Pamiętam swój pierwszy świadomy sen. Chyba. A przynajmniej świadomy sen, zapamiętany jako pierwszy.
Miałam wtedy 5 lat. Jak zwykle tato poczytał mi bajkę przed snem i dał buziaka na dobranoc. Zasnęłam dość szybko.
Nagle zorientowałam się, że jestem z nim na spacerze. Szliśmy dobrze znaną mi ulicą. On trzymał mnie za rękę. To było bardzo fizyczne uczucie- czułam ciężar jego dłoni, jej szorstkość. W drugiej ręce miał smycz, za którą ciągnął nasz wielki czarny pies. Przeszliśmy jeszcze kilkanaście metrów.
I wtedy uderzyło mnie, że tak naprawdę nie mamy psa.
To musiał być sen.
Na próbę puściłam rękę taty. Nic się nie stało. Szedł dalej, oddalał się coraz bardziej. Choć byłam jeszcze mała, w ogóle nie czułam strachu. Postanowiłam pobawić się na pobliskim placu zabaw, jak to beztroskie dzieci mają w zwyczaju :)
Niezbyt pamiętam, co było dalej. Troszkę chodziłam po takich betonowych konstrukcjach, przypominających plaster miodu. I potem pustka.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services