MarcinM's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

12 Stron V  « < 10 11 12
entry 20.02.2013 - 08:59
Pewnego razu budze sie we snie. Przed soba widze puste , szare sciany. Znajdowalem sie w jakims
dlugim , ale jednoczesnie waskim , nie posiadajacym okien , slabo oswietlonym jakims starym zyrandolem
pomiesczeniu. Nie wiedzialem dlaczego sie tam znalazlem. Nie moglem przypomniec sobie tego , co sie
dzialo podczas mojego snu zanim odzyskalem swiadomosc. Nie zastabawiajac sie dluzej postanowilem ,
postanowilem wykorzystac sytuacje , chcac zastosowac technike pozwalajaca obejrzec mi moje wlasne aspe-
kty.
Wyobrazilem sobie wiec lustro , ktore praktycznie natychmiast pojawilo sie na scianie. Podszedlem blizej i zobaczylem w nim wlasne odbicie. Zobaczylem swoja twarz , lecz mimo wszystko bylem bardzo
zaskoczony. Wygladalem na sporo starszego , bylem wyniszczony , brudny a nawet mialem wrazenie
jakiejs choroby psychicznej. Moje oczy , calkowicie bez wyrazu patrzyly sie gdzies w bok. Wiedzialem ze cos sie swieci. Spytalem sie na glos , bedac mocno przerazonym: Czy to ja?! Odpowiedz przyszla natychmiastowo: To twoje wnetrze! Wywnioskowalem , ze musi byc w mocno oplakanym stanie. Zawsze wiedzialem ze nie jestem za bardzo scharmonizowany wewnetrznie , ale nie spodziewalem sie , iz sprawy
maja sie az tak zle.
Przypomnialem sobie wkoncu to , ze mialem zastosowac technike , ktora pozwala zobaczyc czesci samego siebie. Cala technika jest banalna. Wystarczy stworzyc lustro a nastepnie wyrazic intencje , by
w lustrze tym zobaczyc to z czego sie skladamy(aspekty). Rzeczywiscie w lustrze(juz po wyrazeniu intencji) ukazalo sie wiele roznorakich postaci. Mezczyzni i kobiety , w roznym wieku , o roznym wygladzie , z roznych epok. Po krotkim czasie zorientowalem sie , ze takze wokol mnie stoi mnostwo osob! Jakas otyla kobieta w starej zoltej sukni czy chlopczyk z pilka to tylko niektore z nich.
W tym momencie zaczyna sie dialog z tajemnicza osoba , o ktorej wspomnialem wczesniej
Ja: Czy to sa moje czesci?
ON: Tak
Ja: Czy sa tu tez czesci moich inkarnacji?
ON: tak
Ja: Wszystkie?
ON: Znajduja sie tutaj twoje wcielenia aktualne , zwiazane z twoja sprawa , aktualnie zyjace w roznych sytuacjach czy miejscach. One sa kluczem do rozwiazania twoich problemow. Zdzwilem sie po chwili ,
przypominajac sobie ze otaczaja mnie przeciez ludzie z roznych epok! Jak wiec moglby to byc moje obecne wcielenia?! Czyzby dla tej osoby czas nie istnial?! Czy w takim razie wszystkie inkarnacje dzieja
sie jednoczesnie?! W takim razie wychodzi na to ze czas nie istnieje!
Odwrocilem sie wkoncu ruszajac sie z miejsca i zobaczylem mezczyzne w czarnym ubraniu. Zrozumialem , ze to z nim rozmawialem przez ten caly czas. Spytalem sie go kim jest. Odpowiedz byla zadzwidziajaca: twoim chaosem. Nastenie zauwazylem ze wszystkie aspekty zniknely. Czyzby ten wlasnie
chaos je rozproszyl? Chcialem wchlanac te wszystkie postaci , ale problemem bylo to ,iz juz ich nie bylo. Postanowilem wiec wchlonac tego czarnego mezczyzne. Niestety kiedy chcialem sie
do niego zblizyc , on odskoczyl. Sprobowalem jescze kilka razy , ale mezczyzna ciagle uciekal. Pomyslalem wiec , ze skoro nie moge go wchlanac , to moze chociaz go zniszcze. Uzylem wzroku , wyobrazajac sobie , ze moje oczy wysylaja promienie , ktore pala jego cialo. Po kilku chwilach czlowiek ten zmienil sie w kupke pylu.
Nie wiedziac dalej co robic , wrocilem do ciala.

