Przypomniało mi się, że miałam Wam napisać o moim dziwnym śnie. Było to 16 kwietnia, ale mam to zapisane w dzienniku.
Leżałam, a raczej leżałem (byłam jakimś blondynem) na łóżku. Byłam na brzuchu, chociaż nigdy tak nie śpię, przykryta kołdrą. Leżę przed drzwiami wejściowymi do mojego pokoju. Za mną, koło nóg jest "piec". Dookoła mnie porozrzucane kartki. Chwytam jedną i czytam nagłówek. Napisane było imię: Piętaszek, lub Pięciorek. Zaznaczam, że Robinsona Cruzoe czytałam rok temu ;) To był test typu: pytanie i cztery odpowiedzi. Z trudem wyciągnęłam rękę (prawą) i popchnęłam drzwi. Zobaczyłam wnętrze mojego pokoju i ludzi siedzących na krzesłach, łóżku. Zaraz obok drzwi stał wysoki blondyn z mikrofonem w ręku. Spojrzał na mnie, pokręcił głową i powiedział: "Może być". xD
Ten sen śnił mi się trzykrotnie podczas jednej nocy...
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services