Vegnagun's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >
Entries on Wednesday 16th April 2008

entry 16.04.2008 - 14:56
Po dosyć długim okresie zastoju i czasie kryzysu, podczas którego zapamiętywałem jedynie strzępki snów a doznania związane z OOBE zaczęły zacierać się w czasie nastąpiło długo oczekiwane przebudzenie a co za tym idzie nowe doświadczenie i porcja istotnej wiedzy. Problem w tym jak odkryte zjawisko mogę wykorzystać? Przejdę do rzeczy.
Wczoraj w nocy po raz pierwszy od dłuższego czasu zapamiętałem dosyć szczegółowo bardzo interesujący sen. Dla zainteresowanych treść snu zamieszczam poniżej a że nie ma on większego związku z istotnym celem mojego wpisu (przynajmniej ja tak myślę) jego lekturę można pominąć.

CYTAT
Jechałem razem z rodzicami do domu. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk, jakby wybuch. Jechaliśmy jednak dalej. Po jakimś czasie przejeżdżaliśmy właśnie obok miejsca wybuchu a konkretnie obok jednej ze ścian sporej fabryki. W ścianie powstał olbrzymi wyłom, fragmenty ściany wyrwane były w zewnętrzną stronę na skutek implozji. Z wewnątrz unosiły się kłęby białego pyłu, który powoli opadał na ziemie tworząc na podłożu warstwę która przypominała śnieg. Zdziwieni obserwowaliśmy co się dzieje na zewnątrz samochodu. Wokół nie widziałem cywili a jedynie postacie w białych kombinezonach przeciw promieniowaniu. Przejechaliśmy powoli dalej. Niedaleko od wyłomu w ścianie fabryki na drodze założona była blokada. Ulicę przecinał pojazd straży pożarnej. Wysiedliśmy z pojazdu, niedaleko za blokadą znajdował się mój dom ( tu zaistniała zupełna niezbieżność z topografią świata rzeczywistego ). Szliśmy w kierunku blokady chcąc dostać się do domu. Strażak jednak zatrzymał nas z daleka machając rękoma. Schylił się, wziął w rękawicę garść białego pyłu i ścierając ją między palcami spuszczał na ziemię. Momentalnie pod wpływem tarcia proch zapalał się czerwonym płomieniem i spalał się w powietrzu. Zrozumieliśmy przed czym chciał nas ostrzec i bardzo powoli i ostrożnie stąpaliśmy w kierunku domu. Gdy do niego weszliśmy (nie przypominał on w niczym mojego prawdziwego domostwa) doszedłem do wniosku, że jeszcze nie wszystko stracone, że promieniowanie jeszcze nie było dla nas szkodliwe, że możemy się jeszcze ratować przed ostatecznym efektem eksplozji wewnątrz fabryki. Pobiegłem z bratem (pojawił się znikąd) na strych, zaplanowałem że tam się schronimy. Kazałem mu pomóc mi szukać koców i wszelkich materiałów nadających się na zasłonienie okien. Gdy zawieszałem materiały na oknach zauważyłem, że świat na zewnątrz spowity jest pomarańczową poświatą. Naszła mnie w tym momencie kompletnie irracjonalna myśl. Pomyślałem, że zmutowane ptaki mogą przebić się przed dach i dostać do wewnątrz także pobiegłem zabezpieczyć też piętro niżej w razie gdy byśmy musieli tam przejść. W tym momencie obudziła mnie babcia.


Wnioskuje, że zapamiętałem ten sen gdyż babcia trafiła akurat w sam środek fazy REM i mnie z niej wybudziła. Także nie sposób było tego zapomnieć.

