Wszystko zaczęło się jak zwykle od LD. Byłem w jakimś pomieszczeniu, były tam dwie koleżanki z klasy (lub tzw. przeze mnie aktorki ). Z tego co pamiętam powiedziałem do nich :"no to ja lecę drogie panie". Pomyślałem sobie że szybciej wyjdę z tego budynku przez efekt widmo . Podszedłem do okna, próbowałem ręką przejść przez nie. Za nic nie dało rady(Cały czas w myślach mi mątliło że to nie możliwe). Potem z większym przekonaniem że przeniknę przez to okno skierowałem z powrotem do okna dłoń. Ręką przeszedłem przez okno. Poczułem chłód i towarzyszyło temu dziwne uczucie . Wszedłem do tego okna niestety tylko połową. Druga połówka była przekonana że to nie możliwe(ironia). Pomyślałem: No trudno, poszukam jakiś drzwi. Po jakimś czasie je znalazłem i wyszedłem z budynku. Chciałem wyjść z ciała. Ale coś mi przerwało sen. Za drugim razem znalazłem się w tym samym miejscu. I znowu wyszedłem na dwór. I znów mnie cofnęło . Tak z 3 razy aż za 4 udało mi się przyzwać wibracje . Poczułem jak ciało mimowolnie zmienia pozycje z leżącą na siedzącą i spadam na podłogę . Dla mnie to było dziwne że to nie ja kierowałem samym sobą tylko coś mną kierowało jakbym był zaprogramowany . Wstałem teraz z własnej woli . Wszedła do pokoju jakaś istota która wyglądała jak moja była z tą różnicą że ona nie ubiera się w punkrock . A ten byt był cały w jakiś kolczatkach, miał kolczyk na języku . Powiedział : " Pocałuj mnie" (przypomniało mi się że taka scenka z filmu który oglądałem z klasą na G-W po tytułem "Cześć Tereska". Gdzie facet mówił do dziewczyny pocałuj mnie) W tym przypadku było na odwrót . Odmówiłem jej. Rozpięła zamek od spodni. Odmówiłem jej i powiedziałem aby tego nie robiła. Wyczułem w tym bycie ze jest coś nie tak i że od tych "dobrych" , przyjacielskich bytów nie pochodzi. Zacząłem mówić o bożej miłości (nie jestem katolikiem, ani chrześcijaninem, ani też nie mam powiązania z żadną religią ale wierze w Boga) . Coś w stylu że się stoczył ten byt i zaczynałem jemu pomagać w tym sensie aby odszedł od tych brutalnych, fałszywych bytów a poszedł ścieżką w stronę miłości. Potem pojawił się drugi byt który też przybrał wygląd znany mojemu oku . I jedynie pamiętam że powiedział on : " Ty już umarłeś" . Ja odpowiedziałem : "Tym gorzej dla ciebie" . A ona odpowiedziała: " A tym lepiej dla mnie" . Potem na koniec pojawił się byt który przypominał do złudzenia mojego dziadka, nawet udawał że jest pijany ! Spytałem się go : Co ty tutaj robisz? . Później się kapnąłem że to kolejny byt który nie jest ze mną powiązany tylko udaje że jest, przybierając wygląd znanych mi postaci. Powiedział że widział mnie w korytarzu. A potem dodał żebym poszedł za nim . Nie zgodziłem się. (Przypomniało mi się wtedy, że czytałem o takim panu który przeżył śmierć kliniczną. I przypomniał mi się urywek gdzie napisał że byt go prosił aby poszedł za nim, a potem go pobiło "psychicznie" setki agresywnych bytów, ktoś podał link na tym forum do tego ) I nagle powróciłem do ciała.
Moje spostrzeżenia:
- jak wróciłem do ciała to poczułem że jestem cały spocony i gorąco mi było. (miałem tak kilka razy, że jak czułem wibracje to przypływała taka fala gorąca, przy czym się pociłem )
- byty nie zaprzeczały moje słowa dotyczące tego że nie są tymi na kogo wyglądają
- było ciemno za oknem
- jak w myślach sobie mówiłem że jak opuszczę te pomieszczenie to wyjdę z ciała . Wtedy mi coś przerywało sen.
,,Odmówiłem jej. Rozpięła zamek od spodni. Odmówiłem jej i powiedziałem aby tego nie robiła''
Trzeba było się niezastanawiać i przejść do dzieła! Druga taka okazja może się nie powtórzyć :) :)
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services