Często mam katastroficzne sny. O zagładzie świata. Nie wiem czym są spowodowane.
Tej nocy miałem kolejny, no ale może od początku.
Zaczęło się to mniej więcej parę lat temu. Nie będę tutaj przywoływał dokładnych dat ani starał się to ułożyć w porządku hronologicznym bo to było dosyć dawno (ok3lata temu).
Sny były takie:
Lecę nad miastem - w chmurach. Jest zachód słońca. Miasto wyglądało jak "islamskie". Obok mnie leci jakaś postać. Czuję ją lecz nie widzę. Kobieta - mówi do mnie w dziwnym języku. Miał dużo "s" w sobie lecz nie przypominał mi żadnego ziemskiego. Na początku nie rozumiałem ale nastawiłem się żeby zrozumieć i mówiła: "3 antychryst się już narodził, skrzywdzi wiele osób. Wiele ludzi będzie przez niego cierpiało, tylko ja będę mógł coś poradzić". Później na mojej drodze znalazła się brama która się otworzyła, ze środka biło światło. Ja idąc w jej stronę stanąłem w progu bo głos mnie przestrzegł przed tym że jak przejdę ją to nie będzie odwrotu. Przeszedłem i znalazłem się w pokoju[...]. Dalej nie istotne.
Kolejny sen:
Chodzę po parku w nocy, widać niebo. Park powiązany alejkami jednak tak zaraz obok siebie alejki te(asfaltowe) były powiązane w pewien sposób że było widać ścieżkę obok. Chodzili tam jacyś ludzie jednak obok mnie jakaś osoba, też jej nie widziałem (możliwe że też kobieta). Nagle na niebie widać było ateroidy, leciały w ziemię. W oddali zobaczyłem białe promienie skierowane w stronę owych asteroid które albo je rozbijały albo zmieniały trajektorie. Jednak pojawiła się jedna duża i dodatkowe światłe. Nie potrafiły jej zniszczyć bądź przesunąć. Głos odezwał się do mnie i powiedział że ja mogę coś zrobić (z tym). Próbowałem użyć jakiejś mocy ale się nie udawało. Głos mi coś poradził żebym "użył siebie" (??? coś takiego) ja jakoś wywinąłem rękoma i wydobyło się światło z nich i wtedy asteroida zboczyła.
następny sen:
Była to kontynuacja poprzedniego snu który był ok 2 mies wcześniej przed tym (to akurat pamiętam). Byłem dzieckiem znalazłem sie pod koroną (w krakowie - kto wie gdzie to to wie). Ktoś jeździł na skuterze poprosiłem go czy mogę pojeździć sobie. Po jego objekcjach jednak się udało. Jadąc zamieniłem się w mężczyznę a skuter w ścigacza. Dojechałem do skrzyżowania (limanowskiego) wróciłem jako chłopiec. Był zachód uprosiłem żeby się przejechać jeszcze ostatni raz. Tak się stało. Dojeżdzając do skrzyżowania gdzie jest przystanek obok pasa skrętu w lewo (tramwajowy), stała tam osoba którą znałem. Przeniosłem się do tej osoby i dziecko (którym przed chwila byłem) mówi mi że "to ono jest Bogiem, ze ludzie zrozumieją ale będzie już za późno". Poprosiłem (jako facet) żeby mi swoje imie napisało. Chłopiec wyciągnął zeszyt otwożył z tyłu gdzie były popisane jakieś rzeczy i napisał swoje imie. Teraz nie pamiętam jak to było ale na 100% na "E". Natomiast jak napisał to się obudziłem. Miałem zapisać to gdzieś pamiętałem litera w literę to imie ale jeszcze na sekundę przysnąłem i znowu znalazłem się w tym samym miejscu przeniosłem się w dziecko i pojechałem prosto (nie w lewo).
kolejny sen:
Chodzę z mamą po mieście jest, większosć ucieka bo ma spaść kometa. Ja z mamą pod wieczór siadam na jakimś budynku wysoko i (w nocy) zaczyna się deszcz meteorytów i nagle w nasza stronę leci jeden duży odłamek. Przeleciał nad nami. Czekamy i idzie ogromna fala tsunami która zmiata wszystki i nas też.
dalej:
[Teraz sobie przypomniałem]. Jestem (chyba kimś ważnym) na konferencji w otwartej przestrzeni, siedze w rzędzi - jest ich wiele - z innymi i czekamy na coś. W każdym razie zjawił się spodek latający sporych gabarytów. Czuć było podekscytowanie. Nagle otworzył otwór który miał pod sobą na środku, ja już zacząłem uciekać razem ze mną pare innych osób które przekonałem. Udeżył czymś jak bomba atomowa. Nie zabiło mnie ale byłem w ciężkim stanie wokoło "burdel+ - wraki pojazdów budynków i chyba obok jakiś trup. Zacząłem szukać kogoś bliskiego bo chciałem przeprosić ze jej nie ostrzegłem przed tym a przeczuwałem to.
Ostatni sen - tej nocy
Znajduję się na jakiejś dużej górze wokoło widzę z lotu ptaka zniszczone miasta po bombach atomowych. Ale ja jestem na tej góże i chcę się tam "urządzić". Mam tam tunel z jednej strony na drugą. Zjawia się osoba i jesteśmy tam razem. I znowu spada jaksą bompa. Później zjawia się jakiś helikopter i wychodzi koleś i czegoś szuka. Broniliśmy się przed nim. Po jakimś czasie ( jak piszę po jakimś czasie czy też później mam na myśli lata bo tak czułem we śnie) jest już o wiele więcej osób ze mną ja nimi zarządzam zeby z tej góry zrobić jakiś bezpieczny obszar - schronienie.
sen w dzieciństwie:
siedze z dziadkiem na bloku i obserwujemy bombardowanie maista, była noc a w mieście unosił się zielony dym. Nagle bomba we mnie i pobudka.
Swego czasu po tych snach dowiedziałem się od mamy że w dzieciństwie miałem katastroficzne sny.
Snów było chyba więcej ale już nie pamiętam ich, niestety.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services