oobelotnictwo


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

6 Stron V   1 2 3 > » 
Entries on Monday 1st February 2016

entry 01.02.2016 - 22:07
Przyznam się, że opisywanie doświadczeń jest refleksyjne. Chociaż nie zawsze chce się je pisać, mi tak się nie chcę już od paru miesięcy. Kwestia upodobań w doświadczeniach i uznawania tylko konkretnych elementów za ciekawe. Reszta nie jest brana zbytnio pod uwagę. Co więc mnie ciekawi ? Oczywiście wszystko związane z Oobe, jednak obecnie to raczej kwestia samej świadomości. Tej występującej w snach także, nazwa oobe/sny schodzi na dalszy plan kiedy pojawiają się w nich aspekty, które cenie. Nie ważna staje się kwestai co jest czym, i jak się różni. Tu dochodzę do sedna tego, co chcę opisać.

Doświadczenie spontaniczne wynikające z paru sprzyjających do podróż elementów, - senność a jednocześnie niemożność zaśnięcia. Efekt ? Odzyskałem świadomość momentalnie w obszarze przycielesnym, chociaż nie wiedziałem, że jestem w OP. To znaczy, przegapiłem moment uśnięcia i próbowałem coś porobić, być może wyjść.

Czytam co napisałem i już stwierdzam, że przeinaczyłem pewne elementy doświadczenia. Ominąłem pewne elementy, które były, a których na początku się nie zauważa i uwierzycie, lub nie, ale w tym doświadczeniu miałem taką świadomość, że bardzo łatwo przeinaczyć doświadczenia - coś co wydaje się złe, może być dobre i odwrotnie - co w sumie, znów nie jest tym co chciałem napisać. W każdym bądź razie, każde doświadczenie jest idealnie skrojone na miarę osoby, która je doświadcza. Dlatego oobe jest tak różnorodne. Owszem, posiada elementy, które obenauci powtarzają w swoich doświadczeniach, ale inaczej je odbierają i nie stanowią one zbyt dużego procentu ich ogólnych doświadczeń.

Dla mnie ciekawe jest doznawanie samej energii i kontynuując, w tym doświadczeniu jakaś energia z zewnątrz weszła we mnie, czułem jakbym był hmm powiedzmy, że podłączony do ładowarki o napięciu, które się zwiększało, coraz bardziej. Dochodziło to do mojego maksymalnego poziomu, po czym po mojej decyzji, że nie chcę przekraczać swojego maksymalnego poziomu, energia się odłączała. Wynikało to ze strachu, że jeśli się przeładuje to eksploduje. Uczucie przeładowania jest w sumie fajne, ale strach pojawia się coraz większy, przynajmniej ja tak mam. Te doświadczenie energii przyszło trzy razy, tak samo się kończyły, po ostatnim razie nastąpiła zmiana, ale we mnie. Zamiast szukać energii z zewnątrz skupiłem się na innym źródle, energii miłości - tak jakoś mi to wpadło go głowy. Zaowocowało to napełnieniem energii, która już nie powodowała uczucia przeciążenia, ani tym bardziej strachu. Obraz stał się jaśniejszy, pokój jak poprzednio był pokryty w ciemnościach teraz stał się... jakby wyjęty z kreskówki. Wyszedłem w takim stanie z ciała pośród kreskówkowego pokoju. Pokonałem ścianę i wyszedłem na ulicę, moje dostrojenie nie było najlepsze, bo na ulicy moja percepcja i ten efekt kreskówkowy z bielą nie pomagał i niedługo potem się obudziłem.

Wcale nie trzeba przemierzać niesamowitych odległości by przeżywać ciekawe doświadczenia, dla mnie było to ciekawe. A co dla Was jest ciekawe w zjawiskach oobe ? Piszcie, chętnie poczytam.


Entries on Tuesday 2nd June 2015

entry 02.06.2015 - 00:27
Nazwa tej notatki wskazuje na projekt, ale to raczej pomysł na to, żeby pisać pomysły na medytacje z wizualizacją. Rozbudowane pomysły, które sprawdziłem i uznałem, że są dobre. Sam nie wiem czy to dobry pomysł, chociaż nie widziałem, żeby ktoś inny coś takiego robił. Po przeczytaniu, może nawet wypróbowaniu napiszcie mi co o tym sądzicie. Co według Was należy w tym zmienić, poprawić i czy w ogóle to ma jakiś sens.

Przed przystąpieniem do pracy z tym, także z innymi metodami można poprosić np. Opiekuna o wsparcie i pomoc, aby wszelkie nasze działania służyły najwyższemu dobru, to tak na wszelki wypadek, gdyby dane ćwiczenie było nieodpowiednie dla kogoś - można poczuć się bardziej pewniej z takim wsparciem.

Pierwsza medytacja z wizualizacją to pomysł oparty o tym,  że każdy ma w sobie bożą iskre. Nigdy nie lubiłem zwykłych medytacji, bo były nudne, ja wolałem poczuć poruszenia w ciałach subtelnych. Takie medytacje są dynamiczne i pozwalają na pracę z energiami, a to może się podobać.

