White Tiger's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 11.04.2010 - 23:51
Dziś po przeczytaniu tematu "Prośba" (Inkluzo) opiszę dwa spotkania. Kilka dni po śmierci mojego syna który chorował na białaczkę spałem w swoim pokoju poczułem przygniatanie i wibracje, otworzyłem oczy przy mnie stał mój syn nie wiem czemu był nagi a kiedy się uścisnęliśmy poczułem ciepło bijące od niego. W czasie gdy tuliłem Tomka do siebie wiedziałem że przyszedł pożegnać się ze mną. Kiedy już odszedł usiadłem, miałem jeszcze wibracje. Na ścianie jest wyjście ciepłego powietrza z otwartą żaluzją, zawsze była otwarta i cięzko było ją zamknąć. Gdy po spotkaniu siedziałem jeszcze w wibracji żaluzja zamknęła się z trzaskiem. Te spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu że umiera tylko ciało a my jesteśmy dalej - żyjemy. Drógie spotkanie z Tomkiem było dwa lata temu po moim wypadku. z pierwszego notatnika " Trzy miesiące po wypadku w którym uszkodziłem sobie kręgosłup i spałem jak zawsze na deskach - otworzyłem oczy, stał przy mnie mój syn który zmarł w 94r na białaczkę i widziałem jak swoją ręką chce dotknąć moich pleców kiedy ja próbowałem zasłonić się ręką powiedział "daj tak trzeba". Obudziłem się rześki, ostry bul kręgosłupa ustąpił a też prawa nerka która mnie pobolewała po kilku zapaleniach przestała boleć, od tego czasu minęło już dwa lata i ból nie wraca." Teraz po tych dwóch spotkaniach nikt mnie nie przekona że po śmierci nic niema.

entry 04.04.2010 - 14:34
Po trzech miesiącach próbowania różnych sposobów z książek i kursu OOBE które prowadziły do tego że nie sypiałem bo byłem za każdym razem mocno na energetyzowany spróbowałem sposobu - pozycji z której miałem wyjścia niekontrolowane. po kilku próbach gdzie miałem bardzo realne sny - sukces. Z 01 na 02 Kwietnia 10r. położyłem się wygodnie na boku oddycham przez usta (przy oddychaniu przez nos zasypiam) , rozlużniam się, myślę o spotkaniu z moim opiekunem duchowym, czuję przygniatanie (od jakiegoś czasu nie czuję wibracji tylko ciepło) otwieram oczy próbuję wyjść ale wychodzi tak jak bym podskakiwał kilka prób i ciemno. Po chwili lecę, rozglądam się - z lewej strony widzę kogoś kto trzyma mnie za rękę. Znów chwila ciemności i znalazłem się w pomieszczeniu z dwóch stron stały piętrowe prycze zaścielone słomą wyglądało to na chatę z przed wieków.Na prawej dolnej pryczy siedziała skulona dziewczyna 25-30 lat, zapytałem czy zna Sarę nie odpowiedziała zerwała się z pryczy ze słowami "co tu robisz, jeśli tu jesteś to znaczy że nie żyjesz" była wystraszona, odpowiedziałem jej - ja żyję i pewnie i ty żyjesz,odpowiedziała - to nie możliwe, nigdy się z tond nie wydostaniemy. W tej chwili do pomieszczenia wszedł człowiek jak by w ubraniu ze skór,dziewczyna znów uciekła na pryczę. wygląda na to że ten człowiek nas nie widział -podszedł do pieca i zaczął wrzucać drewno. Podszedłem do dziewczyny wziąłem ją za rękę i powiedziałem pomóż mi dostać się do Sary. Trzymając mocno jej rękę zacząłem powtarzać Sara Sara Sara... Zrobiło się ciemno po chwil lecimy nad górami cały czas trzymam dziewczynę za rękę. Pod nami jezioro dookoła góry,pod nami widzę kąpiącą się postać. Stanęliśmy na brzegu jeziora koło nas stała postać która powiedziała że Sara pływa w jeziorze chwilę potem Sara stała przed nami (Sarę poznałem w poprzednim wyjściu jeszcze nie kontrolowanym - jest moim opiekunem duchowym) ubrana w białą płócienną długą suknię, włosy koloru lnu gładko uczesane sięgały do ramion a oczy niebieskie mogę powiedzieć jest bardzo ładna. Objęła mnie i powiedziała witaj. Po powitaniu zapytała czy chcę wykąpać się w jeziorze ale zaraz dodała "już nie musisz nareszcie zmyłeś z siebie ten zalegający brud." Wtedy Sara podeszła do dziewczyny zaczęły się witać jak dwie przyjaciółki które nie widziały się setki lat.Dłużej nie czekałem,wróciłem delikatnie do ciała usiadłem na łóżku i uświadomiłem sobie że jestem tak bardzo szczęśliwy jak nigdy przed tym. A teraz mam następny orzech do rozgryzienia - kim jest ta dziewczyna i o jakiego brudu zmycie chodzi. Może ja dziewczyna i brud mamy coś wspólnego ze sobą.

