|
|
Wczoraj przed zaśnięciem, z ciekawości puściłem sobie I-dosera 'Lucid dreaming'. Pierwszy raz korzystałem z tego wynalazku, z czystej ciekawości. Tęskno mi po prostu za świadomym śnieniem. Poza tym od pewnego czasu mam problemy też z zapamiętywaniem snów. Dos który sobie włączyłem miał mi w tym rzekomo pomóc. Położyłem się o 00:30 pm, i założyłem słuchawki na pół godzinną sesję. W czasie słuchania starałem się zachować świadomość i wizualizować póki sesja się nie skończy. Dokładnie nie pamiętam czy wytrwałem czy nie. W ogóle mało pamiętam z słuchania ale sądząc po tym że rano słuchawki znalazłem odłączone od kompa i leżące ładnie zwinięte to musiałem być świadomy do końca. Nastawiony miałem budzik na 6:30 am, mimo iż do szkoły miałem dopiero na 10:45. No cóż... o 6:30 obudził mnie budzik, LD nie było, ba! nawet żadnego snu nie pamiętałem. Z lekka zawiedziony włączyłem giere na kompie i tak sobie siedziałem koło godziny czasu. W końcu znudziło mnie to siedzenie. Byłem strasznie śpiący. Poddałem się, czas miałem do 10 wiec postanowiłem jeszcze się przespać. Nastawiłem budzik, żeby wstać za godzinę. I tu zaczyna się cała zabawa :) Położyłem się, opatuliłem kołderką, wtuliłem w poduszkę i postanowiłem jeszcze krótko spróbować wyjść. Długo to jednak nie trwało.Jakieś obrazy skakały mi przed oczami, czasem dźwięki. Po chwili przewróciłem się na bok i zasnąłem. Pierwszy sen: Stałem na środku swojego pokoju, było jasno. Zaglądałem do terrariów. Patrze do terra węża a tu przed wejściem do jaskini, po lewej stronie siedzi skulony pająk. Spojrzałem jeszcze na terra pająka ale mój pająk siedział na miejscu. Co jest grane!? pomyślałem. Spojrzałem jeszcze raz na terra węża. Teraz obok tego pająka zauważyłem drugiego, siedzącego po prawej stronie wejścia do jaskini i poruszającego się powoli w jej kierunku. Jak to możliwe?! pomyślałem. I stało się... wypowiedziałem kwestię z dawna oczekiwaną... A może to sen...? We śnie wszystko było idealną iluzją, doskonałą kopią rzeczywistości. Wszystko krzyczało do mnie że to nie sen, że to rzeczywistość. Wydało mi się nawet przez chwilę głupie że tak pomyślałem. Ale w końcu sprawdziłem jak jest naprawdę. Postanowiłem podlecieć w górę. I oto co się stało: błyskawicznie oderwałem sę od ziemi, chcę przejść w OOBE! - pomyślałem. Wszystko sie zamazało i pogrążyło w jakiejś ciemności. Czułem że się unoszę w swoim pokoju. Ogarnęła mnie wielka radość że w końcu się udało. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę że muszę się uspokoić bo będzie cofka. Uspokoiłem się wiec, ale rozglądając się po przestrzeni wokół niechcący poruszyłem fizyczną powieką. Przez wąską szparkę między powiekami wdarły się promienie słońca zza okna. Zawiodłem się trochę że głupia powieka przekreśliła mi podróż astralną. Mimo, iż leżałem już w łóżku ogarnięty byłem paraliżem i znowu zasnąłem. Po tym fascynującym zdarzeniu, kolejnym przełomie w drodze do świadomości :D miałem jeszcze dwa sny, niezwykle realistyczne. Lecz pozwolę sobie je umieścić w moim prywatnym dzienniku snów. Czy to I-doser, zadziałał dopiero rano, czy też znalazłem najodpowiedniejszą dla siebie technikę 6+1 nie wiem, ale się dowiem. Mam motywację na dalszą pracę. To niezwykłe, że w ciągu jednej godziny tyle się działo. W końcu TAM... czas nie istnieje.
|
|