Wczoraj w nocy natomiast stało się coś z zupełnie innej bajki. Przytoczę najpierw istotny fakt z moich dotychczasowych świadomych snów dla lepszego zrozumienia mojego problemu. Otóż zawsze, ale to zawsze, odkąd podjąłem starania o wywołanie LDków świadomość we śnie odzyskuje w JEDNEJ KONKRETNEJ SYTUACJI. Jest to swoisty punkt odniesienia który zawsze przywraca mi świadomość. ZAWSZE we śnie kiedy spoglądam na terrarium swojego węża albo pająka i widzę ich razem w jednym terrarium a nie oddzielnie, każdy w swoim zauważam, że coś mi tu nie gra. Wczoraj w nocy był to już chyba 5 LD z kolei wywołany TYM SAMYM 'uniwersalnym' czynnikiem. Co ciekawe za każdym razem sen zaczynał się właśnie w momencie gdy podchodziłem do terrarium któregoś ze zwierzaków. Tak jakby coś naprowadzało mnie na odzyskanie świadomości. Zupełnie jakby ktoś chciał żebym odzyskał świadomość. Tak właśnie było wczoraj.
Na początku ze zdziwieniem przyglądałem się zwierzakom, aż w końcu dopuściłem myśl, że to może być sen. Nie chciało mi sie w to wierzyć ale wykonałem TR. Poskutkowało dopiero przy trzecim TR. Przerzuciło mnie przez okno lecz po chwili i tak znalazłem się w moim pokoju.
Był to jeden z dłuższych LDków jakie przytrafiło mi się mieć. Podejrzewam, że dlatego, że nie próbowałem wyjść z ciała. Zwykle właśnie po krótkim OOBE poprzez LD budziłem się. Tym razem pospacerowałem po mieszkaniu i tak naprawdę nic ciekawego nie zdążyłem zrobić.

Tu pojawia się pytanie. Czy mogę jakoś wykorzystać wiedzę, że spojrzenie we śnie na terrarium moich zwierząt przywraca mi świadomość? Czy sam mogę wpłynąć na to by ta konkretna scena mi się przyśniła? Pojawia się przede mną kolejna możliwość na poskromienie LD.

Entries on Saturday 5th April 2008

entry 05.04.2008 - 12:11
Jadąc autobusem ze szkoły moją uwagę przykuł plakat przylepiony na szybie. Wielkimi literami na jasnym tle pisało: "Medytacja - Odkryj prawdziwe szczęście". Zapamiętałem datę i termin wykładu jako, że wstęp miał być wolny.
Wczoraj wraz z kolegą udaliśmy się na to spotkanie. Miałem pewne obawy co do treści tego spotkania. Dużo się słyszy o pseudo wykładach, które okazują się pozbawionym treści naciąganiem na kupno jakichś książek lub przystąpienie do jakiejś organizacji, czytaj 'sekty'. Myliłem się i to bardzo.
Na wykład wpadliśmy z kolegą trochę spóźnieni. Na niewielkiej sali siedziało około 20 osób. Pani, która wykładała wskazała nam miejsca i wręczyła po dwie karty z mantrami.
Po bardzo długim wywodzie o dobrodziejstwach medytacji, o jej pozytywnych skutkach zarówno na tle psychicznym jak i fizycznym w końcu przeszła do przedstawienia nam technik. Według jej poleceń usiedliśmy prosto i ułożyliśmy ręce w mudrę, która miała nam pomóc w skupieniu się i koncentracji. Wszyscy zamknęliśmy oczy. Na początku stosowaliśmy proste ćwiczenie wciągając powoli powietrze nosem i wydychając ustami. Po chwili wykładowczyni kazała nam w momencie wydechu wymawiać dźwięk mantry Gauranga (Gaur - Ra - Ang - Ga) zapisanej na pierwszej karcie przeciągając sylaby. Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknąłem się z takimi ćwiczeniami w gronie obcych osób więc nie ukrywam że czasem musiałem powstrzymywać się z kolegą od śmiechu. Mimo wszystko braliśmy aktywny udział w ćwiczeniach i powtarzaliśmy mantrę wraz z grupą. Trwało to dosyć długo. W końcu przerwaliśmy ćwiczenie i zaczął się krótki wykład o drugiej technice. Różniła się ona znacznie od pierwszej bo polegała już na wśpiewywaniu mantr do melodii. Na salę wszedł mężczyzna z gitarą. Podobnie jak przy pierwszej technice wyprostowaliśmy się dla lepszego przepływu energii i zamknęliśmy oczy. Wykładowczyni uczyła nas wyśpiewywać mantrę Haribol Nitai Gaur Nitai Gaur Haribol. Na początku trochę opornie podszedłem do całego tego śpiewania ale w końcu przemogłem nieśmiałość i też śpiewałem xD W międzyczasie włączyłem dyktafon na komórce by nie zapomnieć melodii i móc odśpiewywać ją przy indywidualnej medytacji w domu. To było niezwykłe, gdy cała grupa wyśpiewywała mantrę do pięknej melodii wygrywanej na gitarze głosy wszystkich zaczęły jakby wibrować, czuło się to w powietrzu. Jako, że melodia była rytmiczna i żywa szybko wczyliśmy sie w rytm i śpiewalismy mantrę z pamięci. Było mi przy tym tak dobrze, że nie chciało mi się przestawać. W końcu jednak po dłuższej chwili skończyliśmy śpiewać tą mantrę i zabralismy się za naukę śpiewania drugiej. Po chwili słowa Gopala Govinda Rama Madana Mohana zawibrowały w powietrzu. Wszyscy coraz głośniej śpiewali i wczuwali śię w niezwykłą atmosferę jaka powstała na sali. Zwykły, trochę męczący wykład przerodził się w fascynujące doznanie duchowe.
W końcu wykładowczyni podziękowała nam za udział, poinformowała o kolejnych bezpłatnych spotkaniach jakie mają sie odbyć w tym miesiącu i pożegnała się z nami. Byłem bardzo mile zaskoczony bo okazało się, że ci ludzie prowadzą te zajęcia bezinteresownie, w celu propagowania medytacji.
Mój kolega, mimo iż będzie księdzem pierwszy wysunął propozycję byśmy przychodzili na następne spotkania. Jako, że sam się nad tym zastanawiałem zgodziłem się. Po drodze do domu podśpiewywaliśmy jeszcze pod nosem tą mantrę, tak nam ona wpadła w ucho xD

