na wstępie się zastanawiam na ch... ja w ogóle to wszystko piszę? dla siebie? dla innych? dla innych nie bo może garstka osób od czasu do czasu tu zaglądnie. więc? dobra nieważne ;P
nareszcie jakieś postępy, serio serio. jak zwykle koło 22.30 w łóżeczku... ummmm relaksik ;P sprawdzam jak daleko już jestem i wyobrażam sobie, że kładę rękę na nogę. nic. no to leżymy dalej.. nagle poczułam, że przesuwa się moja prawa noga pod ręke (ej, miałam przesunąć rękę a nie nogę ;P). ale nie to jest najważniejsze. zaczęłam wizualizować sobie fakt, że unoszę się nad łóżkiem... jakoś opornie mi to przychodziło. po jakimś czasie, gdy już zapomniałam o tym unoszeniu się, poczułam jak wiszę nad łóżkiem. kurde, co jest grane? moj wzrok był skierowany w stronę okien a czułam jakbym patrzyła w ścianę. po chwili na łóżko (pode mną) za chwile jeszcze gdzieś w bok, jakbym oczy miała dookoła głowy. omg. odchyliłam głowę do tyłu i podkurczyłam nogi jakbym fikołka chciała zrobić i.. zrobiłam. zaczęłam nawalać fikołki jak jakaś powalona, obkręcać się nad tym łóżkiem. coś niesamowitego kurde. widziałam bardzo niewyraźny obraz mojego pokoju. ludzie, zajebiste to było. ja chce jeszcze raz! xD po chwili mnie cofnęło, leżałam na łóżku, ale uczucie jakby moje ciało całe się rozciągało i zajebiście biało przed oczami. przez dłuższy czas tak miałam. stwierdziłam, że na dziś starczy, mocno szarpnęłam w bok, walnęłam w ścianę i poszłam spać xD
ihaaaa. oobe, nie oobe, ospuo, nie ospuo - i tak było zajebiście.