Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Vegnagun's Notatnik

Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Vegnagun's Notatnik

Uniwersalny Punkt Odniesienia.

Po dosyć długim okresie zastoju i czasie kryzysu, podczas którego zapamiętywałem jedynie strzępki snów a doznania związane z OOBE zaczęły zacierać się w czasie nastąpiło długo oczekiwane przebudzenie a co za tym idzie nowe doświadczenie i porcja istotnej wiedzy. Problem w tym jak odkryte zjawisko mogę wykorzystać? Przejdę do rzeczy.
Wczoraj w nocy po raz pierwszy od dłuższego czasu zapamiętałem dosyć szczegółowo bardzo interesujący sen. Dla zainteresowanych treść snu zamieszczam poniżej a że nie ma on większego związku z istotnym celem mojego wpisu (przynajmniej ja tak myślę) jego lekturę można pominąć.

CYTAT
Jechałem razem z rodzicami do domu. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk, jakby wybuch. Jechaliśmy jednak dalej. Po jakimś czasie przejeżdżaliśmy właśnie obok miejsca wybuchu a konkretnie obok jednej ze ścian sporej fabryki. W ścianie powstał olbrzymi wyłom, fragmenty ściany wyrwane były w zewnętrzną stronę na skutek implozji. Z wewnątrz unosiły się kłęby białego pyłu, który powoli opadał na ziemie tworząc na podłożu warstwę która przypominała śnieg. Zdziwieni obserwowaliśmy co się dzieje na zewnątrz samochodu. Wokół nie widziałem cywili a jedynie postacie w białych kombinezonach przeciw promieniowaniu. Przejechaliśmy powoli dalej. Niedaleko od wyłomu w ścianie fabryki na drodze założona była blokada. Ulicę przecinał pojazd straży pożarnej. Wysiedliśmy z pojazdu, niedaleko za blokadą znajdował się mój dom ( tu zaistniała zupełna niezbieżność z topografią świata rzeczywistego ). Szliśmy w kierunku blokady chcąc dostać się do domu. Strażak jednak zatrzymał nas z daleka machając rękoma. Schylił się, wziął w rękawicę garść białego pyłu i ścierając ją między palcami spuszczał na ziemię. Momentalnie pod wpływem tarcia proch zapalał się czerwonym płomieniem i spalał się w powietrzu. Zrozumieliśmy przed czym chciał nas ostrzec i bardzo powoli i ostrożnie stąpaliśmy w kierunku domu. Gdy do niego weszliśmy (nie przypominał on w niczym mojego prawdziwego domostwa) doszedłem do wniosku, że jeszcze nie wszystko stracone, że promieniowanie jeszcze nie było dla nas szkodliwe, że możemy się jeszcze ratować przed ostatecznym efektem eksplozji wewnątrz fabryki. Pobiegłem z bratem (pojawił się znikąd) na strych, zaplanowałem że tam się schronimy. Kazałem mu pomóc mi szukać koców i wszelkich materiałów nadających się na zasłonienie okien. Gdy zawieszałem materiały na oknach zauważyłem, że świat na zewnątrz spowity jest pomarańczową poświatą. Naszła mnie w tym momencie kompletnie irracjonalna myśl. Pomyślałem, że zmutowane ptaki mogą przebić się przed dach i dostać do wewnątrz także pobiegłem zabezpieczyć też piętro niżej w razie gdy byśmy musieli tam przejść. W tym momencie obudziła mnie babcia.


Wnioskuje, że zapamiętałem ten sen gdyż babcia trafiła akurat w sam środek fazy REM i mnie z niej wybudziła. Także nie sposób było tego zapomnieć.

Wczoraj w nocy natomiast stało się coś z zupełnie innej bajki. Przytoczę najpierw istotny fakt z moich dotychczasowych świadomych snów dla lepszego zrozumienia mojego problemu. Otóż zawsze, ale to zawsze, odkąd podjąłem starania o wywołanie LDków świadomość we śnie odzyskuje w JEDNEJ KONKRETNEJ SYTUACJI. Jest to swoisty punkt odniesienia który zawsze przywraca mi świadomość. ZAWSZE we śnie kiedy spoglądam na terrarium swojego węża albo pająka i widzę ich razem w jednym terrarium a nie oddzielnie, każdy w swoim zauważam, że coś mi tu nie gra. Wczoraj w nocy był to już chyba 5 LD z kolei wywołany TYM SAMYM 'uniwersalnym' czynnikiem. Co ciekawe za każdym razem sen zaczynał się właśnie w momencie gdy podchodziłem do terrarium któregoś ze zwierzaków. Tak jakby coś naprowadzało mnie na odzyskanie świadomości. Zupełnie jakby ktoś chciał żebym odzyskał świadomość. Tak właśnie było wczoraj.
Na początku ze zdziwieniem przyglądałem się zwierzakom, aż w końcu dopuściłem myśl, że to może być sen. Nie chciało mi sie w to wierzyć ale wykonałem TR. Poskutkowało dopiero przy trzecim TR. Przerzuciło mnie przez okno lecz po chwili i tak znalazłem się w moim pokoju.
Był to jeden z dłuższych LDków jakie przytrafiło mi się mieć. Podejrzewam, że dlatego, że nie próbowałem wyjść z ciała. Zwykle właśnie po krótkim OOBE poprzez LD budziłem się. Tym razem pospacerowałem po mieszkaniu i tak naprawdę nic ciekawego nie zdążyłem zrobić.

Tu pojawia się pytanie. Czy mogę jakoś wykorzystać wiedzę, że spojrzenie we śnie na terrarium moich zwierząt przywraca mi świadomość? Czy sam mogę wpłynąć na to by ta konkretna scena mi się przyśniła? Pojawia się przede mną kolejna możliwość na poskromienie LD.

przez: Exigen on 18.04.2008 - 11:00

Ciekawe , ciekawe.. Jeżeli to właśnie ten , a nie żaden inny czynnik wpływa na to , że masz LD warto go wykorzystać. jednak to Ty sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie jak doprowadzić do tego żeby te terra ci sie przyśniły. Być moze w ciągu tych dni , w których miałeś LD pojawia się jakiś motyw , czas od czasu lecz nie zauważony przez Ciebie , mający związek z tym ze właśnie wtedy we śnie widzisz swoje terra(związany z twoimi zwierzakami). To że widzisz je zawsze razem a nie oddzielnie na pewno jest ważnym elementem , nad którym warto też się zastanowić . Życzę powodzenia =] .

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services