SadaM's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 16.05.2007 - 15:21
No, w końcu mi działa ten notatnik :)

28.01.2007
Dzisiaj był chyba jakiś przełom. Wiele razy przed snem wysyłałem prośby do NP o nauczenie jak wychodzić z ciała. Dziś w nocy podczas snu coś mnie wybudziło. Jednak nie do końca. Czułem, że śpię. Miałem świadomość. Po chwili przyszły wibrację. To były moje pierwsze wibracje. Całe ciało zaczęło się trząść. Były mocne. W głowie miałem natłok myśli:"Wkońcu się udało, mam wibracje!". Coś mi jednak mówiło, żebym pozostał w tym stanie, w którym jestem. Nie ruszał się, ani o niczym nie myślał. Kiedy wibracje minęły, poczułem jak unoszę się nad łóżkiem. I znów natłok myśli:"Wyszedłem! Nareszcie mi się udało!". Znów coś mi podpowiedziało, żebym zachował spokój. Otworzyłem oczy. Zobaczyłem w ciemności swój pokój, a dokładnie światło księżyca, które wpadało przez okno. Skoczyłem na podłogę i zapadłem się w niej do połowy. Pomyślałem:"Obiecałem Paciorkowi, że jak wyjdę, to spróbuję go wyciągnąć". Zacząłem o nim myśleć i po chwili cały obraz ściemniał jeszcze bardziej, a ja znalazłem się w jakimś innym miejscu. Nie wiedziałem gdzie jestem. Postanowiłem wrócić. Byłem z powrotem w ciele. Kiedy się nie ruszałem, znów przyszły wibracje. Bez trudu wyszedłem po raz drugi z zamiarem polatania sobie. Znowu zapadłem się do połowy w podłogę i nie mogłem się z niej wydostać. Wróciłem kolejny raz do ciała. Wibracje przyszły po chwili. Poczekałem aż miną i kiedy chciałem wyjść po raz trzeci nie mogłem tego zrobić, bo moje nogi zostały w ciele i nie mogłem ich wydostać. Wróciłem. Znów wibracje. Wychodzę, ale nogi zostają. Po krótkiej walce, dałem za wygraną i wróciłem. Obudziłem się. Powiedziałem do siebie tylko: "Nie zapomnij" i zasnąłem. Rano rzeczywiście o tym nie pamiętałem, jednak w ciągu dnia jakoś sobie to przypomniałem.

Wniosek: Wyjścia spontaniczne występują dość często, tylko że w nocy po powrocie o nich pamiętam, a rano już nie.

entry 23.12.2006 - 20:15
2x 4+1 (czyli 8+2 :D)

Szczerze mówiąc - powoli zaczynałem mieć dość już tych zadań z 4+1. Scenariusz taki sam jak zwykle podczas tego kursu. Pobudka, około godziny rozbudzania i coraz dłuższa walka ze snem. Sen jest bezlitosny - po raz trzeci i czwarty wykorzystał mój moment nieuwagi i powalił mnie:) Jednak nie mogę tych zadań nazwać straconymi, ponieważ wykonując je, odkryłem bardzo interesującą rzecz. Przed snem wysyłam prośbę do NP o obudzenie się o określonej porze(zwykle formułowałem - "zanim budzik zadzwoni" - nie chciałem żeby robił niepotrzebnie hałas w domu). Za każdym razem budziłem się około 3-5 minut przed określoną godziną budzenia. Wyjątek był dzisiaj kiedy obudziłem się 20 minut przed godziną 4. Sny które miałem w tamtych sytuacjach zawsze kończyły się tak samo - miałem uczucie, jakby ktoś na siłę próbował mnie obudzić, wyciągał mój umysł do stanu świadomości. Mam nadzieję, że to robota NP. Przynajmniej na te prośby odpowiadają. Gdyby nie ten kurs, nie wiem sam bym to odkrył, bo raczej nie byłbym tak zdesperowany, aby 4 razy w tygodniu praktycznie dzień po dniu stosować 4+1. A tak to już budzika nie potrzebuję... Dzisiejsza próba odbędzie się bez budzika :)
Film...

Zgodnie z zaleceniami zadania nr 8 przed pójściem spać zacząłem wizualizować sobie cały mój dzień. Zaskoczyło mnie to, że potrafiłem sobie go przypomnieć ze wszystkimi szczegółami. Jako, że dużo się tego dnia nachodziłem, większość czasu zajęło mi przewijanie. W chodzeniu nie było nic wartościowego ani przyjemnego. Próbowałem za to ze wszystkimi szczegółami odtworzyć rozmowy, które przeprowadziłem. W większości wypadków udawało mi się to, lecz nie zawsze. Po zakończonym seansie postanowiłem nie wracać, tylko iść spać. Tak też zrobiłem. Myślę, że kurs znacznie poprawił moje zdolności na wizualizację...

entry 20.12.2006 - 13:54
4+1 po raz drugi

Zgodnie z zaleceniami zadania miałem znów wykonać 4+1. Jako, że poprzednio nie było problemu, była niedziela - mogłem spać do późna, to dziś musiałem wstać wcześnie. Dlatego położyłem się ok. 21 do łóżka, ustawiłem budzik na 1:30. Jednocześnie wypowiedziałem prośbę o obudzenie się zanim budzik zadzwoni. Obudziłem się o 1:21, tak więc wyłączyłem budzik, aby za 9 min nie zaczął bez sensu dzwonić. Zszedłem na dół, napiłem się wody, po czym poszedłem do łazienki, umyłem włosy i resztę czasu słuchałem muzyki. Położyłem się spać około 2:10. Na początku stosowałem metodę przyśnij i wróć, lecz z takim samym skutkiem, jak poprzednio. Chyba przysnąłem na zbyt długo i obudziłem się o 6. Niestety i tym razem mi nie wyszło.

Zdjęcia...

Po przeczytaniu treści zadania 6 stwierdziłem, że jest ono bardzo pomysłowe i wziąłem się do wykonywania. Wybrałem 4 zdjęcia z mojej młodości. Wylosowałem jedno z nich i położyłem je na biurku tak, aby nie było widać jakie to było. Wszedłem w stan relaksu, jednocześnie czułem przez chwilę bardzo słabe wibracje, które zaraz znikły kiedy zwróciłem na nie uwagę, chcąc je wzmocnić. Zacząłem wizualizację:
Jest ciemno. Wstaję z łóżka, podchodzę do biurka i odkrywam zdjęcie. Jestem na nim razem z mamą i bratem. Dzień ukończenia przeze mnie szkoły muzycznej. Zacząłem się w nie intensywnie wpatrywać. Nie jestem już w pokoju. Stoję na schodach szkoły. Obok mnie stoi mój brat i mama. Tata stoi parę metrów dalej z aparatem w ręce. Rozglądam się dookoła. Przechodzę się obok szkoły. Wiem, że w tamtym dniu tego nie robiłem, jednak teraz potrafię dostrzec każdy szczegół miejsca, w którym obecnie jestem. Widzę zielony budynek szkoły, nie ogrodzony płotem(teraz jest tam płot). Widzę go taki, jaki był wtedy. Widzę rozpoczętą budowę bocznego skrzydła. Pełno czerwonych cegieł. Wiem, że teraz budowa jest ukończona i nowe skrzydło jest zielone, jak reszta szkoły. To jak podróż w czasie. Wszystko jest takie jakie było podczas robienia zdjęcia. Za pół godziny mam być w restauracji, gdzie będzie oficjalna uroczystość absolwentów. Wsiadam do samochodu. Gdy dojechałem, moi koledzy już tam byli. Usiadłem przy stole i zacząłem rozmowę.
W tym momencie coś z zewnątrz zaczęło mnie budzić. Znów widziałem ciemność przed oczami i czułem, że leżę na łóżku w stanie relaksu. Doliczyłem do 10 i wstałem. Zapaliłem światło i podszedłem do biurka w celu sprawdzenia czy "trafiłem". Moje zdziwienie było wielkie, kiedy zobaczyłem, że leży tam to samo zdjęcie, o którym tak intensywnie myślałem i próbowałem się w nie wczuć. Możliwe, że był to zbieg okoliczności, możliwe że po prostu udało mi się strzelić(w końcu prawdopodobieństwo nie było małe - 25%). Jednak czułem, że to coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności.
Czas trwania ćwiczenia: około godziny
Pozorny czas, który upłynął podczas wizualizacji: około 30 minut

