Mrw's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 22.08.2016 - 15:16
To jeden z tych najbardziej realistycznych snów.
Idę do lasu, wiem że tam coś krąży... chodzą po nim stada no właśnie czego? Demonów? Psy lub wilki które są złe i które chcą mnie dopaść. Ktoś z nimi chodzi, jakieś postacie w płaszczach. Wiedzą że jestem w lesie, postać w płaszczach każe dopaść mnie swoim wilkom, patrzę w tył, za daleko jest żebym uciekł z lasu, obok lasu czeka mój rower a jeszcze trzeba przejechać przez zaorane pole, jestem za wolny żeby dobiec do niego, a wilki są zbyt szybkie. Szybko myślę, wskakuję na drzewo, wchodzę na nie wysoko, ale czy bestie mnie tu nie dopadną? Dopadły... Jestem ze znajomymi już obok lasu, krzyczą na mnie i mają pretensje że nie uciekałem, pokazują mi że dałbym radę, ale ja wiem swoje. Jedziemy rowerami po drodze i co chwila zauważam JĄ, wiedźmę. Wiem, że jest wiedźmą, skądś ją kojarzę, nie wiem czemu chcą mnie dopaść złe istoty. Co chwilę wiedźma pojawia się przy drodze. Wiedźma jest podobna do Perse z "Ręki Mistrza" Stehpena Kinga. Nagle wiedźma się patrzy na mnie, mówi że mnie dopadnie, ale moi znajomi jakby jej nie widzą. Jeden z nich pyta się czemu jestem taki smutny, czy czegoś potrzebuję, mówię mu żeby dał mi najlepszego egzorcystę... dalej już nie pamiętam. To jeden z tych najdziwniejszych snów jakie miałem. Wcześniej realne były te które gdzieś straszyło. W ogole strasznie realne są takie sny, gdzie jestem w nawiedzionych domach itd. Jak myślicie, dlaczego tak jest?

entry 07.10.2014 - 18:35
Kolejne koszmary, noce stały się czymś okropnym...
Ciągle mam negatywne emocje, które przekładają się na życie codzienne. Jestem w zupełnie innym stanie, tak jakbym był w transie, był cofnięty, ciężko mi to wytłumaczyć. Spotykam fikcyjne jak i nie fikcyjne postacie w moich snach, często straszne, topię się, wskakuję w odmęty jakichś bagien, w ręce mam nóż. Dzisiaj znów powróciłem do jakiegoś domu w którym byłem wcześniej parę razy, a w domu tym ukryte jest przejście, to przejście to jakiś tunel, wielka konstrukcja przez którą wcześniej przechodziłem i spotykałem oczywiście jakieś maszkary. Chciałem powiedzieć o tym tunelu jakiejś osobie z tego domu, ale zrezygnowałem ostatecznie.

entry 11.09.2014 - 14:14
Witam!
Nie mam pojęcia czy związane jest to z tym, że czuję się źle po rozstaniu z dziewczyną, czy z przestawieniem mojego łóżka w inne miejsce gdzie słońce nie dociera, ale dzieje się ze mną w nocy coś dziwnego. Mam codziennie koszmary i to coraz gorsze. Począwszy od tego, że śni mi się ona z innymi facetami, to zaczęły przychodzić do mnie dziwne postacie. To co mi się śni sprawia, że się budzę i nie mogę spać. Ciągle chore sytuacje, zmarli, cmentarze, dziwne stwory i postacie. Te stwory które wyglądają odrażająco przychodzą do mnie i stoją przy łóżku. Nie wiem czy miałem paraliż, czy spałem ale było to bardzo realne gdy podniosłem głowę a obok stały dwie postacie (wyglądały strasznie, nie tyle postacie co potwory) które nagle znikały. Codziennie coraz gorzej jest z tymi snami. Dzisiaj to już totalnie odwaliło. Śniło mi się jakieś dziecko, które zmarło i miało otworzone oczy, kazałem jakiejś osobie żeby je zamknęła, schowali to dziecko w trumnę, po jakimś czasie chcieli otworzyć, strasznie się tego bałem a to dziecko znow się patrzyło i nagle ożyło, zaczęło krzyczeć. Tak w skrócie, takie chore sny mi się powtarzają. Zupełnie dziwne mam stany świadomości gdy wstaję, czuję się taki oddalony od tego świata, jakbym był w transie, zdystansowany jestem od każdego. Mam nadzieję, że się unormuje.

entry 27.08.2014 - 16:13
Przechodzę zmiany, chcę się stać lepszym człowiekiem. Zauważam zmiany, zacząłem od swojego pokoju, zrobiłem przemeblowanie. Poświęcam czas rodzinie, nie złoszczę się, zwłaszcza staram się umilać czas mojej 99 letniej prababci, której to są ostatnie chwile na Ziemi.
Dzisiaj pójdę do kościoła, wiara mi pomaga. Być może moja zmiana spowoduje, że ONA na mnie inaczej spojrzy. Miłość zmienia.

"Wiem, że nie mam żadnych szans
Dlatego spróbuję jeszcze raz."



entry 26.08.2014 - 19:20
Luty... tak było pięknie. Dlaczego my ludzie nie wyciągamy wniosków ze swoich błędów?
Jestem głupcem... głupcem... głupim błaznem...
Jestem w takiej samej sytuacji... jest to zwrot mojego życia. Czy muszą być aż takie sytuacje, żebyśmy zwrócili uwagę na swoją duchowość? To jacy jesteśmy? Jestem z takimi samymi pragnieniami jak wtedy. Pragnę JEJ. Obiecałem sobie, że już nikt nigdy nie będzie kierował moimi poczynaniami, nikogo się nie posłucham. Chcę tylko JEJ. Chcę być dobrym człowiekiem, tak jak dawno temu. Nie tylko dla NIEJ, ale dla wszystkich. Pójdę do kościoła, pomodlę się, przeproszę Boga za to że pomógł mi a ja mu się nie odwdzięczyłem. I czuję to wszystko. Oddałbym wszystko żeby było jak dawniej. Raz i ostatni...

2 Stron V   1 2 >