To przeżycie miało miejsce jakoś przedwczoraj. Było to chyba LD. Położyłam się spać i praktycznie od razu znalazłam się w łazience, w swoim domu. Była tam kobieta, z wyglądu przypominająca moją byłą nauczycielkę od historii. Miała długie rude włosy, spięte w "koński ogon" i była dość niska. Ubrana była w prostą, skromną sukienkę, taką jak się nosi na co dzień, chyba koloru brązowego, w dwóch odcieniach brązu. Mówiła do mnie, trzymając w ręku kieliszek czerwonego wina czy czegoś, opierając się łokciem o umywalkę i niemal śmiejąc się - miała taką wyluzowaną postawę Jej śmiech nie był złośliwy, tylko taki wesoły. Nie pamiętam, co mówiła. Nie wiem dlaczego, ale wzięłam ją za taką moją MTJ. Uznałam, że jest w jakiś sposób znacząca. Nie pamiętam, żebym coś do niej powiedziała. Tylko jej słuchałam i nagle pomyślałam sobie, że ona będzie znała odpowiedzi na pytania. Nie potrafię do końca tego wyjaśnić, ale w pewnym momencie pojawiła się we mnie taka myśl: "Zaraz... Przecież ona jest taką istotą!" - miałam na myśli: taką, której potrzebowałam. "Jest! Jest istota!" Chciałam ją wykorzystać do tego, żeby zapytać ją o coś. Strasznie się na to nakręciłam, wręcz napaliłam. Podchodząc do niej, mówiłam emocjonalnie: "Ty będziesz wiedzieć!" - powiedziałam chyba ze trzy zdania w tym stylu. Jednak kiedy się do niej zaczęłam zbliżać z tymi słowami, jej mina nagle zmieniła się. Teraz wyglądała na przestraszoną i wykonała taki ruch jakby chciała się odsunąć, lecz nie było za nią miejsca. Zniknęła. Czułam, że straciłam niepowtarzalną okazję i że więcej nie spotkam takiej istoty. Zaraz po tym, zaczęłam czuć, jak "wracam". Jakby "zakręciło mi się w głowie", a obraz zaczął się skręcać i rozmywać. Obudziłam się.
Tamtej nocy śniła mi się też moja była nauczycielka od rosyjskiego, a także szkoła. Byłam w tej szkole, na lekcji rosyjskiego, ale nie pamiętam, co się działo w całym śnie. Pamiętam, że byłam smutna, miałam jakieś problemy. Pani od rosyjskiego, jak zwykle, miała krótkie, czerwone włosy. Więc to dwie rudawe panie, które zawitały w moich przeżyciach sennych, jednej nocy :)
Z dzisiejszego snu pamiętam tylko fragment, w którym jestem w swojej byłej szkole, na takim korytarzu, który prowadzi na sale gimnastyczne. Wchodzę na jedną z sal. Nikogo tam nie ma, ale za mną idą i zaglądają do sali dwie osoby - chłopak i dziewczyna. Mam ze sobą jakiś spory plecak. Podchodzę do ławki, która stoi przy ścianie i zamierzam zrzucić tam ten plecak. Na tej sali coś miało się odbyć, w czym ja miałam uczestniczyć, ale nie pamiętam co to miało być. A ci ludzie - oni się w jakiś sposób mylili względem mnie. To znaczy, myśleli, że jestem kimś innym niż jestem. Nie pamiętam, o co dokładnie chodziło. Ale to, że tak myśleli, sprawiało mi satysfakcję - że stwarzam jakąś taką sytuację - nie wiem jak ją nazwać - niejasną - ?
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services