E...h...h...
Wiem... i rozumiem bardzo wiele rzeczy... rozumiem rzeczy... których nie wiesz "TY" bo są mi one czasem tłumaczone przez innych...
Jednak nie każdy mi ich sobie tłumaczyć... gdyż nie jestem w stanie przelać wam tego w taki sposób... jak zostało to mnie uczynione...
Niektóre sprawy... są tak zawiłe i skomplikowane... ze nie da się ich wyrazić w słowach...
Słowa...słowa. Jeśli każdemu człowiekowi było pożąć coś bardzo prymitywnego... To słowa stoją na pierwszym miejscu...
Prawie każdego dnia próbujemy coś za ich pomocą przedstawić...Ile razy udaje nam się dojść do progów sedna sprawy?
-Mi zawsze XP
-Zawsze? jesteś pewien(na) więc opowiedz mi czym jest Miłość?
powiedz co czujesz gdy umiera najbliższa z osób...o czym myślisz i gdzie jesteś słuchając ulubionej piosenki?
Użyjemy do opisania tych przeżyć po kilka słów... jest to tak... jakbyśmy mieli pyszną potrawę zamknąć w kapsułce...
I mimo tegoż zawarte są w niej mikroelementy i minerały i kalorie... to nie umywa się to do spożywania Pełnego smaku koloru i Energi wspaniałego posiłku...
...Słowo jest kapsułką...a "Życie jest za krótkie, aby jeść niezdrowe tabletki"
Gdybyśmy tak mogli przesyłać sobie pakiety mysto-emocji "Roty"
-Przecież możecie!
-co?... niby jak?
-choć to ci pokarzę --.--
Ale co zrobić jeśli ciężko jest "przyjść"
I ja jestem właśnie tą z osób... które po mału od uzależniają się od słów...
_______________________________________________________________________________________________________________________________________________
Mimo wszystko... zdarzają się nadal rzeczy... których nie da się wyjaśnić "tak po prostu" wiele doświadczeń, zdarzeń, przypadków... często wystarczy mi przepuścić porostu przez pryzmat doświadczeń związanych z eksterioryzacja i poprzez kontakt z Niefizycznymi Przyjaciółmi...
...Aby uzyskać bardzo klarowna odpowiedź...
Co jednak jeśli pryzmat nie obraca się rozszczepiając światło na czynniki pierwsze, a Przyjaciele nie odpowiadają...?
_________________________________________________________________________________________________________________________________________________
29.08.2009r Godzina koło 3:00 nad ranem...
Dostałem chyba jak do tej pory... największą lekcję życia... i na pewno najgorszą...
Mała nic nieznacząca sprzeczka z przyjaciółmi (tymi fizycznymi... Rafał i Brzoz) przerodziła się w najokropniejsze doznanie mojego dotychczasowego życia... mały katalizator...
Niema najmniejszych szans abym właśnie w Słowach... opisał wam czego doznałem... jedyne co mogę wam powiedzieć to to... że nie potrafiłem się podnieść z ławki... a gdy już się podniosłem runąłem z nóg na trawnik... bo nie potrafiłem chodzić... przez kolo 20 minut gramoliłem się na nogi jak nowo narodzony źrebak... I właściwie... to chyba dokładnie tak jak ten źrebak się czułem
Płakałem, doznawałem największych załamań... gdybym miał pod ręka pistolet... to bez mrugnięcia strzelił bym sobie w łeb...
Pokazano mi czym DOSŁOWNIE... jest "Ból Istnienia"
Każda cząstka mnie krzycząca z bólu... i cały ja krzyczący za tym samym... za powrotem do rzeczywistości... do stanu "niebycia" jak bardzo w tamtym momencie chciałem nie istnieć...
Kumple zapewne nie wiedzieli co się ze mną dzieje... ja sam przestałem cokolwiek zrozumieć... więc pocieszenia i hoc odrobiny... hoc małego zastrzyku z miłości oczekiwałem od niefizycznych...
A to co zastałem w odpowiedzi <palce mi zdrętwiały... nie mogę pisać>
......................................................................................................................................................................................................................................................................A to co dostałem w odpowiedzi... był taki sam ból i cierpienie jakiego właśnie doznawałem...
Wyższe istoty... od dawna już mnie wspierające... mające radę na wszystko siejące miłość i radość... Płakały razem ze mną...
Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić... wcale...
Do tej pory... nie wiem co to było... do tej pory kontakt z NP jest zamazany... a odpowiedzi brak... Musiały minąć 24 godziny... aby mój psychiczny stan wrócił do normy (prawie)
Bo coś się zmieniło... a ja nawet nie wiem co... i w dodatku nie mam się tego jeszcze długo dowiedzieć...
Tak zakończył się dwu miesięczny eksperyment... jaki zacząłem na początku wakacji... Miało się to zakończyć zupełnie inaczej... w sumie sam nie wiedziałem czego mogę się spodziewać... ale na pewno nie spodziewałem się tego... Zaszły jakieś zmiany... dowiemy się jakie....Kiedyś...
Ludzie maja tendencje do śmiania się po pewnym czasie ze złych doświadczeń... Nigdy nie będę się z tego śmiał... zarycie głową o asfalt jest śmieszne... To że dostało się od kogoś w ryj jest śmieszne... wszystko po pewnym czasie jest śmieszne... (motyw z South parku) Minęło 16 lat i możemy się swobodnie śmiać z HIV ...
...HIV jest śmieszny...
Kurwa wszystko na tym świecie jest śmieszne... ale nie ból istnienia... istnienie jest straszne...
Wiecie czego boi się nicość... właśnie istnienia...
A każde z nas pierwotnie jest nicością... i strasznie za tym tęskni... dlatego nieważne jak potężna istotą się jest... robaczkiem... psem... człowiekiem... duszą... aniołem... brahmanem, bogiem...Wszystkim...
Wszyscy mamy właśnie ten pierwotny ból... bo wszyscy istniejemy... i tęsknymi za niebytem...
Chyba doszedłem do sensu tej lekcji przynajmniej kawałek całości mam za sobą ... Jeszcze przyszło mi teraz na myśl... że "Każdy proton tęskni za istota absolutu" Rogucki chyba by mnie zrozumiał...
Dobra... tutaj zakończę...
Z dedykacją dla Fellenki...
Mimo że jesteś małomowna... i właściwie to nie mieliśmy zbyt wiele czasu aby porozmawiać...
To w końcu mogliśmy się spotkać...
I jeśli nie w internecie... i nie w realu...to na pewno kiedyś w Astralu... Spotykać się będziemy...
Czułem się spełniony poznając innego obemaniaka osobiście... odczuwam z tego powodu miłość i radość... i to właśnie w tym momencie po raz pierwszy od ponad 39 godzin
Od tamtych okropnych doświadczeń
Pozdrawiam
>MTF<
PS. (Ada na imprezie zagadała do mnie propos moich złych doświadczeń...)
A-Co ci wczoraj było?
M-Czułem się bardzo niefajnie...
......................................................................................................................................................
A-Może masz nadmiar żeńskich hormonów...
M>0.o<
M-Uważasz że jestem mało męski?
A-Nie nie... porostu... Ja na przykład mam dużo testosteronu XD
M-Eee... Masz "Tam" jakaś niespodziankę? XD
Brzoz-Ahahahahahn eeheheheh łiiichchciihihihihihihhehehehe... hohohohohohohohohhłhhłihłihłi... Bo tak się śmieje BOE pod wpływami... XD
PPS.Dostrzegam jeden wielki plus... płynących z tego doświadczenia...
System zaczyna mi się wydawać słabym robaczkiem...Wiem ze on wie... że ja wiem... że można go zgnieść z łatwością... problem w tym... że moja noga nie jest jeszcze dostatecznie gotowa...
jeszcze raz żegnam
>MTF<
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services