entry 03.04.2010 - 18:48
Moje podróże to kilkadziesiąt lat niekontrolowanych wyjść z ciała, którym zawsze towarzyszył lęk, uczucie przygniatania i wibracje które czułem zawsze po powrocie siedząc rześki na łóżku. Oto kilka z nich. Miałem dwanaście lat gdy po wyjściu spotkałem sąsiada który zmarł, szedł ścieżką w moim kierunku nie czekałem aż podejdzie - uciekłem do ciała. leżałem, czułem wibracje i byłem bardzo przerażony. W latach dziewięćdziesiątych gdy pracowałem w Niemczech zmęczony położyłem się w dzień żeby odpocząć i wtedy znalazłem się w kosmosie - leciałem z wielką prędkością w śród gwiazd. Gwiazdy które mijałem widziałem jako smugi i znów strach oto że nie będę mógł wrócić wtedy zacząłem krzyczeć Jezu ratuj i wróciłem. Wpadłem do ciała z impetem czułem jak bym grzmotnął w podłogę na której leżałem, i znów wibracje na dodatek włos w gardle który ugrzązł przy głębokim wdechu. Teraz jestem w N.Y. i tu też czasem latam. Trzy miesiące po wypadku w którym uszkodziłem sobie kręgosłup i spałem jak zawsze na deskach - otworzyłem oczy, stał przy mnie mój syn który zmarł w 94r na białaczkę i widziałem jak swoją ręką chce dotknąć moich pleców kiedy ja próbowałem zasłonić się ręką powiedział "daj tak trzeba". Obudziłem się rześki, ostry bul kręgosłupa ustąpił a też prawa nerka która mnie pobolewała po kilku zapaleniach przestała boleć, od tego czasu minęło już dwa lata i ból nie wraca. Jedno wyjście nawet się potwierdziło.Było to w pażdzierniku 2008r znalazłem się u koleżanki z pracy. siedziała skulona i płakała podszedłem do niej i zapytałem czemu płaczesz odpowiedziała bo jest mi smutno ja powiedziałem nie smuć się bo kiedy tobie jest smutno to i mnie jest smutno przytuliłem ją i wtedy wróciłem,może się uspokoiła i zasnęła.następnego dnia wieczorem zadzwoniłem do niej i zapytałem czy wczoraj płakała potwierdziła ze tak była przy tym bardzo zdziwiona z kąd o tym wiem.Może dwa miesiące po tym dała mi książki R. Monroe ale ja przeczytałem je dopiero w styczniu 2010r i zaczęły się próby kontrolowania wyjść z ciała. Jest póżny wieczór z 03.31.10 na 04.01 niekontrolowane wyjście ale tym razem jak bym celowo został wyjęty znalazłem się w pobliżu młodej kobiety - wiedziałem ze to mój opiekun duchowy - dwa lata temu miałem wypadek,uszkodzenie kręgosłupa i chyba zerwana lewa nerka - podszedłem bliżej zapytałem czy będę zdrowy powiedziała że tak i powiedziała jakie ma imię. Z 01 na 02 Kwietnia 10r. wyjście kontrolowane - o czym póżniej.

 
Mój obraz