entry 18.12.2006 - 18:01
Zgodnie z zaleceniami zadania wprowadziłem się wczoraj w stan relaksu metodą Treningu Jacobsona. Kiedy skończył się sam trening właściwy i zaczęło pojawiać się powracanie do "tu i teraz", wyciągnąłem słuchawki z uszu, bo chciałem zostać w tym stanie. Zacząłem wizualizować cytrynkę. Odtworzyłem dokładnie kształt, kolor(bardziej jego odcienie w każdym innym miejscu cytryny) oraz poczułem wyimaginowaną ręką jej fakturę. Nie można jej nazwać chropowatą, każdy wie jaką fakturę ma cytryna. Próbowałem również odtworzyć zapach. Potem wyobraziłem sobie, jak przekraja się na pół i jej sok spływa po każdej połówce. Mimo wysiłku nie udało mi się uzyskać skrzywienia na twarzy, kiedy wyobraziłem sobie, że pije ten sok. Cóż, początki są zawsze trudne, a ja zbyt dużo z wizualizacją do czynienia nie miałem.

entry 17.12.2006 - 13:10
RELAKSACJA

Ponieważ w sobotę musiałem wyjechać do Poznania w pilnej sprawie, ściągnąłem "Trening relaksacyjny Jacobsona". Nie miałem zbyt wiele czasu na ćwiczenie, ale udało mi się znaleźć luźną godzinkę kiedy zaszyłem się w samochodzie i włączyłem to nagranie. Powiem tak. Dawno nie czułem tak rozluźnionych mięśni. W takim stanie mógłbym trwać bez końca, jednak lektor uparcie próbował przywrócić mnie do "tu i teraz". Obawiałem się trochę pozycji siedzącej, ale moje obawy były bezpodstawne. Myśle, że leżąc osiągnąłbym ten sam stan, najwyżej trochę głębszy. Dzisiaj zamierzam jeszcze poćwiczyć.

METODA 4 PLUS 1

Trochę zdziwiłem się, gdy po powrocie do domu zobaczyłem, że mam w skrzynce nowe zadanie. Zdziwiłem się, ponieważ w poprzednim mailu było napisane, że nowe zadanie dopiero w niedzielę. Jednak owym zadaniem była metoda 4+1 więc dobrze się stało, że ten mail przyszedł dzisiaj, bo mam całą niedzielę na odsypianie :) Tak więc ustawiłem budzik na 4. Z rozbudzaniem nie miałem wielkich problemów - wystarczyło pomyśleć, że chodzi o mój rozwój duchowy, o wyjście z ciała, o to czego pragnę. Po godzinie rozbudzania(słuchanie muzyki, robienie brzuszków itp.) położyłem się spać, lecz w odwrotnej pozycji. Stosowałem metodę opisaną w zadaniu, czyli przyśnięcie i rozbudzenie. Robiłem tak około pół godziny(może trochę więcej, straciłem poczucie czasu), lecz najwidoczniej w pewnym momencie się zagapiłem i przysnąłem na troszkę dłużej. Obudziłem się rano. Sen pamiętałem. Noc niby stracona, ale stawiałem opór dłużej niż zazwyczaj :) Metoda "przyśnij i wróć" skutkuje.

