|
|
Napiszę wam o pewnej bardzo dziwnej historii. Przez większą jej część znałem ją tylko ze słyszenia, by na sam koniec stać się członkiem tych dziwnych wydarzeń. Mój dobry znajomy związany z tematem OOBE wybrał się ze swoim kolegą na Woodstock. Spotkał tam przemawiającego do ludzi psychopatę rytualistę. Twierdził, że jest faraonem, który przyszedł uratować społeczeństwo przed pracą w kopalniach kosmitów. Obcy wg niego mieliby w przeciągu krótkiego czasu podbić ziemię, robiąc z nas swoich pracowników. Na szczęście istnieje rytuał chroniący ludzkość przed byciem więzionym. Oczywiście ów tajemniczy osobnik znał tę całą ceremonię, więc zaprosił wszystkich bardzo serdecznie na jej przeprowadzenie. Na jednego z uczestników zgłosił się wspomniany już wcześniej przyjaciel mojego kolegi. Niestety po powrocie do domu zaczął się źle czuć. Mdlał z dużą częstotliwością, widywał aury, oraz ciemne postacie. Stan ten systematycznie się pogarszał. W tym właśnie momencie do gry wchodzę właśnie ja. Zostałem bowiem poproszony o pomoc w tej sprawie. Miałem za zadanie odpędzić z chłopaka drzemiącą w nim złą energię. Postanowiłem wyjść z ciała, a następnie spotkać się z tym czymś, co tak męczy tego człowieka. Będąc już w rzeczywistości niefizycznej, wyraziłem intencję dostania się do źródła problemu. Po krótkim czasie wleciałem w tunel, z którego równie szybko wypadłem. Znalazłem się w jakimś mrocznym pomieszczeniu, które gościło przedziwny czarny kłąb czegoś na kształt mgły. Zrozumiałem, że jest to jakaś negatywna istota wysysająca energię z osoby, której miałem pomóc. Szybko zalałem ją strumieniem miłości. Postać znikła. Nazajutrz dostałem wiadomość mówiącą o znacznej poprawie stanu zdrowia ofiary rytuału.
Siedziałem na krześle , przy dużym oknie. Z zewnątrz podało na mnie mocne białe swiatło. Czułem ciepło uderzające z za szyb. Z całą pewnością nastałą pora południa. Słońce będąc na samej górze świeciło tak mocno , iż wszystko skąpane było w bieli. To nie było zwykłę południe. Patrząc w okno nie widziałem błękitu nieba , ale bardzo mocną biel. Kiedy wyszedłęm z domu poczułem charmonię z otoczeniem. Rozglądając się na boki zauważyłem , że wszystko dookoła jest tak mocno oświetlone , iż niektóre rzeczy był przezemnie dość trudno dostrzegalne. Odniosłem wrażenie jakoby swiatło wręcz osiadało na tym wszystkim co mnie otaczało. Mój zasięg wzroku był dość mizerny. Wszystko przez niezwykłą mgłe , niezwykle jasną (jaśniejsza od od normalnej mgły) , lecz nieco ciemniejszą od koloru nieba(tego specyficznego).Po kilku minutach zrobiło mi się jeszcze cieplej. Spojrzałem w górę i zobaczyłęm coś niezwykłego. Niebo było wręcz na wyciągnięcie dłoni. Na wysokośći około 20 metrów znajdywała się owa biel. Zajmowała całe niebo , a zrobiona byłą z jakby grubej bardzo jasnej mgły. Wszystko to kojarzyło mi się z jakąs subtelną , delikatną rzeczą np wanilia. Całość sprawiała wrażenie jakoby można by było dotknąc i poczuć ową swiatłość. Zacząłem powoli unosić się do góry aby wejść w tę jasną strefę. Im znajdowałem się bliżej celu , tym mocniej czułem ciepło wydobywające się z góry. Kiedy już cały zanużyłem się w bieli poczułem , że zanikam. Miałem wrażenie jakbym się rozpuszczał w tym cieple jednak było to naprawdę przyjemne uczucie. Wraz z uczciem rozpuszczania towarzyszyło mi uczucie jakoby mój umysł też odpływał. Doznałem szoku! pomyślałem , że sie rozpadam a właściwie zanikam. Przestraszyłem się tej całęj sytuacji i swiadomie powróciłem do ciała. sorry ze tak ale chwilowo nie mam worda. Druga część t to niejako druga część bieli. tearz opisuję drugi przypadek ,w którym zaszło duże prawdopodobieństwo mojego bycia wsród strefy luszu. Niedlugo