|
|
Dzisiaj w nocy - po bardzo długiej nieobecności - ciałem i duchem - wróciłam do gry. Zaczynam właściwie od nowa, ale już wiem, że moge ćwiczyć ponownie. Wstałam więc o 3 ... Kiedy się połozyłam, zapodałam autohipnozę, po czym bardzo dziwne rzeczy mnie spotkały, albo tak mi się wydaje. Miałam ogromne wrażenie, iż moje ciało leży prosto (na plecach), a moja dusza zaczęła przechylać się na lewą stronę. Zaczęłam się bać, że spadnę. Nagle poczułam czyjąś obecność koło mnie, ktoś stał obok mnie po prawej stronie. Czułam, jak prawą połowę mojego ciała coś blokowało, była bardzo sztywna -zarówno ciało, jak i dusza. Lecz po lewej stronie ciągle cały czas moją duszę coś przechylało. Ten ktoś obok, powiedział, że musi mnie blokować, coś we mnie. Rzeczywiście, trochę brzuch mnie bolał i gardło. Mój towarzysz stwierdził, żebym zastosowała sobie "zielony kolor", czyli moją ulubioną wizualizację - gdy wypełniam się zielonym kolorem i próbuje dzięki temu usunąć ból. Kiedy zastosowałam sie do rady, ból natychmiast ustał, i teraz z kolei zaczęła mi się dusza przechylać w prawo. Ciało nadle było sztywne i leżało cały czas prosto, a mimi tego miałam uczucie, że zaraz zlecę w prawo. Pytam się towarzysza, co mam zrobić. Odpowiedział, że powinnam rozkazać swej duszy, żeby się dobrze ułożyła i sama poprawiła swe położenie. No dobra, rozkazuję jej, żeby ama się ułożyła - i widzę jak się poprawia. Znowu chce leciec w dół po lewej stronie. Zaczynam się bać na poważnie, i mówie, nie dam rady. Ktoś mnie chwycił w ngach, trzymał mocno za kostki i nagle wszystkie "przechyły" ustały. Ktoś był przy mnie, stał znowu po prawej stronie i mówi - na dziś wystarczy. Kończymy z tym. Zasnęłam .... Nie wiem, o co chodzi :-)
|
|