Entries on Saturday 29th March 2008

entry 29.03.2008 - 14:38
Jeszcze kilka dni temu narzekałem na brak snów a dzisiejszej nocy miałem ich tyle, że ciężko mi to wszystko ogarnąć co się w nocy działo. Trudno mi w to uwierzyć ale pamiętam dosyć dokładnie fabułę każdego, a nawet takie szczegóły jak godzina podawana przez osobę we śnie (12:45 :)) Udało mi się dokładnie podzielić, opisać i policzyć sny. A teraz złapcie się czegoś... doliczyłem się 7 snów! I to nie byle jakich. Długie, skomplikowane, niektóre wręcz kryminalne. I to wszystko w ciągu jednej nocy! Przed snem przesłuchałem Hemi-Sync-.Sleeping.Through.The.Rain, może to on tak na mnie wpłynął. Powtarzałem też afirmacje i wizualizowałem.
Noc była dziwna pod jednym względem, co mi się nie spodobało. Mimo 8-godzinnego snu wstałem o 9:00 jakiś kołowaty i zmęczony, cały czas byłem śpiący. Usiadłem do komputera, ale po godzinie zdecydowałem się jeszcze na drzemkę. Przed zaśnięciem prawie wyszedłem. Po raz kolejny doznałem dziwnego uczucia "zapadania się w siebie" i przepływu energii od stóp do głowy. Co ciekawe pierwszy raz doświadczyłem tego leżąc na boku! Do tej pory mi się to nie udawało. Moje przypuszczenia się powoli sprawdzają. Metoda 4+1 nie służy mi tak dobrze jak poranna drzemka. Udaje mi się ustalić coraz więcej czynników indukujących doświadczenia ezoteryczne.
Gdy zasnąłem miałem właśnie siódmy sen. Obudziłem się po 12. I nawet teraz gdy pisze tego posta, lekko kręci mi się w głowie i czuję się niewyspany, kawa powoli stawia mnie na nogi.
Dzisiejsza noc to kolejny ważny krok w ustaleniu własnej techniki. Coraz bardziej przeświadczam się o prawdziwości stwierdzenia , ze polegać powinno się tylko na sobie. Każdy z nas jest inny, każdy musi deptać własne ścieżki. Podążając bowiem śladem innych, możemy wpaść w błędne schematy i wykreować mylne przekonania. Przez to sami sobie blokujemy drogę do wolności. Feel Free! Fuck the System!

