Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Twisted_Sister's Notatnik

Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Twisted_Sister's Notatnik

Kolejna Wojna, Kolejne Substancje Chemiczne I Mecz

Jakiś niedaleki czas temu, miałam taki sen, że jadę jakimś autobusem i nagle (nie pamiętam skąd) w tym autobusie pojawia się jakaś trująca substancja. Ludzie zaczynają się dusić, padać na ziemię. Przyjeżdża jakaś ekipa - chyba lekarzy - i ratuje ludzi. Potem leżą oni w takim budynku. To wygląda na szpital, ale nie taki, do którego każdy może wejść, tylko jest to taki budynek służący izolacji chorych osób. Taka kwarantanna. Ja tam też byłam, ale nie byłam aż tak bardzo chora. Pamiętam coś w stylu, że zgubiłam swoje miejsce, w którym leżałam, bo wyszłam z pomieszczenia i rozglądałam się po budynku. Pytałam pielęgniarki, gdzie leżę. Była tam też osoba, którą znam i która umarła z powodu tamtej dziwnej substancji.

Nie dalej jak wczoraj, śniło mi się, że była taka jakby wojna. Co prawda, nikt nie nazwał tego wojną w tym śnie, ale tak to wyglądało mniej więcej. Tylko nigdzie nie widziałam takich typowych żołnierzy. Główną rolę grały tutaj maszyny, przypominające samoloty, ale z przodu, zamiast normalnego wyglądu samolotu, miały ludzką głowę. Ciężko powiedzieć, czy to była prawdziwa ludzka głowa czy po prostu element maszyny w kształcie głowy. Najbardziej przypominało to hybrydy, krzyżówkę człowieka z maszyną. Wiele sztuk tego czegoś latało po niebie. W tym śnie była też wyżej wspomniana osoba z poprzedniego snu. My i jeszcze parę innych osób ukrywaliśmy się w bloku mieszkalnym - tak, żeby te samoloty nas nie dostrzegły. Kiedy tylko nas zobaczyły swoją głową, to kierowały ją w stronę okna i próbowały wybijać szybę głową. Poruszały się niezwykle szybko, obracały się zwinnie, były duże i przerażające, koloru trochę czerwonego, trochę szaro-zgniłozielonego. Uciekaliśmy tak przed nimi po mieszkaniach i różnych zakamarkach budynku. W pewnym momencie, jedna z tych maszyn dostała się jakoś do środka budynku i wtedy zobaczyłam długą lufę, taką jak mają czołgi. Maszyna zaczęła wymierzać nią w poszczególne osoby. Ludzie próbowali ją wzajemnie od siebie odpychać - od siebie samych i od swoich bliskich. W końcu lufa zatrzymała się na pewnej osobie, niezbyt lubianej w okolicy i nikt nie zaprotestował. Z lufy wystrzelił jakiś gaz, na twarz tej osoby i w tym momencie, zaczęła ona wdychać ten gaz. To wyglądało tak jakby ten gaz był jakiś inteligentny i sam umiał się wprowadzić do ust człowieka. Potem pamiętam tylko, że biegniemy razem z paroma znajomymi i innymi ludźmi chodnikiem przed blokiem, cieszymy się i jeden chłopak trzyma coś w rodzaju flagi, siedząc na ramieniu drugiego chłopaka. Co do tego fragmentu, to akurat nie jestem pewna, czy przypadkiem nie śnili mi się kibice meczu, który dzisiaj w rzeczywistości był rozgrywany w moim mieście - chłopak ze snu trzymał flagę w barwach podobnych do tych, które widniały na szalikach czy też jakichś flagach kibiców, których widziałam, jak wracali z meczu (ale widziałam ich z pewnej odległości, dlatego nie jestem pewna). Nie wiedziałam, że taki mecz będzie u nas rozgrywany - przynajmniej w mojej świadomości nie było takiej informacji. Nie orientuję się też w żadnych barwach drużyn ani tym podobnych rzeczach. Tak więc, dziwi mnie to, że być może przyśnił mi się ten mecz i ta flaga. W tym śnie, ja myślałam, że ci ludzie cieszą się z wygranej wojny. Nie wiem, tak naprawdę, czy cokolwiek wygrali, czy wygraliśmy i jak się zakończyła ta walka, ale tak sobie wydedukowałam, kiedy dołączałam do grupy biegnących ludzi.

przez: Neurocosmic on 14.04.2014 - 11:26

Z rok temu (chyba to było latem) śnił mi się czarny pociąg, z którego musiałem uciec, bo wpuszczono do niego trujący gaz...

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services