oobe.pl

Start Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Forum
Vegnagun's Notatnik

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 

entry 16.02.2008 - 14:24
Dawno nie pisałem bo neta nie miałem ale już jestem i postanowiłem się trochę reaktywować na forum. Dziennik snów starannie prowadzę. To już ponad dwa miechy minęły odkąd zapisuje sny i statystycznie co trzecią noc (zakładając że co noc mamy sny) coś mi się śni. Czasem sny są tak ciekawe że od razu pędzę do komputera je dokładnie opisać póki pamiętam, a czasem tylko z poczucia obowiązku zapisuje kilka zdań co mniej więcej w nocy się działo. Ale do rzeczy...
Dnia 1 Lutego 2008 roku (będę świętował ten dzień chyba o roku ;))
Obudziłem się kolo 4 w nocy. Długo nie mogłem zasnąć, postanowiłem położyć się w pozycji wyjściowej i spróbować metody 10 sekund patrzenia w ciemność / 3 sekundy przyśnięcia. Zasnąłem.
We śnie wspinałem się jakimś krętym, brązowym, skalistym i bardzo wąskim tunelem w górę. Na początku droga była dosyć prosta, prowadzący w górę tunel, potem jednak na drodze zaczęły pojawiać się czarne dziury w tunelu nad którymi zgrabnie przeskakiwałem gdyż byłem bardzo rozpędzony i mimo sporej wielkości otworów udawało mi sie je ominąć. W końcu jednak wpadłem do któregoś z nich, w czarną otchłań. Pojawiłem się z powrotem na początku ścieżki, okazało się że jest to coś w rodzaju gry, jak wpadnę - wracam do początku.
Kolejna próba również skończyła się fiaskiem bo byłem za słabo rozpędzony, i kolejna.
Dopiero za 4 razem dotarłem do końca, zrobiło się trochę strasznie i niebezpiecznie bo na końcu ścieżki znajdowała się baaardzo wąska szczelina przez którą musiałem się przecisnąć jeśli chciałem iść dalej. Przecisnąłem się przez dosyć krótką szczelinę i znalazłem się u szczytu wulkanu, teraz to już wiedziałem, nie wiem skąd. Byłem w Okrągłym pomieszczeniu bezpośrednio pod zaczopowanym kraterem wulkanu. próbowałem go wznieść lecz nic to nie dało, znalazłem w pomieszczeniu mały tunel prowadzący przy ścianie w bok. Na jego końcu ujrzałem wyjście w postaci małego otworu w ścianie którym spokojnie mogłem się wydostać. Za otworem znajdowało się coś w postaci parapetu, "leja" z którego lała się woda w dół do kamiennej misy bodajże.
Byłem zajebiście wysoko, widok z "okna" był piękny, widziałem śliczne zielone lasy, w oddali góry. Postanowiłem wejść na ów parapet. Gdy już postawiłem jedną nogę w przód na krawędzi kamiennego otworu doznałem dziwnego uczucia, zacząłem wyraźniej przysłuchiwać się dźwiękom, szumowi drzew, szelestowi wiatru i świergotu ptaków. Nastąpiło przebudzenie we śnie. Przestraszyłem się ze może właśnie stoję na parapecie okna i chce wyskoczyć. Przypomniałem sobie o OOBE i postanowiłem spróbować poruszyć ciałem fizycznym i sprawdzić czy leże na łóżku czy na parapecie stoję.
I stało się, doznałem wibracji w okolicach ramion i głowy, obraz pięknego lasu zniknął za mgłą. Poruszyłem lekka ręką, domyśliłem się już że nie ruszam nią tak naprawdę, że to ciało niefizyczne, że udało mi się osiągnąć wibracje i że stoje przed możliwością OObe osiągniętego poprzez LD.
Wibracje stały się silniejsze, chyba poczułem jak moje ciało się pręży i że coś wywleka je z CF. W ciemności widziałem dziwną jakby wygiętą postać czegoś w rodzaju mrocznego elfa (ech ta moja fantazja... :)) nie miał on zbyt miłego wyrazu twarzy ale poczułem konieczność wcielenia sie w niego. Coś kazało mi szybko nakazać świadomości że ja to on. Wibracje jakby przycichły. Postanowiłem wstać z łóżka z zamkniętymi oczami...
poruszyłem rękami, nogami, zgiąłem kolana, zrzuciłem ciężką kołdrę i z niewielkim trudem postawiłem stopy na podłodze. Wstałem. Wiedziałem już że poruszam się ciałem niefizycznym. Gdy już stałem na nogach zrobiłem krok w przód i postanowiłem spojrzeć przez powieki swoimi niefizycznymi oczami. I udało się! Zaczęły pojawiać się powoli kształty regałów i książek które na nich stały. Uderzyła we mnie fala euforii. Byłem taki szczęśliwy że w końcu po tak długim oczekiwaniu udało mi się. Coś jakby mną lekko szarpnęło, pomyślałem że mam chyba "cofkę" do CF. Szybko jeszcze pomyślałem żeby przesunąć regał albo coś jednak nie mogłem się już tak skupić. Obraz szybko zaczął się zamazywać i smuga przesuwać w prawą stronę. Chwilę potem leżałem już w ciele fizycznym, nie otwierałem jeszcze oczu, cieszyłem się chwilą że w końcu mi się udało. Rozbudziłem się, była godziny chyba miedzy 5 a 6.
Stało się... :)

 
« Następny starszy · Vegnagun's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz