Powrót do oobe nastąpił szybciej niż myślałem. Stwierdziłem, że nie warto tracić czasu w nocy, zważywszy, że można go wykorzystać w jakiś kreatywny sposób. Właśnie za taki sposób uważam doświadczenia związane z przebywaniem poza ciałem czy świadomymi snami. Będąc już w poza można wykorzystać możliwości jakie się przed nami pojawiają. Tutaj warto przed samymi doświadczeniami wybrać cel, jaki będziemy chcieli osiągnąć. Ja tego celu nie miałem dokładnie sprecyzowanego i wykorzystałem awaryjne rozwiązanie.
Podróż w głąb siebie ? - oobe
27.01.2011
Próba w nocy techniką 4+1 zakończyła się niepowodzeniem, jednak jak się okazało po zaśnięciu odzyskałem świadomość w obszarze przy cielesnym. W tym momencie można by spokojnie wyjść, jednak ja nie czując żadnych wibracji postanowiłem leżeć do momentu, aż się one ukażą. Szybko się pojawiły a ja chciałem jeszcze je wzmocnić. Do pokoju wszedł bot-mama, trochę pokręciła się po pokoju. Tym razem powodem dla którego przyszła, było wyjście z psem. Tego numeru jeszcze nie stosowała, szybko "chwyciłem" przynętę i na chwilę przerwałem próbe oobe. Jednak stwierdziłem, że dalej będę kontynuował leżąc na plecach. Gdy sytuacja z wibracjami się powtórzyła, zauważyłem, że coś tu nie gra. Wstałem, obraz był lekko zamazany, a po bocie nie było śladu. Poprawiłem dostrojenie będąc już przy oknie pocierając rękoma o ramę okna. Wyszedłem przez okno i myśląc co chcę dzisiaj robić pomyślałem o zawołaniu Opiekuna. Jak zwykle się nie pojawił, więc postanowiłem wykorzystać wariant awaryjny, gdy nie mam pomysłu- co robić w poza.
Proszę Cię Mtj ( MTJ - moja totalna jażń) zaprowadź mnie do czegoś co powinienem zrobić/zobaczyć na ten czas.
Gdy tylko to wypowiedziałem, poczułem jak wiatr unosi lekko moje ręce w górę w podobnym geście co do rozkładania skrzydeł. Pozwoliło mi to na rozluźnienie się i zaufanie mtj, aby ten mógł mną pokierować. Wiatr zza pleców zaczął ciągnąć mnie w jakimś kierunku, po pokonaniu niewielkiej odległości znajome otoczenie znikło w mgle. Dalej mnie gdzieś ciągnął, teraz już zupełnie nie wiedziałem gdzie jestem. Wleciałem przez bramę a następnie metalowymi schodami zacząłem zjeżdżać coraz niżej w głąb. Zjeżdżając coraz niżej wszystko zaczynało zmieniać się na scenerie rodem z horroru, rodem z silent hill. Brakowało tylko syreny, która oznajmiała by przejście świata na demoniczną stronę. Zaczęło robić się coraz ciemniej, ściany pokryły się brudem, przybrały czerwono-ciemny kolor. Powoli zastanawiałem się, gdzie prowadzi mnie mtj.
W końcu schody kończyły się, były urwane. Żeby kontynuować podróż, trzeba było skoczyć. Skoczyłem w głąb, obok zauważyłem postać leniwie poruszającego się kata z Sh2. Zwątpiłem zupełnie, chociaż nie bałem się tej postaci. Była zbyt wolna aby mnie doścignąć. Mtj przestał mnie prowadzić, jednak powiedziałem, aby chociaż wskazał mi kierunek, w którym mam dalej podążyć. Moja prawa ręka uniosła się wskazując kierunek, poszedłem tak jak wskazywała. Chodząc ciemnymi korytarzami dotarłem do pluszaka, który zasłaniał przejście. Szedł w moim kierunku trzymając nóż, jednak nic nie mógł zrobić, spokojnie zabrałem mu broń. Znowu zapytałem się mtj co mam robić, niech coś napisze jakąś podpowiedz. Pojawił się napis oznajmiający, że gdzieś w pobliżu trzeba rozwalić ? domki z których wychodzą te maskotki. Nie wiem czy to one były tak samo duże jak ja, czy po prostu ja podczas całej tej podróży zmniejszyłem się do ich rozmiaru. Zauważyłem, że atakując tą maskotkę przypominało to bardziej grę w której udaje, że ją atakuje a jej spada poziom życia.
W końcu padła, a ja mogłem przejść dalej. Teraz chodziłem po różnych pomieszczeniach, dalej w półmroku szukając celu. Znalazłem jeden domek, który zaatakowałem, po chwili legł w gruzach. Jednak wiedziałem, że to nie koniec. Z innego domku przybiegły 3 inne maskotki, z którymi się już nie bawiłem, tylko oderwałem im głowy. Czy o to chodziło ? Nie wiem, ale sceneria zaczęła coraz bardziej zanikać, aż w końcu się obudziłem.
reszta wpisu na blogu :
Jeden ulgowy proszę do Opiekuna linią ekspresową "Mtj." - ld30.01.2011