Na samym początku przystępując do tego rodzaju medytacji wykonuje się to samo co w każdej medytacji - relaks. W wizualizacji ogromną rolę odgrywa wyobrażnia, chociaż trzeba zaznaczyć, że to nie kwestia dokłądnego wyobrażenia sobie czegoś jak wygląda, a poczucie tego jako wrażeń bazując na tym, jakie mamy wyobrażenie na dany temat. Przykładowo jeśli mamy wyobrażić sobie ogień, to pojawi się nam uczucie ciepła. Można powiedzieć, że do każdej rzeczy pojawiają się nam określenia, które według nas ma dana rzecz. Te pomysły na wizualizacje bazują na rzeczach, z którymi każdy ma pozytywne wyobrażenia, mocne, co zostaje w medytacji wzmocnione i wykorzystane do dalszych prac z energiami.

Tyle tytułem wstępu. Kiedy już siedzimy, badż leżymy zrelaksowani skupiamy się na tym, że każdy z nas posiada bożą iskrę, ja wizualizuje ją jako coś co jest mikroskopijne, ale mające nieskończoną moc, która nigdy nie wygasa - skupienie się na tym, pozwala ją poczuć. Kiedy sam próbowałem tej medytacji, to czułem ją jako pulsującą pełnią energii cząstkę na całe ciało. ( Sensem w tym ma być wydobycie tego żródła energii w sobie.)

Kolejnym etapem, równie ważnym jest samo działanie tej energii - ma oczyszczać i dodawać energii. Kiedy czujemy tą iskrę, wyobrażamy sobie jak wyodrębniamy te uczucie, staje się mocniejsze i swoim pulsowaniem, światłem rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia jakie mamy w ciele. Rozpuszcza także lęki, obawy czy blokady, że np. nie zasługujemy na taką energię. W działaniu tej iskry pomaga pamięć o jej sile, nieskończona siła, chociaż sama iskra jest niewielka. Kiedy już zaczynamy oczyszczać nas przechodzimy do następnego etapu. Etap przenoszenia pamięci o iskrze i jej mocy do wszystkich komórek w ciele, żeby na przyszłość potrafiły z niej korzystać i same się uzdrawiały. Wykonujemy to wyobrażając sobie od pojedyńczej komórki, że przyswaja sobie pamięć, pojawia się w niej ta iskra, następnie kolejne mają tą samą iskrę w sobie, aż rozprzestrzenia się ta pamięć po całym ciele. Moc oczyszczania dzięki temu będzie zwielokrotniona.

Ostatnim etapem jest wizualizacja działania, jak rozpuszczamy blokady w postaci np. czarnego dymu i świetlista energia płynie bez problemu po całym ciele. Czujemy się lepiej, mamy więcej energii i pewności siebie - w końcu mamy w sobie bardzo poteżne żródło energii, które zawsze jest dla nas dostępne . Koniec następuje w momencie kiedy już przejdziemy przez te etapy, ale intuicyjnie to znaczy, że dla każdego może to być różny czas. Mniej lub więcej, jeśli bęða jakieś problemy, bo zwizualizowane blokady nie będą chciały się rozpuścić, będą pojawiały się ponownie, to znaczy, że istnieje jakaś inna blokada, która uniemożliwia rozpuszczenie tej, chociażby niewłaściwe poglądy.

Mi tak orientacyjnie ta medytacja zajęła 30 min., nie miałem problemów z jej zrobieniem. Uczucia płynącej, świetlistej energii były miłe :)

Cały projekt jest eksperymentalny, od tego jak zostanie przyjęty, zależy czy będzie kontynuowany. Tak jak pisałem na początku, nie wiem czy jest sens, bo takie medytacje może tworzyć każdy, chociaż moje przykłady mogą być inspiracją do tworzenia własnych. Wszelkie uwagi mile widziane :)

Entries on Thursday 28th May 2015

entry 28.05.2015 - 21:15
Tyle czasu minęło od ostatniej mojej notatki, że postanoiwłem sobie przypomnieć jak to jest napisać coś nowego. Co więc u mnie słychać ? Doświadczenia astralne trochę przyblabły pokazując, że na ten moment to nie najważniejszy teren do badań. Jest jeszcze świat, który zwie się światem fizycznym, twarda powłoka nie daje takich wrażeń jak subtelne ciała. Nie można przechodzić przez głupie ściany, przedmioty nie poddają się sile woli a doświadczenia jeśli są niemiłe, to pozostają niemiłymi. W astralu nawet te niemiłe, podczas których czuć adrenalinę i strach to i tak, w gruncie rzeczy zostawiają nutę ekscytacji.

