|
|
Położyłem się spać o 22:00 ale ciągle stosowałem metodę "strażnik banku". Wynik: nieprzespana noc. Dzięki Dark, noobku jeden.
Już 5 razy zastosowałem technikę 4+1 i nic... czy ktoś może skomentować co robię nie tak? Sny (o! pierwszy raz zapamiętałem dwa! :D): Daję mojej siostrze książkę "Azazel" i mówię, że już ją przeczytałem. Potem mówię, że żartowałem. Otwieram książkę, a tam jakiś ciemno-granatowy obrazek i kilka linijek tekstu na każdej stronie. Idę sobie przez park i widzę kilka grupek "wyrostków". Myślę sobie "Jak zaczną mnie zaczepiać to ucieknę". Nie stało się nic i przechodzę obok hali sportowej, z której wychodzą wszystkie chłopaki z mojej klasy a po drugiej stronie ulicy stoi jakiś koleś. Nie wiem kto to był, ale wiedziałem, że lubi zaczepiać innych no i tak się stało. Kopał przed sobą piłkę (wiedziałem, że dobrze gra w nogę) a ja z łatwością mu ją odebrałem parę razy i w końcu wykopałem mu za płot. Tamten coś jakby zaczął rozpaczać.
Stosuję metodę 4+1 od 3 dni. Za pierwszym razem rozbudziłem się niewystarczająco i zasnąłem. Wczoraj wcale się nie obudziłem (mimo iż budzik dzwonił). Dzisiaj udało się wszystko tylko zabrakło mi cierpliwości- po godzinie czuwania-zaśnięcia-czuwania-zaśnięcia (metoda polecana przez ludzi układających maile) nie poczułem nic... oprócz okrutnego bólu oczu.
Ukruszyłem ziarenko w murze. Odebrałem kolejnego maila. Miałem się zrelaksować i wyobrazić sobie cytrynę. Postąpiłem wg. wskazówek, przekroiłem ją, zdarłem skórkę, ukroiłem końcówki. Potem w myślach złożyłem ją i wyryłem nożem napis 'WYCIąGNIJCIE MNIE STąD!".
Trezci dzień kursu. Nie pamiętam snu, nic ciekawego w stanie relaksacji się nie wydarzyło, czekam na kolejnego maila. Przez ostatnie 4 dni zaczęły prześladować mnie dziwne "zbiegi okoliczności" (mimo, iż są one narazie korzystne to zwróciły moją uwagę). Nie pamiętam o co chodziło pierwszego dnia, ale w drugim postanowiłem włożyć sobie w nocy wykałaczkę głeboko między zęby aby osiągnąć oobe (jak łatwo sie domyślić nie udało się). Kidy wstałem, wykałaczka leżała na poduszce i ot tak sobie włożyłem ją do kieszeni. Po południu na obiad miałem żeberka i między zębami utkwił mi kawałek mięsa (tutaj po prostu byłem szczęśliwy, że mam wykałaczkę przy sobie). W trzecim dniu (czyli wczoraj) na kartce biurku zobaczyłem logo The Rolling Stonesów (potrzebne mi było pół roku temu na muzykę i przypadkowo wydrukowały mi się dwa). W radiu usłyszałem komunikat, że Mick Jagger miał urodziny i był koncert w Warszawie (zupełnie o nim nie wiedziałem), i minutę po tym ogłoszeniu zobaczyłem dziewczynkę w bluzce z tym właśnie logiem! To już mnie trochę zaintrgowało. Po południu były imieniny mojej siostry. Kiedy wychodziliśmy z domu, spojrzałem na szafkę i tak sobie ją otworzyłem. Ujrzałem 2 petardy "piccolo" (zostały po sylwestrze) i coś mi podpowiedziało, że mogą się przydać więc je wziałem (to "coś" jeszcze mówiło mi o drasce albo o zapałkach ale nie wziąłem ani tego ani tego bo się spieszyliśmy) . Kiedy po imprezie wracałem na pieszo do domu, zaczął za mną leźć wielki pies. Troche się przestraszylem ae ignorowałem go. Doszedł ze mną przed dom, ja szybko złapałem zapałki i rzuciłem mu. Uciekł. Dzisiaj ustawiłem sobie przypomnienie o podlaniu kwiatków na 11:00 a kilka chwil potem dowiedziałem się, że jadę do Łodzi o... 11. W Łodzi zjadłem kebab i nie dali naw serwetki ale dzisiaj rano wpuściłem sobie krople do oczu i wytarłem je chusteczką którą potem włożyłem do kieszeni. Przydała się ona przy wycieraniu ust. Są to jak widać drobiazgi, i można to interpretować jako przypadki ale zaczęły się one od momentu kiedy zacząłem prosić o uwolnienie mnie ze swojego ciała. Ciekawe? Może, ja wierzę, że to zbiegi okoliczności... |