Denerwuje mnie, że jakoś dziwnie trudno jest mi znaleźć optymalny moment na trenowanie. Niemal przez cały czas ktoś jest obok, ktoś coś do mnie mówi albo po prostu trzeba się zająć codziennością. Ewentualnie krążące po głowie myśli o sprawach rozmaitych.
Już ściągnęłam trening relaksacyjny Jacobsona.
Obawa - a może już jestem "za stara" i "zbyt zajęta" na te sprawy...?
A może tak bardzo jestem przyzwyczajona do stałego napięcia, że trudno mi wpuścić w siebie taki totalny relaks...?
Mam podobny problem wiec nadal o czymś takim jak systematyka (rzecz bardzo ważna) można u mnie zapomnieć. Ale znalazłem półśrodek. Ze względu na małe dziecko, najidealniejszą porą dla mnie jest moment kiedy dzieciak i żona kładą się spać. Wtedy ja próbuję. Fakt że nie zawsze mam siłę i nie zawsze mogę się dostatecznie zrelaksować i skupić, ale mimo to próbuję. Ewentualnie próbuję za dnia gdy np. nikogo w domu nie ma (rzadka okazja). Metodę 4+1 niestety musiałem odrzucić z uwagi na pracę, chociaż mam teraz urlop a biorąc pod uwagę jej skuteczność może sie pokuszę ;)
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services