magik1995's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 11.07.2010 - 10:20
Około godziny 24 położyłem się spać. Po chwili poczułem jak obraz przed oczami zaczyna mi wirować, tzn zbliżać się i oddalać naprzemian.

Później zasnąłem i sen wyglądał tak:

Siedziałem w jakimś dość starym, oldschoolowym samochodzie z jakąś dziewczyną, przypominającą mi kobiete w której byłem zakochany kilka lat (w tym roku przejżałem na oczy i zakochanie minęło). Siedzieliśmy w tym samochodzie i całowaliśmy się, tak jak byśmy byli parą zakochanych. Później znaleźliśmy się z kilkoma innymi osobami w jakimś lesie, szliśmy do jakiejś piramidy, ta kobieta dała mi 20 zł (nie mogłem zobaczyć nigdy jej twarzy, nie wiem dlaczego) i powiedziała, że nie mogę się z nimi oddalić (cokolwiek miało to znaczyć). Pytałem dlaczego, nie uzyskałem odpowiedzi, ale poszedłem do tej piramidy. Był tam też mój niepełnosprawny kuzyn, z którym zamieniłem kilka słów na temat jego niepełnosprawności. Weszliśmy do piramidy - była to pułapka. Pokonywaliśmy jakieś zagadki, bez których z niej nie moglibyśmy się wydostać i doszliśmy do jakiejś komory, którą pamiętam bardzo wyraźnie. Na ścianach starożytne, jakby egipskie malowidła i przy drzwiach kamienny przycisk który należało dotknąć, kiedy zna się hasło potrzebne do otwarcia drzwi. Ktoś powiedział, że wytrzymamy tam około 10 minut, jeśli nie rozwiążemy zagadki. U góry komory był otwór prowadzący na zewnątrz, a sufit był bardzo nisko i musiałem się schylać. Dziwne, bo zauważyłem w tym momencie inne osoby, których wcześniej nie widziałem. Nagle przypomniałem sobie poprzedni sen, w tym samym miejscu i krzyknąłem, że hasło to "rumbia". Wybiegliśmy z komory i wbiegliśmy do pokoju z jakimiś lekarzami, ludźmi w fartuchach.

Koniec snu.

Co ten sen mógł oznaczać? Czuję, że to nie był zwykły sen, pomóżcie.