Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Vegnagun's Notatnik

Ku Oświeceniu ;)

OOBE... ten stan świadomości bardzo skupił na sobie moją uwagę z kilku względów. Po pierwsze ostatnimi czasy przeżywam bardzo burzliwy okres mojego życia, zarówno zewnętrznego jak i duchowego i właśnie gdy dotarły do mnie pewne wiadomości które znalazłem przez przypadek w necie - o wolności, wszechogarniającej miłości, radości i najważniejsze - oderwanie się od ziemskich problemów - bardzo zainteresowało mnie to i postanowiłem bardziej się tym zainteresować. Kolejny powód to czysta ludzka ciekawość. Nie boję się nowych doświadczeń, a jeśli na mojej drodze pojawiło się tego typu zagadnienie, postanowiłem sprawdzić czy świat astralny rzeczywiście istnieje i o dziwo w internecie znalazłem całe mnóstwo świadectw osób które to przeżyły. To mnie zmotywowało - skoro oni to potrafią, czerpią z tego tyle dobrego to czemu by nie spróbować - pomyślałem. Bardzo żarliwie z początku do tego podszedłem, zapoznałem się z treścią wielu stron na necie które zawierały wiadomości o tym zjawisku, ściągnąłem książki Sugiera i Monroe'a i już pierwszego dnia postanowiłem spróbować "wyjść" mimo tak nikłej wiedzy. Oczywiście nie udało się. Mój zapał był jednak dosyć silny, potrzebowałem pomocy, wytchnienia więc próbowałem dalej. Moje próby trwały około miesiąca, może dwóch (systematycznych prób) stosowałem różne metody np. 4+1, wizualizacje i starałem się postępować według "faz wychodzenia" jakie zawarte były w książce bodajże Monroe'a. Wszystko jednak spełzło na niczym. Chociaż nie mogę powiedzieć że dzięki temu nic nie osiągnąłem. Po pewnym czasie zauważyłem że to mnie bardzo uspokaja, pozwala uporządkować myśli, wyciszyć się, delikatnie zmieniło się nawet moje podejście do świata. Wówczas kładłem się do prób codziennie, często potrafiłem nawet przeleżeć tak parę ładnych godzin, czasem krócej, około godziny. Zdarzało mi się że w pewien sposób czułem że coś się dzieje jednak gdy tylko na owe dziwne uczucie zwróciłem uwagę znikało tak nagle jak się pojawiło. Raz zdarzyło mi się mieć wibracje, zupełnie nieświadomie, po prostu trzeźwiałem po imprezie ;) pojawiły się w fazie theta gdy już zasypiałem, nie zareagowałęm na nie w żaden sposób, byłem jakby sparaliżowany mimo iż wiedziałęm że właśnie mam te słynna wibracje i rzeczywiście tej samej nocy miałem świadomy sen. Szkoda że tylko tyle. Nie pamiętam już czego dotyczył, pamiętam że znajdowałem się w swoim pokoju, rozmawiałem z jakimś członkiem rodziny i w międzyczasie próbowałem zmieniać elementy otoczenia co nie zawsze się mi wtedy udawało. Po jakimś czasie mój zapał ostygł, nie przestałem jednak wierzyć w siebie i miałem nadzieje ze kiedyś znajdę czas i siłę by udało mi się opanować to do PERFEKCJI.
Poza tym sny są dla mnie niezwykle cenne, nawet te zwykłe z punktu obserwatora. Nie chodzi mi tu o odczytywanie ich symboliki czy inne trele morele. Po prostu lubię gdy są, bez wyjątku, starsza wyśmiała mnie gdy jej powiedziałem że cenie nawet koszmary, nawet hardcorowe ;) dla mnie sen to sen, jaki by nie był jest bardzo ważny. Najgorsze są okresy, często dosyć długo trwające gdy nie śni mi się nic, to jest dopiero słabe... Akurat ostatnio sny się mnie trzymają i jest O.K. ;).
Teraz im cięższe problemy życiowe pojawiają mi się na drodze tym bardziej z powrotem pragnę zacząć ćwiczenia. Znalazłem ten Kurs już kiedyś, myślałem jednak że pewnie jest płatny albo gdzieś jest jakiś haczyk. Teraz jednak przyjrzałem się temu dokładniej i faktycznie kurs jest darmowy. I chwałą wam za to!
Na początek postanowiłem zapisywać swoje sny w zeszycie i w tym blogu o ile nie będą zbyt cenzuralne bo i takie sie zdarzają, rzadko, ale się zdarzają ;P.
Mam nadzieje że pomożecie mi i dzięki temu w końcu uda mi się opanować tą wiedzę i umiejętności.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services