Entry LD

entry 15.12.2006 - 21:37
Wczoraj jakoś wybitnie nie miałem ochoty na ćwiczenia. Także położyłem się od razu spać, wysyłając tylko sygnał do NP. Ponadto zrobiłem coś, czego od dawna nie stosowałem. Afirmowałem: "Tej nocy odzyskam świadomość we śnie." Miałem jakieś dziwne przeczucie, że mi się uda. W skrócie w mym śnie szedłem ciemną ulicą. Co pare metrów stała lampa. Nie wiem czego i dlaczego, ale się bałem. Wiedziałem, że jestem daleko od domu i że muszę do niego wrócić jak najszybciej. Nagle w moim umyśle narodziła się myśl:"A może to sen? Tak, przecież leżę sobie na łóżku i śpię". Sprawdźmy, pomyślałem. Chciałem unieść się w górę, skoczyłem i zacząłem spadać na ziemię. Około 50 cm przed nią zatrzymałem się i poleciałem w górę. Potem znowu opadałem i dokładnie przy powierzchni wznosiłem się. Nie wiem dlaczego nie mogłem latać normalnie, tylko w taki sposób. Dodam tylko, że nawet takie latanie to wspaniałe uczucie, kiedy wiesz że spadniesz, ale za chwilę wzniesiesz się w górę. Kiedy już nabawiłem się lataniem, pomyślałem, że stworzę człowieka(manekina). Zamknąłem oczy i zacząłem się skupiać. Zbyt mocno. Czułem, że sen odchodzi, że zaraz się obudzę. Byłem ciągle na ulicy, a wszystko dookoła mnie zaczęło się "rozpadać". Padłem na kolana i z głową w rękach zacząłem koncentrować się na zachowaniu tego snu. Trwało to dosyć długo i było bardzo męczące, ale udało mi się wszystko poskładać. Znów byłem na ulicy, tylko że byłem wycieńczony. Wszystko dookoła było spokojne i dalej istniało. I w tym momencie się obudziłem. To doświadczenie pomogło mi, ale wciąż mam jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi:
1. Dlaczego nie mogę latać normalnie, tak jak tego chcę(pamiętam, że we wszystkich nieświadomych snach latałem właśnie w ten sposób - zygzakowaty)
2. To już kolejne LD kiedy podczas próby stworzenia czegoś sen się "rozpada", a ja się budzę. Być może zbyt mocno się na tym koncentruje, ale jak mam to zrobić inaczej?
Wnioski:
Wysiłkiem i koncentracją można "zachować" sen, sprawić aby nie uciekał. Jest to trudne, aczkolwiek wykonalne.
To by było na tyle :)

entry 14.12.2006 - 17:59
O OOBE wiem stosunkowo od niedawna - dokładnie od 3 miesięcy. Moje dotychczasowe osiągniecia wcale mnie nie zadowalają - 2 spontany + kilka LD. Próbowałem prawie codziennie. Przeczytałem książki Monroe'a i Sugiera w nadziei że coś mi pomogą. Dlaczego chcę mieć OOBE? Chcę znów poczuć to uczucie wolności, lekkości i szczęścia, których doświadczyłem dwukrotnie odzyskując świadomość po tamtej stronie. Chcę zaznać tej MIŁOŚCI, o której tak pisze Sugier. Chcę rozwijać się duchowo - OOBE nie jest moim celem, ale środkiem do zrealizowania celu jakim jest UŚWIADOMIENIE i PAMIĘTANIE. Czego oczekuję od kursu? Oczekuję, że nakieruje mnie na właściwą drogę oraz poda mi właściwe ćwiczenia, które pomogą mi w moim zamiarze. Nie oczekuje, że kurs mnie nauczy wychodzić z ciała - bo wiem, że to już zależy od mojego zaangażowania i pracy nad sobą. A zapał mam. Tak więc, do roboty! Na co czekamy?