Dzisiaj miałam dwa takie sny, które dosyć dobrze pamiętam. Jeden był bardzo fajny, a drugi trochę dziwny, ale neutralny.
W tym pierwszym, byłam na jakimś wyjeździe. Nie wiem, czy był to jakiś zlot, czy po prostu jakiś wypad ze znajomymi... W każdym razie, coś w tym stylu. Wcześniej też była jakaś akcja, ale pamiętam w miarę dobrze tylko fragment, gdzie znajduję się na jakimś dworcu autobusowym. Wcześniej chyba szukałam drogi albo pytałam ludzi o coś innego. Pewna dziewczyna zapytała mnie, dokąd chcę jechać. Nie wiem czy wcześniej rozmawiałyśmy o czymś, ale okoliczności wskazywały na to, że tak - musiałyśmy rozmawiać chociaż chwilę. Powiedziałam jej, że jadę do Grudziądza. Ona na to: "Ja też do Grudziądza" i zaraz po tym, przytuliłyśmy się do siebie. Nie jestem pewna, ale to chyba ona pierwsza wykonała taki gest, jakby chciała mnie przytulić, a ja tylko podeszłam i zrobiłam to samo. Skądś wiedziałam (może właśnie z wcześniej rozmowy), że to jest lesbijka - albo nie wiem, wyczułam to jakoś. Wiedziałam też, że ona chce ze mną być albo przynajmniej jest w jakiś sposób zainteresowana mną. Kiedy tak się obejmowałyśmy, to myślałam o tym, co będzie, kiedy ona się dowie, że nie jestem do końca taka jak ona - to znaczy, że jestem aseksualna. Pomyślałam sobie, że względem niej, będę odgrywać w pełni seksualną osobę - po prostu dlatego, że chciałam ją kochać i 'wybrałam' ją w jakiś sposób... Planowałam sobie w głowie, że będę udawać dla niej. A potem nagle, kiedy wypuściłyśmy się z objęć, szybkim krokiem zaczęłam iść w stronę miejsca, gdzie miałam nocleg. Pomyślałam sobie, że to może wyglądać tak jakbym uciekała od niej. Nie jestem pewna, czy się jeszcze odwróciłam; czy coś mówiłam... - zdaje się, że tak, ale nie chcę konfabulować. Wróciłam do tego swojego 'obozu'. Były tam też jeszcze jakieś inne osoby - które znałam w jakiś sposób, ale nie jestem w stanie powiedzieć kim dokładnie były. Potem pamiętam, że poszłam do przebieralni i przebierałam się, a kiedy stamtąd wyszłam, zobaczyłam, że do 'obozu' przyszła ta dziewczyna. Ludzie jej powiedzieli, że jest prezent dla niej, na pożegnanie i znowu nie jestem pewna, ale chyba ktoś powiedział, że to ode mnie (nie pamiętam, żebym ten prezent szykowała czy coś). Kiedy odpakowała 'przesyłkę', okazało się, że w środku są ciastka. Bardzo się ucieszyła, wzięła jedno, podziękowała i objęła mnie przez krótką chwilę.
W drugim śnie, widziałam reportera telewizyjnego, który relacjonował skoki narciarskie albo jakiś sport bardzo podobny do skoków. Mówił właśnie, że Adam Małysz nie wystartuje, bo uciekł. Skądś wiedziałam, że to jest tylko taki żart - to znaczy, że Małysz tak naprawdę gdzieś tam jest - i nawet pomyślałam sobie, że bez sensu, bo widać, że on jest za reporterem. Potem pokazywali jakieś takie białe pole - taki jakby widok na całe to miejsce, gdzie odbywały się te zawody - ale nie przypominało to skoczni, tylko bardziej taką jakby krętą zjeżdżalnię i dookoła trybuny. Mówili w tym momencie, że Adam Małysz był ostatni raz widziany, jak gdzieś tam wychodził (nie pamiętam gdzie), przy jakimś tam wyjściu, ileś tam metrów od czegoś. W każdym razie, bardzo precyzyjnie podawali te wszystkie informacje - tak jakby miało znaczenie to, gdzie dokładnie był i kiedy itd. Potem mówili, że właśnie trener udaje się za nim, i pokazywali nadal cały ten widok. Widać było trenera, jak gdzieś biegnie. Nagle, przewrócił się i zaczął zjeżdżać po tej 'zjeżdżalni'. Pomyślałam sobie, że to tylko żart a będzie z tego wielkie zamieszanie. I jak tak zjeżdżał, to wpadał na innych ludzi, którzy tam stali, a oni z kolei wpadali na kolejnych, i w ten sposób zrobiła się wielka kraksa, bo wszyscy zaczęli zjeżdżać. Niektórzy próbowali stanąć murem i zatrzymać to wszystko, ale nie udawało im się.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services