Dzisiejszej nocy darowałam sobie wszelkiego rodzaju muzykę, za to wymieniłam się z siostrą na łóżka. Albo raczej na poziomy, bo mamy piętrowe - ja na górze, ona na dole. Dzisiaj jednak namówiłam ją, żeby przeniosła się na górę, a ja poszłam na dół.
Oczywiście nie udało mi się wyjść mimo usilnych starań. Ale to nic. Nie spodziewałam się, że mi się uda.
Zrobiłam sobie małą relaksację, ale nie zdążyłam skończyć rozluźniać mięśni nóg, jak naszło mnie niespodziewane uczucie wirowania. Tzn. wirowałam razem z łóżkiem, które jak gdyby cisnęło w moje plecy ze zdwojoną siłą. Potem do wirowania dołączyły wibracje. Moim ciałem astralnym (fizycznym nie, bo cały czas cisnęło we mnie to łóżko, jakby chciało mnie siłą zatrzymać na miejscu) zaczęło dość porządnie telepać w różnych płaszczyznach. Trwało to najwyżej dwie minuty, ale było całkiem przyjemne.
A na dobry początek dnia listonosz przyniósł zamówione na Allegro słuchawki. Niespecjalnie drogie, bo ja człek ubogi, ale na pewno lepsze od tych, z których korzystałam do tej pory (niby jak mam oczekiwać dobrych jakichkolwiek efektów muzyki relaksacyjnej w słuchawkach za 3,50 kupionych "na chybcika"?).
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services