Ostatnio coraz częściej miewam LD, a że to właśnie podczas świadomego śnienia osiągnąłem pierwsze OOBE bardzo mi zależy na kolejnym takim wyjściu. Martwi mnie jednak fakt, że mimo częstych LD, nigdy nie pamiętam we śnie o ciele fizycznym. Nie potrafię też w pełni wykorzystać możliwości jakie daje mi LD. Po prostu wiem, że śnie lecz mimo tego poddaje się biegowi snu i płynę poprzez narzuconą fabułę. Trochę mnie to drażni, pamiętam jak kiedyś, gdy jeszcze nie byłem taki OOBEznany zawsze w LD miałem silniejszą wolę i ciekawiej wykorzystywałem czas we śnie. Jednak podjąłem już adekwatne działania by to zmienić a mianowicie zacząłem stosować Metodę Castanedy. Wierzę, że to pomoże i że uda mi się znowu wyparować z ciała.
A trochę z innej beczki. Dzisiaj w nocy, podczas dosyć ograniczonego LD wydaje mi się, że spotkałem MTJ. Ta osoba pojawiła się dokładnie w chwili gdy zacząłem sobie uświadamiać że śnię. Zacząłem przyglądać się otoczeniu, byłem na jakiejś plaży. Dziwna postać stała przede mną jednak, nie wiedzieć czemu cały czas gdy z nią rozmawiałem miałem spuszczoną głowę i widziałem ją tylko od pasa w dół. Największa szkoda jednak, że nie pamiętam za dokładnie o czym rozmawialiśmy, nie pamiętam też jego głosu, być może kierował słowa bezpośrednio do mojego umysłu. Pamiętam natomiast swoje słowa, pamietam jak odpowiadałem mu, że wiem, że teraz śnie. Przekonywałem go do tego jakby temu zaprzeczał, jakby mi nie wierzył. W końcu jednak zacząłem rzeczywiście tracić świadomość i sen zaczął toczyć się po własnej ścieżce. Pamiętam tylko jak zacząłem ponownie podziwiać jaskrawe barwy toczenia, zignorowałem MTJ a on bez słowa odszedł.
Jeśli dostąpiłem tego zaszczytu i to rzeczywiście była Moja Totalna Jaźń nigdy sobie nie wybacze, że tak zignorowałem jego obecność. Poza tym jestem zły że nie mogę przypomnieć sobie o czym do mnie rozmawiał.
Pozostaje mi tylko czekać na kolejne spotkanie, może kolejnym razem, świadomie, twarzą w twarz, w OOBE...