jeszcze opisze jakieś przypadki. Znajdowałem się na swoim osiedlu. Bloki choć zaledwie czteropiętrowe , wbijały się w niebo. Biel jak zwykle w takich przypadkach wisiało bardzo nisko nad ziemią. Z bieli biło mocne Światło , które oświetlało , oraz ogrzewało otoczenie. Owe ciepło było odczuwane przeze Mnie w dość dużym stopniu. Ponownie orientacja w terenie dosyć kłopotliwa , ponieważ białe światło świeciło tak mocno , że część otoczenia zlewała się z białym kolorem , jednak nie przejmowałem się takim obrotem spraw , ponieważ czułem harmonię z otoczeniem. Opuściwszy osiedle udałem się na tory kolejowe ciągnące się wzdłuż drzew , krzewów itp. W końcu natrafiłem na most kolejowy. Oparwszy się o barierkę zobaczyłem dwie kobiety. Sytuacja była o tyle dziwna , iż kobiety wisiały nad rzeką właściwie utrzymywała je biała poświata znajdująca się nad całą długością rzeki. Z jednej strony widziałem , że rzeka płynie z prądem , jednak nie byłem w stanie dostrzec wody(przykryta była bielą). W pewnym momencie poczułem do tych istot niesamowitą miłość. Wiedziałem , że one wiedzą o mojej obecności , czułem , że w jakiś sposób harmonizuję się z nimi. Odniosłem wrażenie jedności i szczególnego , aczkolwiek nie do końca określonego związku tymi postaciami. Może to byłem ja a one może były mną?
Tak sobie pomyślałem , że opiszę jedną z moich lepszych faz w tym roku. Przebywając na wsi , często ćwiczyłem tai chi. Lubiłem trenować na swierzym powietrzu. Pewnego razu już po zakończeniu ćwiczeń , postanowiłem sobie trochę pomedytować. Miałem nadzieję na lepszą jakość medytacji , którą miały mi dać wcześniejsze ćwiczenia , więc z nadzieją przystąpiłem do działania. Po krótkim czasie miałem lekkie urwanie filmu , poczym moje ciało zostało zaatakowane przez falę ciepła. Było mi bardzo przyjemnie ,szczególnie gdy zaczęło mi się przejasniać przed oczami. Znalazłem się w jakimś pomiesczeniu,ale nie byłem w stanie określić co to za miejsce. Światło było za mocne , a ja w dodatku nie mogłem się skupić na analizie swojej sytuacji,ponieważ było mi tak dobrze(czułem integrację z tym światłem , wyzbywałem się wszelakich myśli dochodząc już praktycznie do czystego umysłu ,więc moje nieśmiałe próby ogarnięcia spełzły na niczym. Rozkosz była silniejsza , postanowiłem się temu poddać całkowicie(by mieć już zupelnie czysty umysł). O dziwo zamierzenia przyniosły całkowicie odwrotny skutek od tego co miało się stać pierwotnie. Doszło mianowicie do tego , iż nadeszło ogarnięcie i zauważyłem , że znajduję się w kuchni. Nie wiedziałem dlaczego się w niej znalazłem. Nie wiedziałem dlaczego ciągle jest mi tak dobrze , tak ciepło itp. Nagle naszła mnie myśl , że się mocno zjarałem i teraz pewnie stoje jak idiota wygięty w chińskie S z powodu tak wielkiej błości. Przestraszyłem się , że zaraz ktos wejdzie do pomiesczenia i będę miał przypał. Zupełnie zapomniałem , że wczesniej medytowałem , oraz cwiczyłem tai chi. Nadal myślałem , że jestem w realu , tylko po prostu trochę przeszadziłem z marichuaną i stąd ten stan( Stan był bardzo podobny do tego jaki uzyskiwałem po paleniu marichuany!) Po kilku minutach udało mi się odkryć prawdę. W pomieszczeniach było zbyt jasno , żeby można było długo utrzymywać , iż znajdujemy się w realu. A więc to sen , pomyślałem. W tym momencie wróciła do mnie pamięć tego wszystkiego co się działo przed moją aktualną fazą. Wyszedłem wkońcu z kuchni. Białe światło wpadało przez okna pomieszczeń , które mijałem. Czułem głęboką integrację z otoczeniem. Poczucie jedności ze ścianą czy meblami , dawało mi niesamowitą frajdę. To białe światło dawało mi poczucie pełnej integracji z moim mieszkaniem. JA byłem tym światłem.
