wczoraj postaniowilem sprobowac techniki 4+1. Juz kiedys probowalem tej techniki ale po obudzeniu sie po 5 min poszedlem spac bo nie mialem sily otworzyc oczow. Wczoraj gdy sie obudzilem ok 4 godziny bylem bardziej rozbudzony niz myslalem. Czas do 5 strasznie wolno mi lecial. Posiedzialem troche na necie ale doszedlem do wniosku ze nie ma sensu buszowac po necie o tej godzinie, wiec postanowilem poczytac ksiazke. Gdzies kolo godziny 4:5x polozylem sie do luzka i zgasilem swiatlo. Chwile tak lezalem, nic sie nie dzialo. Postanowilem troche sobie pomudz. Najpierw relaksacja, potem wprowadzalem sie w trans. Jednak gdy zaczolem wchodzic w trans on sam przyszedl :) pomyslalem dzis powinno sie udac. I tak leze i powiekszam wibracje. W pewnym momecie czulem calkowite zdretwienie ciala. Wogule go nie czulem jednak zanim pomyslalem o jakiejs technice wibracje słabły. Staralem sie worcic do nich ale cos mi nie wychodzilo wiec dalem sobie spokuj i polozylem sie spac.
Kilka dni temu przy probie OOBE doznalem jakby przeblusku oobe w pewnej chwili poczulem sie jakbym patrzyl w mroc znej ciemni na swoje uspione cialo, troche sie wystaszylem ze ni z tad ni z owat takie obrazy i powrocilem do rzeczywistoci.