|
|
Witam, Pominę wstęp, zbyt długi brak mojej aktywności na forum powoduje, że chciałbym od razu przejść do rzeczy. Dziś opiszę przypadek z zeszłego roku. W kolejnych dniach opiszę na czym stoję aktualnie. Listopad 2011: Do tego czasu brak świadomych doświadczeń poza ciałem. Poważnie zachorowałem. Byłem leczony na zapalenie płuc, jak się okazało nietrafnie. Spędziłem tydzień z nieleczonym zapaleniem mięśnia sercowego i kilkoma powikłaniami. Trafiłem do szpitala w ciężkim stanie. Kolejne dni były równie trudne. Brak jakiejkolwiek diagnozy, złe wyniki. Wysoka gorączka powodowała czasem nawet halucynacje. Podjęto decyzję o transportowaniu mnie do szpitala w Katowicach. Otrzymałem diagnozę, rozpoczęto leczenie. Silne leki spowodowały problemy z trzustką, bardzo silny i uporczywy ból. Otrzymałem silne painkillery. Miałem czekać na wizytę chirurga, który rozpatrzy na ile poważny jest stan. Po pierwszej wizycie miała być druga, ale udało mi się... Zasnąć? No i przechodzimy do sedna. Traciłem czucie własnego ciała, ale nie śniłem. Nagle poczułem jak unoszę się nad łóżkiem, staję obok niego, być może wciąż nie stykając się z gruntem. Widzę siebie w łóżku. Patrzę. Nagle widzę, jak na sali zapala się światło. Wchodzą lekarze. Nie jestem pewien, chyba komentują, że śpię. Patrzą na wyniki badań. Chirurg stwierdza, że nie przyda się w tym momencie i ból powinien ustąpić, a stan zapalny spadać. Nie budzili mnie. Natomiast drugie "JA"... Miałem świadomość patrząc na swoje ciało fizyczne, że jestem poza nim i lekarze nie zwrócą na mnie uwagi. Dlatego kontynuowałem obserwację. Wyszli, zgasili światło. Kiedy tak patrzyłem ciężko było mi stwierdzić, czy w ogóle oddycham. Zastanawiałem się co się dzieje i dlaczego nie mam kontroli nad tym co się dzieje. Odczuwałem strach. Nagle zauważyłem jak dwoi i troi mi się własny obraz. Widzę w pewnym momencie 2-3 leżących na łóżku mnie. Nie wiem co się dzieje, tracę nawet kontrolę nad swoim niefizycznym bytem. Czuję, że wciąga mnie w jedno z ciał fizycznych. Nagle przestaję widzieć wielokrotnie, wszystkie moje iluzoryczne postacie jednoczą się z moją. Trach! Budzę się. To absolutnie intrygujące przeżycie zupełnie zignorowałem, do czasu aż zacząłem doznawać zjawiska bilokacji i zauważyłem wiele podobieństw. Interpretacje mogę snuć różne... Doznałem zwykłego wyjścia, może nawet śmierci klinicznej, a może to leki tak zadziałały, że będąc półświadomym, doznawałem wrażenia patrzenia z perspektywy 3 osoby, nie mając fizycznej władzy nad ciałem. Druga hipoteza wydaje się najbardziej szaleńcza, jednak skąd się wzięła? Nie byłem podłączony do żadnej aparatury, ponadto wszystkie widziane z zewnątrz rzeczy miały faktycznie miejsce w ŚF. Rano lekarz prowadząca powiedziała: "W nocy był jeszcze raz chirurg, ale już spałeś, więc cię nie badaliśmy. Przyjdzie dzisiaj na konsultacje". Do tego na zawołanie myśląć o ciele fizycznym nie mogłem do niego wrócić, byłem poza nim. W pewnym momencie dopiero zostałem bez kontroli wciągnięty. Wkrótce kolejny wpis, gdzie opiszę moje pierwsze zapamiętane wyjścia, do których doszedłem dzięki treningom w bieżącym roku. Pozdrawiam!
|