Mniej więcej w środku nocy poczułem ten moment, gdzie przy delikatnym wysiłku łatwo jest wyjść z ciała, wystarczy tylko lekkie skupienie. Znalazłem się w swoim pokoju. Kolory były bardzo intensywne a atmosfera magiczna. Światło księżyca dawało niesamowity blask. Czym prędzej ruszyłem na balkon i wyskoczyłem z pierwszego piętra mojego domu. Na ziemi śnieg, który intensywnie błyszczał. Postanowiłem polecieć jak najwyżej używając techniki polegającej na tym, że wyobrażam sobie jak moje dłonie od wewnętrznej strony wypuszczają promienie energetyczne, które pomagają mi wznieść się ( dłonie kieruję w dół niczym palniki od rakiety). W pewnym momencie jestem już naprawdę wysoko. Widzę pod sobą liczne drobne pagórki, oraz strumienie płynące w ich zagłębieniach. Niebo było pełne gwiazd, oraz statków kosmicznych. W pewnym momencie poczułem się bardzo lekko a moje myśli stały się nadzwyczaj spokojne. Pomyślałem, że może przerzuciło mnie w ciało mentalne, lecz niestety kiedy włączyła się analiza, automatycznie stan ten cofnął się do poprzedniego. Po kilku minutach doznałem cofki do ciała.
PS nigdy nie widziałem tylu gwiazd naraz. Niebo było niesamowicie klarowne. Tradycyjne pojawił się też motyw statków świetlistych.