Entries on Wednesday 26th March 2008

entry 26.03.2008 - 14:49
Wczoraj przed zaśnięciem, z ciekawości puściłem sobie I-dosera 'Lucid dreaming'. Pierwszy raz korzystałem z tego wynalazku, z czystej ciekawości. Tęskno mi po prostu za świadomym śnieniem. Poza tym od pewnego czasu mam problemy też z zapamiętywaniem snów. Dos który sobie włączyłem miał mi w tym rzekomo pomóc.
Położyłem się o 00:30 pm, i założyłem słuchawki na pół godzinną sesję. W czasie słuchania starałem się zachować świadomość i wizualizować póki sesja się nie skończy. Dokładnie nie pamiętam czy wytrwałem czy nie. W ogóle mało pamiętam z słuchania ale sądząc po tym że rano słuchawki znalazłem odłączone od kompa i leżące ładnie zwinięte to musiałem być świadomy do końca. Nastawiony miałem budzik na 6:30 am, mimo iż do szkoły miałem dopiero na 10:45.
No cóż... o 6:30 obudził mnie budzik, LD nie było, ba! nawet żadnego snu nie pamiętałem. Z lekka zawiedziony włączyłem giere na kompie i tak sobie siedziałem koło godziny czasu. W końcu znudziło mnie to siedzenie. Byłem strasznie śpiący. Poddałem się, czas miałem do 10 wiec postanowiłem jeszcze się przespać. Nastawiłem budzik, żeby wstać za godzinę.
I tu zaczyna się cała zabawa :)
Położyłem się, opatuliłem kołderką, wtuliłem w poduszkę i postanowiłem jeszcze krótko spróbować wyjść. Długo to jednak nie trwało.Jakieś obrazy skakały mi przed oczami, czasem dźwięki. Po chwili przewróciłem się na bok i zasnąłem.
Pierwszy sen:
Stałem na środku swojego pokoju, było jasno. Zaglądałem do terrariów. Patrze do terra węża a tu przed wejściem do jaskini, po lewej stronie siedzi skulony pająk. Spojrzałem jeszcze na terra pająka ale mój pająk siedział na miejscu. Co jest grane!? pomyślałem. Spojrzałem jeszcze raz na terra węża. Teraz obok tego pająka zauważyłem drugiego, siedzącego po prawej stronie wejścia do jaskini i poruszającego się powoli w jej kierunku. Jak to możliwe?! pomyślałem. I stało się... wypowiedziałem kwestię z dawna oczekiwaną... A może to sen...?
We śnie wszystko było idealną iluzją, doskonałą kopią rzeczywistości. Wszystko krzyczało do mnie że to nie sen, że to rzeczywistość. Wydało mi się nawet przez chwilę głupie że tak pomyślałem. Ale w końcu sprawdziłem jak jest naprawdę. Postanowiłem podlecieć w górę. I oto co się stało: błyskawicznie oderwałem sę od ziemi, chcę przejść w OOBE! - pomyślałem. Wszystko sie zamazało i pogrążyło w jakiejś ciemności. Czułem że się unoszę w swoim pokoju. Ogarnęła mnie wielka radość że w końcu się udało. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę że muszę się uspokoić bo będzie cofka. Uspokoiłem się wiec, ale rozglądając się po przestrzeni wokół niechcący poruszyłem fizyczną powieką. Przez wąską szparkę między powiekami wdarły się promienie słońca zza okna. Zawiodłem się trochę że głupia powieka przekreśliła mi podróż astralną. Mimo, iż leżałem już w łóżku ogarnięty byłem paraliżem i znowu zasnąłem.
Po tym fascynującym zdarzeniu, kolejnym przełomie w drodze do świadomości :D miałem jeszcze dwa sny, niezwykle realistyczne. Lecz pozwolę sobie je umieścić w moim prywatnym dzienniku snów. Czy to I-doser, zadziałał dopiero rano, czy też znalazłem najodpowiedniejszą dla siebie technikę 6+1 nie wiem, ale się dowiem. Mam motywację na dalszą pracę.
To niezwykłe, że w ciągu jednej godziny tyle się działo. W końcu TAM... czas nie istnieje.

