|
|
kurde. tak. jedno wielkie kurde. tak sobie siedzę przed laptopem, popijam sok pomarańczowy z ogromną ilością lodu i czuje się niesamowicie męska... aaammmmm... ale wracając do przemyśleń;) ej, ludzie. świat zaczyna nabierać kolorów. niegdyś (co najmniej) 200% pesymistka, patrząca negatywnie na całe środowisko... zmienia się. myślę że oobe miało na to trochę wpływ. bo to nie o to chodzi aby widzieć w ludziach wrogów. by ich gnębić. by ich mieszać z błotem. ej... to już nie to co kiedyś. mam rodzinę. dach nad głową. "uczę" (hihi) się. mam kogoś kogo kocham nad życie (tuptusiu mój kochany:)). mam cały worek znajomych którzy są na dobre i na złe. mam przyjaciółkę... taką od serca. taka druga ja. czego mi więcej potrzeba? ciężko jest uczyć się optymizmu po tych wszystkich upadkach. ciężko, naprawdę. po tych hektolitrach wylanych łez. po tych nieprzespanych nocach. eh... to takie w stylu emo. naprawdę. popełniłam w życiu TYYYYYYLE błędów, a może i więcej. ale nie żałuje ich. ani trochę. gdyby nie one dalej popełniałabym je. ten krótki kawałek życia nauczył mnie sporo rzeczy. ale to dopiero początek. prawda?;) ej, ludzie. kochajmy się. jeżeli potraficie żyć chwilą, żyjcie nią! kochajcie, bawcie się i nie pytajcie o to co będzie jutro, a już na pewno nie o to co było wczoraj! "life is to be lived. not analyzed. time is to be used... not wasted." a teraz idziemy polatać. [; bo w końcu się uda. ja to wiem. prawda prosiaczku?
| ||||||||||||||||||||||