Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

shadorew's Notatnik

08.03.09

Miałem dość długie LD. Zaczęło się od tego że nagle pojawiłem się w znajomym lesie. "Znajomym" bo pamiętam że śnił już mi się ten las. Zacząłem iść przed siebie. I tak szedłem i szedłem mijając drzewa aż zauważyłem pomnik jakiejś kobiety. Podszedłem bliżej, po prawej stronie zauważyłem tablice . Na której wyraźnie widziałem napisy. Były po angielsku. Jedyne co pamiętam to nazwisko tej pani Cococa. (W internecie sprawdziłem. Takie nazwisko istnieje ). Zauważyłem jakiś dokument . Sięgnąłem po niego. Nie pamiętam nic co było napisane na tym papierze. Wziąłem go i schowałem do kieszeni od strony klatki piersiowej do kurtki. Pomyślałem że może uda mi się to przetransportować do naszej rzeczywistości . Miałem takie pragnienie. Zaczął się sen na jawie. Zacząłem czuć tą kartkę w naszej rzeczywistości a obecny byłem w śnie. To chyba tak zwane sen na jawie. Czujesz jak leżysz na łóżku a widzisz obraz snu.
Zacząłem czuć silne wibracje . Pomyślałem "Znowu mam te wibracje. Tym razem muszę inną metodą zadziałać" . Stałem przy biurku i patrzałem się na swoje odbicie. Odbicie niczym duch z horroru. To była zawiśnięta w powietrzu moja głowa z przerażającym wyrazem twarzy. I krzyczałem w tym odbiciu. A czułem jak mam otwarte usta. Przestraszyłem się . I ogarnął mnie paraliż. (Później zauważyłem że paraliż tworzy się wtedy kiedy ogarnia mnie strach) Chciałem krzyczeć a nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Zacząłem w myślach mówić sobie że chce wrócić do ciała. Wróciłem.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services