Entries on Sunday 23rd March 2008

entry 23.03.2008 - 21:06
Ostatnio moje zainteresowanie czakrami i ciałem energetycznym się wzmogło. Zauważyłem, że jest to dosyć istotny element w drodze do rozwoju zdolności psychicznych. Co ciekawe dostęp do informacji na ten temat w internecie jest dosyć utrudniony. Dopiero gdy pobuszowałem trochę po forum znalazłem namiary na książkę dotyczącą rozwoju ciała energetycznego, a mianowicie "Nowe Drogi Energii" Roberta Bruce'a. Podręcznik ten jest doskonały na start (tak zapewnia autor), na samym początku lektury natknąłem się na ciekawe ćwiczenia z wizualizacji i sporo przejrzyście wyjaśnionych zagadnień związanych ze strukturą ciała energetycznego. Pełną parą zaczynam więc ćwiczyć według wskazań autora. To może być zbawcze w mojej drodze do bezproblemowego OOBE.
O konkretnych doświadczeniach, ćwiczeń zawartych w podręczniku będę pisał na następnych wpisach w dzienniczku.
Jeszcze tylko krótko wspomnę co przytrafiło mi się dzisiaj w nocy. Położyłem się koło 2, świeżo po lekturze pierwszych rozdziałów książki Bruce'a. Nastawiony byłem na powtórzenie ćwiczeń wizualizacyjnych ale okazało się, że jestem zbyt zmęczony. Długo jednak udało mi się utrzymać świadomość przed zaśnięciem i w pewnej chwili poczułem jak pojedyncza fala energii gwałtownie przepływa od stóp aż po czakrę czołową i w niej się zatrzymuje, towarzyszyło temu uczucie 'zapadania się w siebie', trudno to opisać. Przez krótką chwilę próbowałem w jakiś sposób wykorzystać ten stan na krawędzi świadomości, spróbować wyjść ale po chwili zasnąłem.
Tego dziwnego uczucia i tej gwałtownej energii doświadczam za każdym razem gdy udaje mi się utrzymywać świadomość, aż do momentu gdy jestem na krawędzi jawy i snu. Ciężko jest wtedy jednak zapanować nad świadomością i mimo starań próba wyjścia kończy się snem. Kto wie, może następnym razem przezwyciężę sen i uda mi się wyjść... ( byłoby to pierwsze moje bezpośrednie przejście do OOBE, bez korzystania z LD)

3 Stron V   1 2 3 >  
Mój obraz

Aforyzmy Mistrza Sapkowskiego "wiedźmin"
"Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza, tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą..." Nicodemus de Boot (Krew Elfów, t. 1)

"Wszystko już kiedyś było, wszystko już się kiedyś wydarzyło. I wszystko już zostało kiedyś opisane." Vysogota z Corvo (Pani Jeziora, t. 5)

"Czas jest jak pradawny Uroboros. Czas to upływające chwile, ziarenka piasku przesypujące się w klepsydrze. Czas to momenty i zdarzenia, którymi tak chętnie próbujemy go mierzyĉ. Ale pradawny Uroboros przypomina nam, że w każdym momencie, w każdej chwili, w każdym zdarzeniu kryją siê przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdej chwili kryje siê wieczność. Każde odejście jest zarazem powrotem, każde pożegnanie powitaniem, każdy powrót rozstaniem. Wszystko jest jednocześnie początkiem i końcem." Auberon Muircetach (Pani Jeziora, t. 5)