Jedno muszę stwierdzić z całą pewnością. Mianowicie - metoda 4+1 nie jest dla mnie! Jestem leniem i śpiochem, pobudka o 4 nad ranem graniczy z niemożliwością, a wstanie z łóżka znajduje się już za granicą niemożliwości. Owszem, budzę się, ale nic więcej. Odzyskuję świadomość na tyle, żeby wyłączyć budzik, po czym padam jak kłoda i pogrążam się w ciepłych objęciach Morfeusza. Wizualizacja cytrynki idzie mi doskonale, bo to - jak dla mnie - proste ćwiczenie, jednakże 4+1... Nie, to stanowczo nie na moją psychikę; po ukończeniu kursu muszę odnaleźć jakąś inną metodę.
Co prawda ostatniej nocy jakiekolwiek ćwiczenie było dla mnie awykonalne, ponieważ wieczorem byłam na imprezie u kolegów... Dzisiaj jednak postaram się położyć wcześniej i wykonać poprawnie 4+1. A co mi tam. Musi mi się udać! Musi! Musi! Nie wolno się poddawać!
Metoda 4+1 wcale nie oznacza, że musisz budzić się o 4 nad ranem. 4+1 to tylko umowna nazwa i nie należy przywiązywać do tego zbyt dużej wagi. Spróbuj obudzić się np. o 5:30. i zobacz jakie będą efekty.
Pozdrawiam
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services