Witajcie
Dziś miałem bardzo ciekawy, na wpół świadomy sen. Biegłem krętymi schodami, w jakiejś starej, bliżej nie znanej mi wieży. W pewnym momencie natrafiłem na drzwi prowadzące do kilku, drewnianych, szczętnie zniszczonych komnat. W pomieszczeniach tych znajdowali się głównie schorowani ludzie, którym pomagała garstka niskich, dziwnie wyglądających istot trzymających lampy w dłoniach. Następnie udało mi się odwiedzić jeszcze kilka niemalże identycznie wyglądających pięter.
Wszedlem na samą górę ruiny. W niewielkim pomieszczeniu stała tylko jedna ściana. Widok na zielone wzgórza okolic był niesamowity, jednakże jeszcze piękniej prezentował się stojący w koncie wysoki, około 19 letni brunet o o dość jasnej karnacji. Postawny chłopak stanął naprzeciwko mnie, po czym zaczeliśmy sie całować. Wszystko trwało około kilkanaście sekund po czym uśmiechneliśmy się do siebie. Ja jednak nie mogłem się powstrzymać i przyciągnąłem kolesia do siebie łapiąc i obejmując go za biodra. W tym momencie przystojniak oznajmił mi, że bardzo to wszystko mu sie podoba jednakże musi już iść. Bardzo nalegałem na to, aby został ze mną. On jednak powiedział, że i tak nie mamy gdzie iść, ponieważ schody kończą sie w tym miejscu. Natychmiastowo wytworzyłem umysłem nowe schody, tworząc jednocześnie nowy poziom, jednakże kolega stwierdził, iż to co zrobiłem jest sztuczne i nie prowadzi do prawdziwej, wspólnej drogi. Na końcu pocieszył mnie mówiąc bym skupił się na pewnym, nowym zadaniu.
Jakie to zadanie ?
podróże i nagrywanie programu.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services