wdech wydech. kurde. ludzie. wreszcie coś nowego.
jak zwykle kładę się gdzieś koło 22-23 do łóżeczka, relaksik, wibracje, odrętwienie, paraliż wszystko pięknie... śpie. dobra. wbite. godzina 2.30 dzwoni budzik, wyłączam go, chwilkę leże... myślę sobie: a w dupie to mam. idę spać. sygnały i wibracje w telefonie wyłączone. jakoś pół godziny później nagle się budzę, szybko łapię za telefon i zaczynam czytać smsa który dosłownie sekundę temu przyszedł. ej? ale jak to się stało, że wiedziałam że sms przyszedł? :| nieważne.
trochę rozbudzania poprzez pisanie smsów do tup2s'ia. dobra... jedziemy z koksem. wszystko ładnie pięknie, delikatne wibracje, hipnagog w postaci dotyku... w sensie, że czułam czyiś dotyk na swojej twarzy==" no ale dobra.
lubię to, gdy ręce leżą wzdłuż ciała, wyobrażam sobie że np, rękę kładę na udzie i po chwili czuję jak ona tam leży, pomimo że naprawdę leży dalej wzdłuż ciała;P ihaaa.
w końcu zasnęłam. trudno się mówi. rano nie pamiętałam kompletnie nic ale z czasem w ciągu dnia zaczęłam sobie przypominać... to było niesamowite kurde. byłam we śnie. śniło mi się, że jakiś głos mówi, że gdy otworzę jakieś tam drzwi (widziałam je) to wtedy uda mi się wyjść. zawzięcie szłam do nich ale coś mnie ciągnęło do tyłu... nagle szarpnięcie i... jestem u siebie w pokoju. po chwili obraz pokoju mi się rozmywa i znów jestem we śnie przed tymi drzwiami. chcę złapać za klamkę i nagle coś mnie chwyta od tyłu i znów jestem w pokoju. nie mija chwila i obraz pokoju się rozmywa i jestem we śnie. no co jest kur.. ;/ po chwili obraz drzwi staje się jakby... z budyniu? zaczyna cały się rozpadać, rozklejać i nagle jestem... w windzie. winda zaczyna szybko spadać w dół i... jestem w pokoju. po chwili obraz poraz kolejny się rozmywa i jestem w pierwszym śnie tylko, że nie ma tych drzwi... dalej nie pamiętam, może mi się przypomni.
kurde, co to było? przeskakiwanie ze snu do śf czy poprostu śniło mi się to, że cofałam się do świata fizycznego? god damn it.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services