|
|
Wczoraj położyłem się spać ok. 23:30, dosyć senny. Próbowałem się zrelaksować, pojawiły się różne odczucia spadania, kołysania się, kręcenia, jakieś świetliki przed oczami i tak jakby początek paraliżu, bo potem jak się już ruszyłem to miałem wrażenie że mięśnie w nogach są tak jakby "zaspana" i musiałem je "rozruszać". I jeszcze miałem cały czas takie dziwne wrażnie, że lewa noga nie była przykryta i było mi cały czas w nią zimmo ;x Potem obudziłem się o 3:30 by spróbować 4+1, ale też nic ciekawego się nie udało i po dłuższym leżeniu, poszedłem normalnie spać. No i niby* odbudziłem się w paraliżu, miałem wibracje i wyszedłem z troche z ciała, z trudem otworzyłem oczy - wszystko było zamazane.. - obudziłem się. *Pisze "niby", bo znowu mam wrażenie, że to był sen i to nawet chyba nieświadomy...
Spróbowałem dzisiaj 4+1, obudziłem się po tych 4 godzinach o ok. 3:30, no i miałem się rozbudzać przez tę godzinę lecz, nie za bardzo mi się chciało i spróbowałem po ok .20 minutach, choć byłem dalej zaspany. Położyłem się i po chwili dostałem niby wibracji (właściwie to były mocniejsze "dreszcze"), spróbałem się ruszyć lecz nie mogłem, potem poczułem tak jakby "drugie" ciało i chyba przerwałem? Ale raczej "samo" się przerwało... Tak jakby się obudziłem się, patrze na zegarek: 4:27. Czy to mógłbyć tylko sen? Wydajemi się, że miałem świadomość co robie (np. chciałem poruszyć ręką)... |