Od dłuższego czasu trenuję medytację. Na początku szło mi naprawdę kiepsko. Nie mogłem się skupić , miałem problemy z pogłębianiem relaksacji. Jednak po pewnym czasie polepszyła mi się koncentracja , byłem bardziej zczilałtowany a głębsza relaksacja przychodziła sama. Pewnego razu zdarzyło się cos zajebistego. Odciąłem się od swojego "JA". W pewnym momencie zobaczyłem obraz , a raczej animację idącego włóczęgi. człowaiek ten był wystraszony , podążał w nieskończoności w nieskończoność , był zmęczony i wyglądał na mocno zmęczonego życiem i nie tylko...... Co ciekawe obraz byłem wyrazisty ale raczej mało szczegółowy(całoś tworzyły jedynie: kontury drogi , która w środku była pusta , a także biały obrys postacii) jednak podczas medytacji w przeciwiestwie do mentalek to podobno dobra oznaka. Oczywiscie to byłem ja , jednak z poziomu obserwatora nie analizowałem tych problemów , po prostu wszystkie informacje naplywaly do mnie a ja na to lałem , jednak jednoczesnie czułem cierpienie. Paradoks? Byc moze , ale po prostu czułem także to co czuł ten postrzegany , postrzegałem także z jego poziomu , lecz trochę inaczej. Tutaj z kolei nie myślałem , że cierpię odczuwająć prawdziwy bół. Wogole nie byłem w stanie powiedziec sobie jak bardzo cierpie , nie mogłem sobie tego uświadomić! Czułem się jak zwierzę. Chyba za duża czesc mnie sie oberwała. Jeżeli chodzi o poziom obserwatora to jak pisałem też nie mogłem liczyc na stwierdzenie faktu mojego cierpienia , poniewaz on tylko bez zadnych emocji przyjmował całość tego wszystkiego. Dopiero jak się bardziej ogarnąłem , byłem w stanie stwierdzic , że podczas fazy znalazłem się w nieciekawej sytuacji , lecz czego mogłem się spodziewać , zobaczyłem samego siebie........
Focus 27 miejsce owiane legendą. Któż nie chciał dostać się do bajkowego PARKU , usiąść na ławeczce i poprowadzić konwersację z jakąś poczciwą duszą. PARK w swoim czasie był chyba celem numer jeden wsród astralnych eksploratorów , mimo że istnieją podobno miejsca dużo ciekawsze. Pewnego razu poczas LD postanowiłem dostroić się do centrum przyjęć , pooglądać szpital/przychodnię i wyjść na zewnątrz na świeże powietrze. Poprosiłem więc MTJ- ota o pokierowanie. Zacząłem lecieć , coraz szybciej aż nagle znalazłem się w jakims tunelu. Leciałem w nim dobre kilka minut , aż wkońcu się zatrzymałem słysząc jakies dzwieki. Znalazłem się w jakiejś windzie , na korytarzu panował duży ruch , jakaś kobieta krzyczała. Dziwnie się z tym czułem , ponieważ wyczuwałem związek z tą kobietą. Kobiety nie chcieli wpościc . bałem się że i mnie nie wpuszczą , tym bardziej że nie moglem wyjsc z tej windy. Cos mnie blokowało. Dopóki kobieta krzyczała domagając się wpuszczenia , ja również byłem zablokowany. Zrozumiałem więc , iż jest to mój własny aspekt , który najwyraźniej przeszkadza w dostatniu się do pomieszczenia. Po korytarzu biegało mnóstwo pielęgniarek , lecz nigdzie nie widziałem owej kobiety. Była więc ona zapewne we mnie. Kiedy osoba ta przestała się domagać wpuszczenia do środka , nagle zostałem odblokowany , tak jakby ten negatywny aspekt został odcięty. Być może operacja ta miała dać skutek także w przyszłości , być może ten mój pierwiastek został odcięty by nie przeszkadzał mi w jakiś rzeczach , które mogły być istotne. Wkońcu znajdowałem się w szpialu. Kiedy już mogłem wyjść z windy , przeszedłem się wzdłuż korytarza , lecz nikogo nie znalazłem. Skręciłem w lewo , mijając jakis krzyż. Znalazłem się w jakiejś malutkiej poczekalni , gdzie ojciec z synem grali w karty. Automatycznie spytałem się kim są owi ludzie. Okazało się , że czekają na cos i umilają sobie czas , podczas gdy jednoczesnie podlegają jakiemus leczeniu . Ludzie ci już nie żyli a na koniec stwierdzili ze pewnie jestem jednym z tych , którzy śpiąc latają i zwiedzają obszar w którym się własnie znajdujemy. Oczywiście cały budynek wyglądał jak jakas przychodnia. Poszwędałem się jeszcze nie znajdując nic ciekawego i wybudziłem się. http://tarocistamarcin.blogspot.com/ |
|