|
|
Przeudziłem się o wschodzie słońca, wstałem, "odpryskałem się", i przygotowywałem do wyjścia. Standard: wibracje, odliczanie - Siup do astrala. Znajduję się w mieszkaniu pewnej rodziny. Facet po 40-stce rozmawia z 20 lat od siebie młodszą kobietą. Rozmawiają o pracy... nuda. Postanowiłem im przerwać. Zapytałem więc: -Przepraszam, że przeszkadzam ale muszę zadać wam pytanie: Skoro ja teraz śnię to czy mogę spotkać się ze znajomymi w tym świecie? Czy świat snów jest jeden, ogromny, mieszczący każdego czy raczej każdy ma swój własny? (nie dostawałem odpowiedzi, to pytałem dalej) Mogę w jakiś sposób spotkać się z śniącym kolegą? Starszy facet odpowiada, że owszem jest taka możliwość. Jednakże nie poleca on tego działania, ponieważ gdy zostawimy w jego świecie snów jakiś ślad po sobie, to zaburzymy jego równowagę. Zrozumiałem o co mu chodziło, jednakże chciałem by mi wyjaśnił jak wejść w sen innej osoby. Nie rozpatrzył mojej prośby pozytywnie. Ja dalej w uparte... ciągle go prosiłem, mówiłem, że tylko raz tam zajrzę i niczego nie ruszę. Odmówił, wyjaśniając, że to zbyt ryzykowne. Mówił, że w końcu i tak coś w jego świecie zmienię - Zjem mu ciasto z lodówki, czy cokolwiek innego. Młoda kobieta zainteresowała się tym, i również chciała się dowiedzieć jak tego dokonać. Zostawiliśmy ten temat w spokoju, i zaczęliśmy dalej rozmawiać (Nie pamiętam o czym). Razem z kobietą (dosyć fajną - czyt. ładną) mieliśmy coś udowodnić facetowi. Kazała mi ją pocałować - dałem jej causa urodzinowego w usta. Lecz ona wetknęła mi język w usta no i urodzinowy caus przemienił się w namiętny pocałunek. Po tym spojrzałem na mężczyznę - po jego minie wnioskuję, że udowodniliśmy mu "to coś". Dziewczyna musiała już lecieć - wyszła. Po chwili wszedł syn faceta (ok. 20lat miał na koncie, trochę masywny). Siedzimy... Ojciec zauważając nieprzyjemną atmosferę zapytał, która jest godzina. Odpowiadam, że druga w nocy. Syn zaczyna się kłócić, że jest 14-sta. Podeszłem z nim do okna, słońce górowało mniej więcej jak o czternastej. Po czym postanowiłem je przemiejscowić - Dotknąłem palcem szyby wskazując słońce i niczym przesuwając ikonę na dotykowym wyświetlaczu telefonu przesunąłem słońce lekko ponad horyzont (wschód). Syn się zdziwił i przyznał mi rację mówiąc: -No faktycznie druga. Do pokoju wchodzi dziedek syna ojca :D Wnuk się podniecił moim czynem przesunięcia słońca i opowiada o tym dziadkowi - Ten się zdziwił... No i się obudziłem :) Edit:// Po przebudzeniu rozmyślałem na temat wchodzenia w czyiś sen. No i facet dobrze zrobił nie wtajemniczając mnie w technikę wtargnięcia do snu innych... Bo znając siebię nie stał bym bezczynnie obserwując otoczenie...
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||