|
|
Dziś… 06.11.2008 o godzinie koło 4:30 wyszedłem. Wieczór dnia poprzedniego… zająłem się obklejaniem dziennika astralnego żółtą i czarną taśmą. Potem przeczytałem końcówkę „Sekretu” i poszedłem spać… O godzinie 4:00 zadzwonił budzik… sięgnąłem więc na szafę w celu go wyłączenia… Aby się rozbudzić poszedłem rozpalić w piecu (łączenie przyjemnego z pożytecznym) Po około 15-20 minutach wróciłem do wyra… Skupiałem się, a to na tykaniu budzika… A to na szumie w uszach… no i doszedłem do hipnagogi… (Coś tam mi jeździło po pokoju XD) Delikatne wibracje… i się „wytrząsłem” (bo tak to tylko określę) Czułem się jakbym był zrobiony z prądu (laickie określenie ale lepsze mi do głowy nie przychodzi) Tak jak leżałem… na plecach… nie wykonując żadnych ruchów prócz myślowych.. „Przelewitowałem” na drugą stronę łóżka… -No to wstajemy mówię… i w tym momencie przesunąłem się jeszcze kawałek i nie leżałem już na łóżku, gdzieś spadłem… ale nie wiem gdzie bo przestałem cokolwiek widzieć XP Cofnąłem więc troszkę faze i znów wibrowałem sobie kilka centymetrów nad łóżkiem. Jednak zaczęło mnie cofać… delikatnie i powoli… ale szczerze mówiąc nie stawiałem oporu. „Wtrząsnąłem” się do ciała i wstałem z łóżka zadowolony z kolejnego małego kroczku jaki postawiłem w Poza
|
Moje Albumy
|