entry 18.02.2013 - 22:40
W tym miejscu chciałbym opisać to , w jaki sposób przejawia się u mnie manifestacja tak zwanej
wyższej jazni. Kiedy wyszedłem z ciała pierwszy raz w życiu , słyszałem głos śmiejącego się mężczyzny , ewidentnie ze mnie żartującego. Niestety nie byłem w stanie go zobaczyć. Obejrzałem się dookoła i zobaczyłem jedynie coś co przypominało dziwnie rozciągniętą , wielką gumę balonową , która bedąc płaska
rozciągała się wzdłuż ściany. Oprócz mężczyzny czułem jeszcze jakby ktoś , lub coś nadzorowywało wszystko co się działo dookoła. Uznałem , że to coś musiało stać wyżej od tego mężczyzny. Czułem związek z tym postaciami. Czyżby to byli moi tzw niefizyczni przyjaciele?
Innego razu podczas paraliżu sennego słyszałem ciepły głos dość młodej kobiety , oraz już tradycyjnie
śmiech młodego mężczyzny. Także podczas LD często miałem kontakt z tymi istotami. Najpiękniejsze kontakty są wtedy , kiedy spotykam jakąś postać od której bije miłość , której oczy są tak pełne miłości , że
podchodząc do tej istoty , czuję jak wysyła ona do mnie pozytywne wibracje. Kiedy juz stoję obok niej , zaczyna się nasz kontakt. Rozmowa odbywa się niewerbalnie , rozumiemy się bez słów a ja wiem , że jesteśmy jednością. Zdaję sobie sprawę , że jest to jakas wyższa część mnie , która przybiera różne postaci
by przekazać mi podczas naszych kontaktów energię czystej bezwarunkowej miłości. Sceneria naszych spotkań ma często charakter symboliczny , ale o tym napiszę pózniej.
Wracając natomiast do opisywanego przeze mnie wcześniej uczucia czyjejś obecności , to moge je wywoływac świadomie. Wtedy zaczynam czuć jego obecność , lekkie ciepło i jestem sterowany przez tą istotę latając jak jakas paralotnia.
Podsumowując nie wiem czy to jedna wielka siła manifestuje się we mnie na różnie możliwe sposoby
czy może nasza nie wiem jak to nazwać nadswiadomość składa się z kilku niezależnych pierwiastków z jasno okreslonymi rolami.


PS wiem , też ze tą milość wysyła zawsze tak jakby ta sama konkretna postać , tylko własnie nie wiem , czy ona jest tym samym co np ten smiejący sie mężczyzna tylko prostu manifestuje się tez w inny sposób(wcielając sie w rózne widoczne postaci emitujące miłość) czy może są to oddzielne osoby
mające w sumie podobne do siebie role

http://tarocistamarcin.blogspot.com/

entry 18.02.2013 - 22:35
Ostatnio miałem niezłą fazę. Snił mi się Paryż. Znajdowałem się na jakiejś wycieczce. Sen zaczął się w hotelu , kiedy zostawialiśmy swoje rzeczy. Siedziałem na łóżku w dość małym kilku osobowym łóżku i patrzyłem na innych
ludzi. Wkońcu postanowiłem jak najszybciej pojechac na pola marsowe i wjechac na wieżę ajfla. Wyszedłem więc
z budynku kierując się na pierwszy lepszy przystanek. Bardzo się wszystkim emocjonowałem , szczególnie perspektywą wjechania na szczyt , ponieważ w realu będąc w Paryżu niestety nie udało mi się tego zrobić ze względu na mocherową kierowniczkę wycieczki , która bała się , że za pózno wrócimy. Do dzis tego żałuję.
Pewnie dlatego miał miejsce ten sen , bo sprawa ta prześladuje mnie nadal. Ale Wracając do snu :wsiadłem
do tramwaju i odjechałem. Podczas jazdy patrzyłem przez okno i podziwiałem widoki. Wspaniałe dostrojenie!
Najlepsze ze wszystkich jakie miałem , kiedy sniłem o Paryżu a zdarzało mi się to już wiele razy(przez tę nieszczęsną wieżę). Wkońcu się zatrzymałem i wysiadłem. Była piękna pogoda. Zorientowałem się , że przede
mną znajduje się wielka czarna wieża , a jakieś dwa kilometry dalej stoi ajfel tower! Po pewnym czasie zorientowałem się , że z mojej lewej strony znajduje się jakiś wagonik usytuowany na torach. Tory pną się bardzo wysoko do góry. Tak to roller caster! Wsiadam do wagonika i jazda. W tym momencie byłem praktycznie
pewnien , że to wszystko to tylko moja projekcja , ale nie przejmowałem sie tym. Kiedy byłem już wysoko nad ziemią , wagon przyspieszyl! Jechałem z ogromną szybkością , w dodatku zorientowałem się że roller pnie się do samego nieba.
Ta prędkość , te słońce , ten wiatr! ah , co za wolność! Po pewnym czasie zatrzymałem się , kilku krotnie wisząc po drodze do góry nogami. Byłem na wysokości szczytu czarnej wieży. Nie chciało mi się jednak na nią wchodzić. Zrezygnowałem także z próby przedostania się na wieże ajfla , ponieważ uznałem że jestem nawet wyżej , a pozatym
krajobraz jaki widzę przed sobą obejmuje piękną , moją ulubioną wiezę , symbol Paryża. Od tego momentu przestałem żałować tego , że dawno temu nie wjechałem windą na górę. Doszedłem do wniosku , że będe miał na to jescze okazję a ilość pięknych rzeczy , jakie zobacze w swoim życiu będzie bardzo duża.



http://tarocistamarcin.blogspot.com/

12 Stron V  « < 10 11 12  
Mój obraz