Niewiele pamiętam z tego snu. Tylko tyle, że znowu był jakiś zjazd grupy ludzi. Nie wiem co to dokładnie było. W każdym razie, przyjechaliśmy gdzieś i oglądaliśmy jakieś pomieszczenie. Były tam łóżka - ustawione jedno obok drugiego. Było ich co najmniej pięć. Były one ustawione tak dziwacznie - tak, że część łóżka wystawała za pionową ścianę. Była tam właśnie taka ściana - tak jakby wyciąć otwór w ścianie i wstawić tam łóżko. Łóżka wystawały za tą ścianę akurat na taką długość, że gdyby człowiek się położył w takim łóżku, to tylko głową wystawałby razem z tym łóżkiem poza ścianę. Gdyby z tej pionowej ściany upuścić równolegle coś ostrego, to odcięłoby głowy osobom, które by leżały w tych łóżkach. Zażartowałam sobie w ten sposób, ale nikomu nie wydało się to zabawne. Atmosfera tego miejsca była dość dziwna. Te łóżka i ściana były całe białe i oświetlone jasnym światłem. To wyglądało nowocześnie, ale też jakby rodem z jakiegoś dziwnego laboratorium - tak można by sobie skojarzyć. Za tymi łóżkami nic nie było, jeśli dobrze pamiętam. Albo mogło być po prostu drugie pomieszczenie, na które te łóżka wychodziły przez tą ścianę, ale zza łóżek widać było głównie to światło. To trochę wyglądało jak takie jakby "szufladki". Jakby te łóżka były takimi "szufladami", a całe to ich otoczenie było jakąś wielką "szafą". Cały ten szereg łóżek położony był tak jakby na pewnej wysokości, a wszelkie krzesła, szafki, itd. stały niżej. A tam były chyba tylko te łóżka. Pamiętam też, że gdzieś wychodziłam na zewnątrz. Była noc. Pamiętam też korytarz przed tym "białym" pomieszczeniem. Ten korytarz był oświetlony nieco ciemniejszym światłem - bardziej żółtym. Sporo ludzi tam się kręciło.
Potem pamiętam autobus. Nie wiem dokąd jechałam, czy może skąd wracałam. Miałam ze sobą jakieś bagaże, ale najbardziej pamiętam jakiś szalik czy coś w tym stylu. Zniknął mi gdzieś. Okazało się, że ma go jakaś inna pasażerka. Chciała mi go oddać kiedy będę wysiadać. Chyba w nim spała albo próbowała spać. Otuliła się nim. Ale nie pamiętam jak wyglądała. Pamiętam, za to, dość dokładnie jakiegoś mężczyznę, ale nie jestem w stanie teraz powiedzieć kto to był - nie rozpoznaję go po prostu. Miał ciemne, krótko obcięte włosy, krótko przystrzyżoną brodę i chyba delikatny wąs. Miał wysiąść razem ze mną. Nagle kierowca autobusu powiedział, że zbliżamy się do przystanku, ale prosił, żeby nie wysiadać, bo zaraz ruszamy dalej. Jednak ten mężczyzna wysiadł. Nie wiem dlaczego - czy nie usłyszał komunikatu, czy po prostu chciał tam wysiąść. Zostawił w autobusie torbę. W miejscu tego przystanku był taki mały mur - zrobiony z szarych, prawie czarnych, dużych cegieł. Potem miał być mój przystanek. Zaczęłam zbierać się do wyjścia, stanęłam przy wyjściu, a tamta pasażerka zawołała, że jeszcze mój szalik i mi go podała. Więcej nic nie pamiętam.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services