Pamiętam jak kręciłam się po pokoju i przypomniało mi się, że chciałam zwiedzić miasto. Był też mój mężuś. Pytał co ja robię, kiedy wdrapywałam się na parapet, by przez zamknięte okno wyskoczyć na zewnątrz. Powiedziałam mu, żeby poszedł za mną. Nie pamiętam tylko jak to się zaczęło, bo nie pamiętam wyjścia, więc możliwe, że to tylko LD. Tak więc szliśmy sobie ulicami miasta, którego osiedla pomieszane były ze starówką. Był ze mną mąż, dziecko i nie pamiętam kiedy, ale także pojawiła się moja teściowa. Próbowałam ją uświadomić, że to sen, ale ona miała focha i się spieszyła bodajże do fotografa, więc mnie nie słuchała. Ona w rzeczywistości zawsze wszystko wie lepiej, więc postanowiłam ją olać. W pewnym momencie wpadłam na pomysł, by zaczepić jakiegoś przechodnia. Miałam nadzieję, że spotkam kogoś interesującego, kogoś, kto mógłby mi powiedzieć co nie co o tym świecie. Zaczepiłam pierwszego lepszego mężczyznę, który szedł z kimś jeszcze. Zapytałam go kim jest i jak ma na imię. Nie odpowiedział mi, ale doskonale pamiętaam moment kiedy patrzył mi w oczy. Niby wyglądały jak zwykłe ludzkie oczy, ale w środku czułam, że to ktoś więcej, albo miałam nadzieję, że to ktoś więcej. Potem mężczyzna mnie objął i tak chwilę staliśmy wtuleni w siebie, jakby zakochani. Chciałam mu zadać wiele pytań, ale nie było okazji, ciągle odwracał czymś moją uwagę. Gdzieś obok towarzyszył nam ciągle mąż i dziecko. Koleś wspiął się na wysoki płot i zerwał dla mnie kwiat rosnący na szczycie krzewu i dał mi go. Po chwili poczułam, że nasze spotkanie dobiega końca i pora wracać... Szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu. Znalazłam się w budynku podobnym do starego mieszkania mojej nieżyjącej już babci. Myłam ręce w zlewie i do domu przyszedł mały chłopczyk w wieku około 8-10 lat. Wiedziałam, że to ta sama osoba, która nam towarzyszyła podczas spaceru. Nie pamiętam po co przyszedł. Chyba coś mi przyniósł, ale nie jestem peewna. Skorzystałam z okazji i zapytałam go czy spotkał swoich NP (ja miałam nadzieję, że spotkam swoich). Odpowiedział twierdząco, a ja się do niego uśmiechnęłam. Pytałam chyba jeszcze o coś, ale nie jestem pewna. Potem ?sen? się skończył...
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services