hupgum's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 13.02.2007 - 14:04
Od mojego ostatniego wpisu minęło sporo czasu, jakieś dwa miesiące temu, wtedy też skończyłem kurs. Oczywiście bez żadnych sukcesów, trzykrotna metoda 4+1 nie jest moją ulubioną.

Wracając do sprawy:

Wczoraj miałem swoje pierwsze tak poważne wibracje. Położyłem się godzinę wcześniej niż zwykle i dosyć długo leżałem o niczym nie myśląc - prawie o niczym. W pewnym momencie poczułem drążniące swędzenie na czubku nosa.
- Ach Ci Niefizyczni Przyjaciele. Czemu mi przeszkadzają? Przecież prosiłem ich, żeby pomagali, a nie utrudniali.
I wtedy mnie olśniło, może NP chodziło właśnie o zwrócenie mojej uwagi na swędzący nos. Zacząłem się więc skupiać na tym jednym swędzącym miejscu, zamkniete oczy były bardziej skierowane do góry - tak jakby się patrzyły na nos. Szybko moim ciałem zawładnęły wibracje, a nogi poczęły drętwieć. Serce zaczęło w przerażającym tempie bić, nigdy tak szybko i potężnie mi nie biło nawet po dużym wysiłku fizycznym, a ja przecież leżałem. Wibracje odeszły i wtedy czułem już tylko bijące serce, jakby chciało się wyrwać z klatki piersiowej.

Potem nastąpiło coś czeko się wogóle nie spodziewałem. W pokoju obok właczyło się radio, ale dźwięki dochodzące z radiobudzika były zniekształcone i przerążające, a napewno to niebyły hipnagogi. Już niechciałem wychodzić z ciała, bałem się - a myślałem, że ze strachem do OOBE poradziłem sobie już dawno temu. Ten dźwięk był naprawdę straszny, jak z porządnego horroru.

Mogłem tej nocy spokojnie wyjść, jeszcze póżniej czułem jak niefizyczne części ciała są gotowe, aby odłączyć się od tych fizycznych. Mogłem tego dokonać z dużą łatwością, musiałem jednak się powstrzymywać, bo wyjście tej nocy nie byłoby dobre.

Po wszystkim zdałem sobie sprawę, że po OOBE nie będe już taki sam, pewne zmiany napewno mnie dosięgną zmieniając moje życie.

entry 21.12.2006 - 11:31
Ah! Kolejna próba metodą 4+1 była oczywiście nie udana.
Obudziłem się o 4:00, nawet nie chciało mi się zabardzo rozbudzać. Zrobiłe tylko kilka przysiadów i pompek, gdy się położyłem odechciało mi się wszystkiego. Jeszcze chwilę próbowałem coś zdziałać, a potem najnormalniej w świecie zasnąłem. Stwierdzam, że ta metoda nie jest dla mnie - nie znoszę wstawać wcześniej jak 8 rano, brrr. Jak przyjdzie wiadomość o kolejnej próbie 4+1 poprostu ją zignoruje.

Dlaczego osiągnięcie OOBE nie może być łatwiejsze...

entry 20.12.2006 - 11:15
Wizualizacja cytryny nie była zabardzo trudna, niestety nie udało mi się jej zrobić podobnej do tej z poprzedniej nocy, tej objawionej. Ta cytryna, która nagle sie ukazał w poprzedniej nocy czasie próby była poprostu prawdziwa, prawdziwa nawet od tej leżącej w lodówce. Cieszę się jednak bo przy wizualizacj dokonałem czegoś, nawet o tym nie myśląc. No właśnie. Żadne myśli nie zakłucały obrazu cytryny, dopiero po uświadomiłem sobie, że prócz cytryny w głowie miałem pustkę...

entry 19.12.2006 - 18:22
Właśnie sprawdziłem skrzynkę i znalazłem tam zadanie z cytryną. Trochę to wszystko zaczyna mnie dziwić. Jak to możliwe, że nie wiedząc o kolejnym zadaniu w czasie robienia metody 4+1, jedyną rzeczą, którą udało mi się zobaczyć była właśnie piekna, żółta cytryna. Może to właśnie ona zadecyduje o moim wyjściu z ciała. Nie mam pojęcia, ale napewno się tego dowiem.

entry 19.12.2006 - 12:25
Obudziłem się o 3 w nocy, wcześniej niż planowałem, bo budzik miałem ustawiony dobiero na 4 godzinę. Myslę, że było to związane z moją chęcią wykonania zadania 3, narzuciłem to organizmowi, aby się obudził w środku nocy. Kiedyś już próbowałem metody 4+1, ale oczywiście zasnąłem. Nie powiedziałem jeszcze, że mam duże problemy ze wstawaniem, np. dzisiaj wstałem o 11. Ja poprostu uwielbiam przesypiać czas i to tez jest powodem, dla którego chcę mieć OOBE, aby nie marnować tego czsu.

Wracając do zadania, po przebudzeniu godzinę rozbudzałem się jeszcze. Trochę czytałem, coś napisałem, coś narysowałem, kilka przysiadów - wszystko, by kompletnie rozbudzić umysł. Gdy, położyłem się w odwrotnej pozycji niż zwykle, odrazu poczułem się dziwnie. Słyszany dźwięk towarzyszył mi od poczatku, czasami się nasilając ( nie jestem pewien czy to był opisywany na forach pisk ). Co do wibracji, to chyba je miałem może przez kilka sekund jak się obróciłem na bok po około godzinie koncentracji, wtedy to juz byłem znudzony tym wszystkim.

Tak ja pisali w mailu próbowałem zasypiać na kilka sekund, a następnie patrzyc się na kropki pod oczami. Wszystko ładnie i pięknie, tylko tak się porządnie rozbudziłem, że nie mogłem przysnąć, a wpatrując się w kropki widziałem tylko jedną rzecz, nieważną w czasie robienia próby, ale teraz zyskała na wadze. Była to CYTRYNA.

Kathan pisze o tym, że w czasie swojej próby przystapił do wizualizacji cytryny, dlatego ten fakt wydaje mi się ważny. Samą cytrynę widziałem może przez moment, była piękna.
Póżniej widziałem już tylko jej wspaniały zółty kolor, wpatrywałem się w niego jak zahipnotyzowany. Ta żółta cytryna była fantastyczna, najpiękniejsza cytryna jakąkolwiek widziałem.

Teraz się zastanawiam od czego to:
- może ten kurs w jakiś sposób nas połaczył i możemy na siebie oddziaływać
- może dlatego, ze wieczorem piłem herbatę z cytryną
- może poprostu dlatego, że lubię cytryny
Nie wiem co o tym myśleć, może to był czysty przypadek. Wiem tylko, że Niefizyczni Przyjaciele nie pomogli, a przydałaby się ich pomoc. Będe ich dalej prosić to może wesprzą mnie w następnej próbie...


2 Stron V   1 2 >