|
|
Dobra... bierzemy się za 4+1! Bo w końcu każdy tak chwali tą metodę, oh ah. A tu co? Porażka. Ustawiłam dwa budziki, tak w razie czego. Jeden w telefonie na 400 a drugi w podświadomości na 345. Oczywiście wyćwiczona w jakimś stopniu podświadomość elegancko mnie obudziła, wstałam, wyłączyłam budzik w telefonie. Poszłam do toalety, czegoś się napić do kuchni, wróciłam i rozsiadłam się w łóżku z laptopem i zaczęłam coś tam kombinować. Nawet nie zauważyłam kiedy minęło 35 minut ;P Ok. Zaczynamy. Rozluźnienie, skupienie... I co? Byłam do tego stopnia rozbudzona, że nie byłam wstanie w ogóle zasnąć a co dopiero samym ciałem? :| Męczyłam się prawie do 6 rano. W dupie mam tą metodę... nic mi z tego nie wyszło. Nic. a fe 4+1.
|