pływak's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 20.12.2014 - 18:38
Mam dziś do opisania dwa zdarzenia, jedno sprzed kilku dni, dokładnie z 15-go grudnia, drugie z dzisiaj. Ale obydwa są inne, pierwsze to spotkanie z duchem, drugie to OOBE. A więc:
1. Ponieważ właśnie zmarła mi matka więc postanowiłem się z nią spotkać. Zapaliłem świecę, położyłem się wygodnie przy relaksacyjnej muzyce. Był późny wieczór, ale nie chciało mi się jeszcze spać, więc byłem w stanie czuwania. Najpierw, jak zwykle, nie było nic, potem patrząc przez półprzymknięte powieki na świecę zauważyłem ze zaczyna ona drgać. Zacząłem przywoływać ducha mojej mamy. Seans był inny nic podczas astralu, bo ja nastawiłem się na wywołanie ducha i to nie ja chciałem wyjść z ciała ale duch miał przyjść do mnie. I przyszedł. Najpierw w postaci mojej mamy jako zły duch, który chce mnie nastraszyć. Być może była to próba nerwów, ale ja się nie przestraszyłem. Duch znajdował się w pokoju, czułem to i widziałem po migocącej świecy (a przecież nie było ani wiatru ani przeciągu), próbowałem nawiązać z nim kontakt słowny. Nie pamiętam niestety czy zamieniliśmy jakieś słowa, wiem tylko, że pojawił się też duch mojego zmarłego ojca i razem tańczyli wokół mnie, napawając mnie radością. Chciałem tylko się dowiedzieć czy mojej mamie jest tam dobrze, Na koniec seansu wstałem z łóżka i stwierdziłem, ze wszystkie rzeczy w pokoju są powywalane na podłodze, istny bałagan. Zacząłem sprzątać ale jednocześnie zobaczyłem siebie leżącego w łóżku. To znaczy to tutaj nie byłem ja, widocznie jednak wyszedłem z siebie. Duchy tymczasem znikły. Gdy wróciłem do ciała i otworzyłem oczy, stwierdziłem, że świeca plonie znów normalnie.

2. Z kolei dzisiaj nad ranem zrobiłem sobie sesję astralną z nagrywaniem głosu. Najpierw, po opuszczeniu ciała, wstałem z łóżka i skierowałem się na swój balkon. Nie do końca byłem pewien czy śnię czy dzieje się to naprawdę. Ale udało mi się przejść przez poręcz nie wchodząc na nią, potem spodziewałem się polecieć na dół, lecz tylko zawisłem w powietrzu i zamiast na dół, poleciałem do góry. Przeleciałem nad miastem i dalej nad krajem, w niewiadomym kierunku. "Chcę w góry" - powiedziałem sobie i oto znalazłem się w fantastycznej krainie, jak z bajkowego filmu, byłem w świecie nie istniejącym naprawdę. Potem chciałem się znaleźć w śniegu i oto mam śniegu pod dostatkiem, chociaż teraz prawie nigdzie w pobliżu go nie ma. Przelatywałem nad zaśnieżonymi polami, lasami, górami, widziałem narciarzy, saneczkarzy, a więc to wszystko co lubię. Potem chciałem na Księżyc i znalazłem się tam od razu, ale nie podobało mi się, było ciemno, monotonnie i nudno. Wreszcie już miałem wrócić do ciała, gdy nagle zachciało mi się spotkać z Bogiem. Wiedziałem , że to niemożliwe nawet w astralu, lecz miałem nadzieję, że dostanę się chociaż do jego gwardii pomocników. Znalazłem się w jakimś pomieszczeniu, było czyste, schludne, przypominało szpital ale nim nie było, podobne może jak dom opieki. Postacie tam ubrane były na biało, o twarzach anielskich i idealnych sylwetkach. Jakaś kobieta (chyba) zwróciła się do mnie z czym się pojawiam (tak zapytała).
- Chcę się dowiedzieć jak mogę zostać aniołem.
Nie odpowiedziała nic, popatrzyła na mnie i odeszła. Myślałem, że mnie nie zrozumiała, lecz przecież oni powinni wiedzieć. Jeżeli udało mi się znaleźć w Centrum Przyjęć, a tak to wyglądało, to nie powinni mnie zignorować. I rzeczywiście. Po chwili jakiś osobnik, chyba płci męskiej, przyjął mnie i zapytał:
- Czego oczekujesz?
- Skoro udało mi się już tu dostać, a wiesz, że nie jest to łatwe, to chcę wiedzieć, co muszę zrobić żeby być Istotą Doskonalą, Nieśmiertelną, jednym słowem chcę być Aniołem.
I znów brak odpowiedzi, długa chwila zastanowienia, potem krotka odpowiedź:
- Na razie nie możesz wiedzieć, Przyjdzie na to czas.
I zaczął odchodzić, ale ja nie dałem za wygraną i za nim.
- Ale co ma być? Ja nie chcę już być na ziemi, tam mi jest źle. Chcę czynić dobro będąc Aniołem. Co mam zrobić?
- To nie takie proste. Teraz jesteś na ziemi i musisz dotrwać do końca. Wszystko zależy od twojego charakteru i....temperamentu. - dodał na koniec.
- Temperamentu? -zapytałem sam siebie nie rozumiejąc.
Potem on też odszedł pozostawiając mnie w rozterce.
Po wybudzeniu przeanalizowałem ten seans i opisałem go dokładnie taki jak był, lecz nie potrafię znaleźć odpowiedniej interpretacji tej przygody. Może powinienem się udać tam jeszcze raz i poszukać odpowiedzi?

 
« Następny starszy · pływak's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz