|
|
Myśle że warto go wpisać, bo był to najwspanialszy sen jaki kiedy kolwiek miałem. Wcześniej miałem jeszcze jeden o lataniu, ale ten był wręcz doskonały! Nie wiem czy przypadkiem nie miałem przypadkowego OOBE, ale jak to było OOBE, to byłem na prawde bardzo dobrze dostrojony :D Jak się obudziłem byłem na siebie bardzo wściekły. To był drugi raz kiedy chciałem się nie obudzic... Wydaje mi się ze to było OOBE bo jak się obudziłem czułem ten sen, i czuje go do teraz... Wydaje mi się, że to moi przyjaciele chcieli mi coś przekazać. Dobra, ale do rzeczy :D Leżałem na kanapie mojej siostry (nie wiem czemu), a rodzice i ona byli w dużym pokoju. Chciałem wznieść się w górę.To pragnienie tak mnie wypęłniło że przestałemwogule ważyc i lekko wspinając się do góry po ścianie, którą czułem jeszcze lepiej niż normalnie, czułem jej fakture, temperature i coś czego nie umiem nazwać i dla tego wydaje mi się że to było OOBE. W snach nigdy prawie nic nie czuje, a tutaj wszystko i troche więcej. Wspiąłem się bardzo lekko do sufitu, nawet nie wiedziałem, że da się być tak lekkim, mało tego, nie wiedziałem ze cokolwiek moze być tak lekkie... I trzymałem się pół sufitu pół ściany. Byłem pewien że to rzeczywistość, bo nie widziałem nigdzie innego ciała, a pozatym ta realność... Nie wiem czemu nie uznałem za nierealne to że moge być lżejszy od powietrza... Zacząłem wołać siostre, nie bałem się, ale ona nie maiła czasu i nie mówiłem jej co jest. W końcu zacząłem spadać, i pozwoliłem na to tylko dla tego że wiedziałem że jak raz już się udało to musi i się udac następnym razem. Potem próbowałem to powtórzyć, ale udawało się tylko unieść 10 do 20 cm nad kanape i się obudziłem z nienawiścią i jednocześnie miłością do wszystkiego po kolei która wyrównała się na normę mojej osobowości ;] Niestety jestem przekonany że tak się da, ale z drógiej strony zabarwiło to moje życie, i właśnie jak juz mówiłem ze oni chcieli mi coś przekazać... że tak się da, albo zebym do nich przyszedł, nie wiem... dzisiaj zobacze ;]
Położyłem się spać i postanowiłem wyjść z ciała. Relaksowałem się i jak już byłem w pół sparaliżowany to moja niecierpliwość wzięła górę i już wtedy zacząłem wychodzić. Ale nie udawało mi się unosić, tylko spadałem przez łóżko... Ale pomyślałem: "kto tu jest panem do cholery?! Lece do góry!". I udało mi się podnieść do góry tylko nogi, ale zaraz zaraz... co z głową?! Czemu się nei podnosi? i znalazłem się w ciele :P ale jak wróciłem to już byłem na dobre sparaliżowany: ręce, nogi, plecy- tylko czułem że istnieje brzuch i głowa... I znowu prubuje wyjść. I znowu nie mogę podnieść głowy, ale odkryłem że nogi moge podnieśćw góre, a korpus w dół (czyli moge się kręcić w jedną stronę), to teraz zrobiłem na odwrót i ciągnąłem nogami w dół i się udało, głowa leciała w górę :D I troche się kręciłem tak, nic nie widzacaz zobaczyłemw ciemności mały otwór... był on mniej więcej wielkości połowy karty do gry. Widziałem tam jakieś wesołe miasteczko, czy coś w tym stylu, ale nie wpadłem na pomysł żeby wejść przez tą dziure... :/ zacząłem się rozglądać po ciemności i zobaczyłem okno, bardzo rozmazane i tak jakbym stał na nogach, a nie leżał. Próbowałem zobaczyc to okno dokładniej, ale nic z tego... Po jakimś czasie znowu mnie wciągnęło do ciała, ale nie dałem za wygraną! Tam jest tak fajnie :D Od początku cały czas prosiłem o pomoc moich astralnych przyjaciół, a teraz głośniej! Czuje coś na brzuchu i mnie ciągnie, w górę. Zgina mnie w pół i lece, nie za daleko, ale najwyżej jak kiedykolwiek byłem i spadłem :P pomyślełem ze dam sobie na tę noc już spokój... ale niezwylke długo wychodziłem potem z paraliżu. (to chyba dobrze:D)
Wczoraj położyłem się i chciałem osiągnąć OOBE, ale nic nie wyszło poza małymi wibracjami (które mi nie wystarczały). Problem miałem od samego początku, bo nie mogłem wejść w stan półsnu. Pewnie to dla tego, że nie chciało mi się aż tak bardzo spać :P ale próbowałem też na siłe i nic... W głowie miałem pęłno myśli dotyczących wczorajszego, krótkiego OOBE i wtedy stwierdziłem, że przejde się po domu, obejże telewizje i przez pół godziny nie bede myślał o tym co chce zrobić. Gdy poszedłem się znowu położyć, to też nie dawały mi spokoju wspomnienia z wczoraj i udało mi się tylko zesztywnieć ciało. I uznałem, że częste próbowanie OOBE (przynajmniej na początek) działa na niekożyść... Spróbóje jeszcze dzisiaj inną metodą, może to coś pomoże, a jak nie to będe próbował za pare dni.
