Vann's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 21.06.2008 - 17:50
21 czerwca 2008


W końcu się udało, co prawda liczyłem na OOBE ale LD też się zadowolę zwłaszcza po tym jak przekonałem się jakie jest przyjemne ;] Jest to mój pierwszy poważny sukces od kiedy interesuję się odmiennymi stanami świadomości, czyli od jakiegoś miesiąca. Z tego właśnie względu zdecydowałem się założyć swój notatnik i gromadzić tu moje doświadczenia.

OPIS SNU:

Sen rozpoczyna sie od tego że jestem jakąś blond laską w białym fartuchu.. (normalnie jestem facetem ;]). Wszystko dzieje się w jakimś laboratorium czy centrum badań nad nowymi technologiami. Jestem w pomieszczeniu wraz z innymi doktorami, profesorami. Po środku pomieszczenia stoją 2 klatki z jakimiś dziwnymi potworami. Wyglądały jak dwumetrowe jaszczurki z dużą gębą w kształcie półkola najeżoną ostrymi jak brzytwa zębami. Badania miały na celu kontrolowanie tych istot za pomocą jakichś kasków. Profesorowie przyglądali się potworom, nakładali kaski, robili notatki i konsultowali się ze sobą. Nagle siadło zasilanie. Elektryczne klatki przestały już spełniać swoją funkcję. Jeden profesor uspokajał cała resztę tekstami typu: "Spokojnie, zaraz zajmą się tym specjaliści" , "proszę nie wpadać w panikę". Gdy to mówił jeden ze stworów wylazł z klatki i drastycznie wgryzł sie w niego. W tym momencie przestraszyłem się i postanowiłem opuścić pomieszczenie korzystając z zamieszania. Moja postać szybkim krokiem przemierzała zatłoczone korytarze kompleksu udając się do wyjścia i wtedy coś podkusiło mnie żeby wejść do szybu wentylacyjnego. W szybie przekonałem się że moja postać jest 100% - tową kobietą. Wyszedłem gdzieś na niższym pietrze budynku. Zatłoczone wcześniej korytarze świeciły teraz pustkami a za jednym z zakrętów znalazłem zmasakrowane ludzkie ciała z kończynami poobgryzanymi do kości. Poważnie mnie to przeraziło. Wybiegłem z budynku. Na zewnątrz było pełno służb mundurowych, różnego rodzaju specjalistów i gapiów. Poproszono mnie o uczestniczenie w ekipie której zadaniem było schwytanie tych niebezpiecznych stworów. Zgodziłem się. Widziano je ostatnio na jakiejś prywatnej działce niedaleko ośrodka. W ekipie razem ze mną był jakiś facet z dużym podbierakiem i drugi z metalowym pudłem. Gdy na na miejscu zobaczylismy stwora , facet schwytał go do podbieraka i wrzucił do metalowej skrzyni. Ta jednak nie chciała sie zamknąć bo coś zaklinowało jej wieko. Wtedy doszło mnie przeczucie że czas sie z tamtoąd ulotnić. Usłyszałem z oddali krzyki specjalistów gdy potwór opuścił niezamykającą się skrzynię i pomyślałem że mam już dosyć tego snu. Jak na życzenie obudziłem się, a przynajmniej tak mi się zdawało.. Otwieram oczy, matka budzi mnie żebym wstawał do szkoły bo już 17.00. Mówi mi że dzwoniła wychowawczyni bo spóźniłem się na lekcję matematyki która właśnie trwa.. Biorę do ręki komórkę a tam 6 wiadomości. 5 od wychowawczyni i jedna od koleżanki, Pauliny. Czytam pobieżnie jej wiadomość. Pisze coś o tym że "popiera moje stanowisko w sprawie biwaku klasowego". Wstaję, uwijam się jak w ukropie, szybko ubieram się. Za oknem jak na złość szaleje burza z piorunami. Przed wyjściem przeglądam się w lustrze. Okazuje się że moja fryzura którą zwykle mam postawioną do góry na żel teraz jest oklapnięta i przylizana. Proszę matkę żeby coś z tym zrobiła ( normalnie tego nie robię ;p ), ona poczochrała mnie po włosach. Włosy nadal są oklapnięte ale teraz wyglądają jakoś fajniej.

MOMENT W KTÓRYM SEN PRZEMIENIŁ SIĘ W LD:

Wychodzę z domu na jakiś podwórek. Słoneczna pogoda, ani śladu po burzy. Na hamaku leży Paulina a obok niej baraszkują 2 jaszczurowate stwory z poprzedniego snu i w tedy to do mnie doszło że to wszystko mi się śni. Zamknąłem oczy i pomyślałem że nie chcę tych stworów w moim śnie. Gdy je otworzyłem w ręku trzymałem miecz świetlny ( taki jak ze star wars ). Nie zastanawiając się długo zrobiłem z niego użytek zabijając niechciane stwory. Myślałem wtedy że w swoim własnym śnie mogę robić wszystko, jednak nie do końca. Myślę: "na początek polatam sobie" Podskakuję, jednak opadam na ziemie, koncentruję się, próbuje się wznieść w powietrze. Nic z tego, latanie nie działa. Paulina na hamaku śmieje się ze mnie i mówi że głupio się zachowuję. Nie zwracam na nią uwagi i postanawiam zmienić krajobraz. Wyobrażam sobie jakieś amerykańskie miasto z wieżowcami z lotu ptaka i siebie szybującego ponad nimi. W tym momencie Paulina wstaje z hamaka i szturcha mnie w rękę żebym nie przenosił się nigdzie bo tu jest Ona i tu też może być fajnie. Przyszła mi do głowy pewna nieprzyzwoita myśl którą Paulina natychmiast odczytała. Położyła się obok mnie i zaczęła opowiadać jakąś starą indiańską legendę czy przepowiednię. W której mówiła że "raz na jakiś czas, dokładnie o tej porze roku, w tym dniu miesiąca i o tej porze dnia, jakiś młodzieniec może spróbować przebić tarczę energetyczną, banshield, pewnej młodej dziewczyny która nazywa się Paulina i że ja mam do tego odpowiedni level i predyspozycje" ( ;D ) Domyślając się czym to może się skończyć postanowiłem przekręcić moje ciało fizyczne twarzą do ściany, jednak gdy tylko ruszyłem moim CF cały sen prysł jak bańka mydlana i nie udało mi się już do niego wrócić. I to by było na tyle.. mam nadzieje że uda mi się to powtórzyć w niedługim czasie ;p