|
|
Jako, że coraz częściej udaje mi się nawiązywać świadome rozmowy z istotami pod drugiej stronie, postanowiłem że przepiszę część ciekawszych wpisów ze swojego dziennika snów - przyznam, że jak go otworze i widzę ile jest do przepisania to mi szybko zapał umyka ;/ Poniżej zamieszczam jeszcze świeży wpis ze zeszłego tygodnia, traktuje go jako LD ze względu na jakość uzyskanej świadomości. LD - 2009.06.21 11:20 (chata, moje wyro) Wcześniej miałem sen z biwakiem pod koniec którego odzyskałem świadomość, potem się przebudziłem sprawdziłem godzinę (11:15) jako, że była niedziela, a wcześniej trochę późno się położyłem postanowiłem jeszcze się na chwilę zdrzemnąć :) Przy zasypianiu postanowiłem, że spróbuje wyjść potem świadomość odjechała by powrócić w stanie poparaliżowym, czyli już praktycznie w stanie snu. Wiedziałem, że leżę na łóżku i śpię mając w głowie dziwne i nieokreślone wizje jakiś przedmiotów, postanowiłem wstać i nagle znalazłem się w astralnej kopi mieszkania. Postanowiłem, że jak już jestem w miarę świadomy przestrzeni i stanu w jakim się znajduje obecnie to spróbuje porozmawiać z opiekunami lub kimś innym kogo spotkam. Najpierw jeszcze obadałem ściany, wyginają się guma :D Za oknem na dworze widziałem kilka przechadzających się osób, wysłałem sygnał że chce się z kimś spotkać, kto będzie wstanie odpowiedzieć na moje pytania i wyruszyłem na klatkę jako, że mieszkam w bloku. Na klatce za oknem panowała noc, wszedłem na piętro wyżej i postanowiłem poszukać kogoś u sąsiadów, wtedy jakby grawitacja się zmieniła i zaczęło mnie pchać w kierunku odwrotnym od zamierzonego, tak jakby grawitacja nagle zaczęła oddziaływać ze strony ściany. Poleciałem do tyłu jakby ktoś mnie szarpną za bluzę i zatrzymałem się na poręczy, ale powiedziałem sobie, że się nie poddam rozciągając się do szklanych drzwi dzielących klatkę i wspinając się po nich pomimo tego, że poruszałem się po płaskiej podłodze. Za drzwiami parcie na ścianę zniknęło, nie chcąc czekać na powtórkę, zadzwoniłem do 2 sąsiadów jednocześnie, jedne z drzwi się otworzyły i się zaczęło :D W drzwiach spotkałem kobietę i mężczyznę, których raczej nie znam, uśmiechnąłem się i powiedziałem cześć, zaprosili mnie do środka do kuchni. Ja i ta kobieta usiedliśmy na przeciwko siebie przy 4 osobowym kuchennym stole, przypominającym stoły w barach, przede mną było duże okno za którym widziałem noc. Z boku po prawej stała chyba lodówka, na ścianach była tapeta w wzorki, przez cała długość lewej strony ciągną się blat kuchenny z szafkami pod i nad nim zawieszonymi. Samej kobiecie jako, że to z nią rozmawiałem przyjrzałem się dużo dokładniej niż facetowi stojącemu raczej zawsze tak aby nie mieć go w pełni na widoku, pamiętam tylko, że był dobrze zbudowany i co jedyne się od czasu do czasu uśmiechał zmieniając lokalizacje obserwacji mnie. Kobieta z która rozmawiałem miała rudawe albo bardziej pomarańczowe włosy, które się mocno zakręcały (lokowały) od wysokości ucha, nad uchem były proste. Ubiór był raczej ciemny z jakimiś metalowymi ozdobami gdzieniegdzie. Po pewnym czasie zauważyłem, że na stole stoi także srebrny dzbanek trochę przypominający sziszę, w tym czasie zostałem zapytany o herbatę po najwyraźniej to na nią zostałem zaproszony, osoba która mnie tylko obserwowała nastawiła wodę w elektrycznym czajniku. Oparłem się łokciami na stole uśmiechając się jednocześnie i patrząc w oczy mojemu rozmówcy. Powiedziałem, że jestem świadomy tego, gdzie teraz jestem i chce pogadać/zadać kilka pytań. Powiedziałem coś takiego: - teraz przybywam tu w astralu, czy jak to się nazywa.. Kobieta odpowiedziała będziesz tu jeszcze przebywał 50 minut. Nie zapamiętałem całej rozmowy ponieważ była bardzo długa, trochę się na rozmawiałem z tą osobą zanim się ocknąłem ale niestety jak to jest przy tak długich eksploracjach wiele fragmentów z rozmowy nie pamiętam ;/ Początek rozmowy dość słabo pamiętam, był on dość długi i rozmawialiśmy między innymi o moim poprzednim śnie i jego aspektach, w doniesieniu do rzeczywistości WOW :D Podczas tego stanu pamięta się dość dobrze obecny jak i poprzednie sny, dopiero po przebudzeniu ta pamięć jest zamazywana. kobieta ta powiedziała mi min. że powinienem częściej odwiedzać moich znajomych sąsiadów, ponieważ potrzebują oni takich kontaktów dlatego w śnie był wprowadzony taki element. - dla mnie to była jak rozmowa z reżyserem, nie wszystko z niej pamiętam i nie wszystko chce powiedzieć dlatego ten element pominę i skupię się na dalszej rozmowie. Dużo