|
|
Myśl o OOBE nie daje mi spokoju. Chcę to zrobić, aż samą mnie dziwi, że aż tak bardzo! Wczoraj wieczorem próbowałam się zrelaksować, jak to wyczytałam w poradniku. Ale chyba nie umiem. Jestem beznadziejna, nawet tego nie potrafię zrobić jak należy! Przez moją głowę przechodzą miliony myśli na sekundę, a z równowagi potrafi wyprowadzić mnie najlżejszy nawet dźwięk. W sąsiednim pokoju mama oglądała telewizor (chyba jakiś głupi film o policjantach), a za oknem - jak zwykle - osiedlowi pijacy, te przeklęte lumpy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego, zaczęli o czymś gadać w niezbyt kulturalnym języku. I jak tu się zrelaksować?! Chciałam zatkać uszy, ale cokolwiek bym nie robiła, czuję się tak niewygodnie, że nie ma mowy o jakimkolwiek wyciszeniu. Obawiam się, że w celu przeprowadzenia udanego OOBE musiałabym wyprowadzić się z domu na jakieś absolutne odludzie, gdzie tylko świerszcze zakłócają nocną ciszę. Ale ja chcę wyjść z ciała! Musi mi się to udać, mimo wszystko! W nocy zaś, gdy już zasnęłam snem kamiennym, miałam dość osobliwy sen. Niewiele z niego pamiętam, bo zostałam drastycznie i bezlitośnie obudzona przez siostrę, ale wszystkiego jednak nie zapomniałam. Siedziałam przy drewnianym stole, wokół było dość dużo ludzi. Przede mną leżała pożółkła koperta, zaadresowana do mnie. Nie było to co prawda moje nazwisko, ale ja wiedziałam, że jestem właściwą adresatką. Otworzyłam list i wyciągnęłam z niego dość dużą kartkę zapisaną atramentem w kolorze czarnym z odcieniem pomarańczu. Niestety, nie mam pojęcia, co było tam napisane... Jednak jestem przekonana, że były to jakieś wskazówki lub dobre rady. Na jaki temat? Nie wiem, nie wiem, nie wiem! Mam nadzieję - i z całego serca pragnę, żeby to była prawda - iż otrzymałam we śnie wskazówki od moich Niefizycznych Przyjaciół, w jaki sposób wyjść z ciała. Wiem, wiem. Jestem naiwna, a moje słowa brzmią, jakbym była co najmniej obłąkana. Ale ja naprawdę chcę to zrobić! A skoro inni mogą, to dlaczego w moim przypadku miałoby to być awykonalne?...
| ||||||||||||||