Miałem tak ostatnio, sen powoli przechodził w niższe rejony aż do obsszaru przycielesnego, poczucie quasi fizyczności przybrało na sile i bałem się jak zwykle wstać, żeby się nie obudzić. A w astralnym ciele pojawiło się odczucie energii, rozwalającej, niemiłej w gruncie rzeczy, ale ciekawej - niemiłej, bo zawsze mam wrażenie, że doprowadzi do wybuchu a moja jażn rozpryśnie się na miliony kawałeczków .. Dlatego albo staram się obudzić, lub jak tym razem, zmieniłem myśl - samo podążanie do eksplozji wydaje się destrukcyjne, więc zmieniłem je na coś konstruktywnego, myśl scalającą, ciekawe, że takową była według mnie myśl o ..Bogu. Pierwszy raz zmieniłem w ten sposób myślenie. Ta problematyka wydaje się być rozważaniem o tym co ma większą siłę. Destrukcja wraz ze swoją niszczycielską siłą, czy spokój wraz z swoim opanowaniem - nic się nie dzieje, a jednocześnie gdzieś w głębi wiesz, że jest coś silniejszego, coś co trudno okiełznać, złapać, zatrzymać się nad tym i odkryć w czym tkwi ta moc. Gorzej jest, że zdajesz sobie sprawę z tego, że w fizyczności jeszcze trudniej ją ująć.

Chyba już wiem jak to jest powrócić do pisania :)

Entries on Tuesday 19th February 2013

entry 19.02.2013 - 16:50
Od razu zaznaczam, że nie jestem związany z jakąkolwiek religią, ale jako, że taki motyw pojaiwł mi się we śnie to opisuje. Ateistą także nie jestem ;)

Jestem w jakimś budynku, kręci się w nim pełno ludzi, a ja w zasadzie nie wiem co tam robię. Chcę znależć sobie jakieś zajęcie, pytam się kogoś co mogę robić, ale nie dostaje odpowiedzi, tutaj każdy jest bardzo zajęty. Jak widać jest bardzo dużo do zrobienia, więc wchodzę w pierwsze lepsze drzwi i podchodzę do jakiejś osoby. Nie wiem kim jest, nie przychodzi mi do głowy nic z nią zwiazanego, nawet nie mam jej identu. Jednak moje działania są jakby kierowane przez moją podświadomośc. Ta osoba ma dużą, otwartą blizne na policzku, początkowo chciałem tą blizne wyleczyć energią, ale w pewnym momencie się zatrzymałem. Zorientowałem się, że samo wyleczenie rany nic nie da, ona ma w sobie guz, którym najpierw trzeba się zając. Wprowadzam więc skalpel do środka i zaczynam wypowiadać słowa, chociaż nie zapamiętuje wszystkiego co powiedziałem. "jest wśród nas ..... Jezus Chrystys" . Kiedy tylko wypowiadam te imię, następuje wybuch złotej energii, która zalewa mi cały obraz, jest tak silna, że wyrzuca mnie ze snu do obszaru przycielesnego. Jednak nie wychodzę, mimo całej siły tej energii i obrazu zapełnionego złotą aurą, energią ? postanawiam pobyć w tym, potrwać w tym cudownym stanie... aż do obudzenia się.

Co nie zmienia mojego zdziwienia, które nawet sławne "WTF" nie da rady oddać w pełni tego, co się stało hah ^^ Nie mam też pojęcia kim była ta osoba, której chcialem pomóc i czy jej pomogłem, bo mnie stamtąd wyrzuciło :P

Entries on Monday 25th June 2012

entry 25.06.2012 - 18:22
Cześć, trochę mnie tu nie było, więc pokazuje się, żeby powiedzieć, że dalej zamieszczam swoje gryzmoły na blogu a tutaj daje jego próbkę, coś do przemyślenia ;)

"Stałem na środku ulicy oświetlanej przez przydrożne latarnie. Można by dać tu taki sam opis jaki dałem przy opisie widoku z mojego domu. Padał deszcz, światła rozmywały się na ulicy, do tego doszedł dźwięk zapalanego silnika samochodu gdzieś za mną. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem, że jedzie na mnie samochód. Podskoczyłem przed tym jak miał mnie walnąć i wylądowałem na jego masce, już miałem rozwalić mu szybę w samochodzie ... klik

Stałem na środku ulicy oświetlanej ... Kiedy samochód na mnie ruszył ja pobiegłem przed siebie, stworzyłem w trakcie biegu samochód i szybko nim odjechałem ... klik

Stałem na środku ulicy oświetlanej ... Tym razem ze spokojem patrzyłem się na jadący samochód. Wiedziałem, że nie może mi nic zrobić. Usiadłem na ulicy jak do medytacji i wyciszyłem umysł. Im bardziej go wyciszałem tym bardziej zaczynałem odczuwać pęd samochodu jakbym dosłownie to ja nim jechał. Samochód przejechał przeze mnie w tym momencie jak przez ducha. klik"

reszta na http://oobelotnictwo.blox.pl/2012/06/Rytua.html

6 Stron V   1 2 3 > »