czasu zmarnowałem także na własnych wypowiedziach, ponieważ czasem jak zacznę rozmawiać to mi się gęba nie chce zamykać i tak omawiałem zagadnienia eksterioryzacji, trylogię R.A. Monroea, transformacji świadomości na ziemi, a oni tego słuchali starając się nie wcinać mi. Pokrótce przedstawię pytania jakie zadałem i zapamiętałem, odpowiedzi były raczej zwięzłe i często bardziej intuicyjne (niewerbalne): Ja: czy niedługo coś się będzie działo? (w sensie na ziemi) O: teraz? na razie nie, w przyszłości tak. Ja: Czy znacie wszystkie moje myśli? O: tak (niewerbalnie dostałem do zrozumienia, że także całą przeszłość i potencjalną przyszłość w jakimś kosmicznie wielkim sensie) Ja: odpowiedziałem nie wiem dlaczego tak - to znacie przeszłość/teraźniejszość/przyszłość. skoro to wszystko istnieje raz to czy życie ma sens?/jaki to ma sens? (nie wiem, czy to tylko raz istnieje, jakieś absurdalne pytanie zadałem z perspektywy czasu ale tak to jest w LD) O: odpowiedź mnie zaskoczyła: - nie wiem (sami się nad tym zastanawiali) Ja: czy nikt we wszechświecie nie zna odpowiedzi na to pytanie / czy nikt we wszechświecie nie posiada wiedzy na temat sensu życia? O: wszyscy poszukują na to odpowiedzi. Ja: miałem problemy z dotarciem tutaj (na kladce schodowej coś zaczęło mnie ciągnąć w druga stronę) O: ktoś żucił na ciebie zły urok. Potem zacząłem rozmawiać nt. rozwoju jakości odczuć w OOBE. Powiedziałem, że wiele razy trzeba utrzymywać skupienie aby OSPUO się nie destabilizowało i że ludzki umysł jest tak słaby w utrzymywaniu tej stałej przestrzeni, ciągle coś się zmienia rozpływa. W tym momencie i ona się na chwile rozpłynęła pozostawiając puste krzesło. Pomyślałem, że to już koniec spotkania, a nie chciałem tracić tego doświadczenia i się obudzić. Spytałem - jesteś tutaj? 0: tak (nagle powróciła, bez jakiej kolwiek zmiany wyglądu co mnie zaskakiwało) Ja: zapytałem, - czy będę wstanie lepiej utrzymywać wizję pracując nad sobą? O: (tutaj przekazała mi niewerbalne odniesienie do poprzedniego snu i tego, że one także są formą jakiejś nauki). Odebrane wrażenie było takie, że stopień wznoszenia świadomości jest dość powolnym zjawiskiem, takie jest najwidoczniej tempo doświadczania. Po akcji z rozpłynięciem trochę się wystraszyłem, że zgubie kontakt więc wyczarowałem sobie aparat i zrobiłem tej osobie astralne foto :D (takie pomysły mi czasem przychodzą tam) Spytała się po co to robię, odpowiedziałem by móc cię przywołać w razie utraty wizji. Odpowiedziała krótko i ze zrozumieniem - Dobrze. Skoncentrowałem świadomość na otrzymanym zdjęciu w celu jego utrwalenia i schowałem je sobie w głowie :D Pytałem dalej w między czasie popijając herbatę na którą w końcu zostałem zaproszony. Pomyślałem sobie niesamowite smakuje jak prawdziwa albo i lepiej :) Ja: Pochwaliłem się, że wcześniej spotkałem tutaj już osobę która przypominała z wygladu Jezusa ale ja myślę, że to chyba jakiś mój opiekun. 0: -uhumm Ja: zmieniłem temat - skąd wy pochodzicie? czy jesteście z ziemi? z astrala, z innej planety, z mojej głowy, czy jeszcze z innego miejsca? Czy jest jeszcze inaczej? O: no i tu ze mnie oboje zbeczyli jakbym naprawdę coś głupiego palną:D Ja: zapytałem inaczej, czy jesteście częścią mnie skoro wszystko o mnie wiecie? O: nie, choć w pewnym sensie tak, my obserwujemy/(przewodzimy) Ja: czy jesteście tutaj po to aby być dla mnie dygresją? (chodziło mi o to, czy są oni po to tu bym mógł się uczyć) O: (uśmiechnęła się) TAK! (jakbym odkrył Amerykę:) ) Podczas rozmów nie zawsze siedziałem na krześle, zwiedziłem cała kuchnie co róż to zmieniając miejsce (choć głównie siedziałem przy stole), na sam koniec oparłem się o blat i po chwili nie wiedząc czemu PSTRYK budzę się w łóżku, wizyta urwała się jak taśma filmowa błyskawicznie mnie wybudzając. Od razu poczułem jak cała pamięć szybko zanika, nie ruszając się z pozycji w jakiej leżałem starałem sobie przypomnieć jak najwięcej, to co opisałem wyżej uratowałem przed amnezją jawy :) Na zegarze była 12:24, pomyślałem sobie o tych 50 minutach które miałem tam przebywać, chyba się zgadzało, ponieważ sam sen trwał ok. godziny :) Temat pochodzenia i ich celu zawsze jest odwracany jak kota ogonem, tak jakby był to temat tabu o którym nie chcą lub nie mogą nam mówić. Już wcześniej zauważyłem, że rozmowy są prowadzone bardzo ostrożnie z ich strony na niektóre pytania odpowiedzi są jednoznaczne, a te dotyczące bezpośrednio ich działalności są często zbywanie dwuznacznością, żartem lub czymś podobnym.
|
Moje Albumy
|