Wczoraj położyłem się troche po północy z postanowieniem wyjścia z ciała. Tak więc, oczyściłem wszystkie myśli i zwyobraziłem sobie kiść bananów (coś musiałem, a to mi pierwsze do głowy przyszło;). Na początku było trudno, bo chyba nie do końca panowałem nad tą myślą, bo widziałem sam obraz, dużo mniejszy niż rzeczywisty i latał bardzo szybko w te i spowrotem... po dłuższej próbie "naprawy" myśli uznałem, że nie chce mi się tego naprawiać i wymyśliłem sobie nową kiść, już w normalnych rozmiarach i się na nich skupiłem... po jakimś czasie zaczęły mi się pojawiać jakieś zrypane obrazy, których nigdy w życiu nie widziałem. To już wiedziałem ze jestem w stanie półsnu :D oczyściłem sobie obraz i wpatrywałem się w ciemność: patrzyłem na punkt niedaleko mojej głowy a potem wydłużałem jego odległość do odległości tak jak do moich stup tylko tyle że przed moimi oczami. potem skierowałem go nad głowę (w takiej samej odległość) i zuważyłem, że go widze mimo, że moje oczy nie są w stanie się aż tak obrócić, (wtedy już byłem pewien, że tej nocy wyjde z ciała :) wciągnąłem ten punkt, razem z linią między nim a głową tak, ze linia miała być w ciele a punkt w głowie, ale tu niespodzianka :D połowy ciała już nie czułem, co więcej czułem że mam otwarte usta ale gdy próbowałem je zamknąć okazywało się że one cały czas są zamknięte :D ale jeszcze nie czułem tyle wibracji, żeby wyjść z ciała więc powtóżyłem operacje z punktem jeszcze kilka razy. po około 4 powtórzeniach ten paraliż, wraz z bezczuciem sięgał już moich policzków, a wibracje były niezwykle silne :) żeby pogłębić to, skierowałem moje gałki oczne najbardziej jak tylko mogłem w dół... w tym momęcie zwyobraziłem sobie, ze sie unosze: i tak się stało :) potem niechcący wróciłem do ciała, ale nie dałem za wygraną !jeszcze raz! teraz próbowałem wstać i usiąść (tak jak to robie ciałem fizycznym) i patrze w góre i O_o w życiu nie widziałem żadnego sufitu przez zamknięte oczy, byłem pewien ze są zamknięte bo na chwile je otworzyłem i zobaczyłem podobny obraz, z małymi różnicami. Więc zamknąłem je i powtórzyłem próbe usiąścia. Nie udało mi się usiąść, ale gdzieś w połowie, nie wiem czemu, zrezygnowałem... obudziłem się z paraliżem przysennym (którego się spodziewałem). Tej nocy więcej nie próbowałem, ale wiem, że jestem na dobrej drodze i następnym razem będzie tylko lepiej :D Teraz się troche rozgadałem z tym jak to zrobiłem, ale następnym razem postaram się więcej skupić na tym co zobaczyłem, poczułem tam poza ciałem i będe się pewnie odnosił do tej notatki jak będe kożystał z tej metody :) |