Godzina 12. Warunki: mizerne, hałas w pokoju. Leże w łóżku. Przed chwilą obudziłem się. Strasznie chce mi się spać, położyłem się przed 4. Leże i leże, wiedząc, że i tak nie zasnę. Chce się trochę przesunąć w bok, chcąc zmienić z leksza pozycję. Słyszę znajomy dźwięk w uszach, który zawsze towarzyszy mi przy wyjściach. Wsłuchałem się w niego dokłądniej. Taki miły falujący dźwięk, jakby oscylował między dwiema częstotliwościami. Lapię za bok łóżka i przesuwam się, ale po chwili czuje, że leżę w tym samym miejscu. Znów próbuje, znów to samo. Jakby ciś mnie blokowało. Próbuję ponownie, tym razem z większą siłą. Udaję się. Czuje, że spadam i unoszę się na zmianę. Nic nie widzę. Mam nadzieję, że jestem w pokoju. Pośmiałbym się z lokatorów :D kto wie, może nawet w astralu rozumiałbym co mówią? ciekawy eksperyment. Zaczynam widzieć, odczucie przemieszczania się ustaje, nadzieje ległu w gruzach. Jestem w zupełnie innym miejscu. Jakiś pokój. Kanapa, jasnoczerwona. Ktoś na niej leży, nie widzę twarzy. Przed oczyma mam swoje przedramię (zasypiam na brzuchu z rękoma pod poduszką), chcę przesunąć ręke. Nie mogę. Postać mnie odpycha jakbym był niechcianym intruzem. Obracam się w ten sposób, że widze twarz. Widzę. Wydaje mi się dziwnie znajoma, ale jednak nie znam takiej osoby. Miałem wrażenie, że jest to brat... w przyszłości.. nie był zbyt podobny ( no ale brat ma 16 lat, a tę postać oceniam na ok. 35 lat.). Postać niska, z oponką na brzuchu, lekki wąsik. Odpycha mnie ze złą miną. Wyraźnie mnie tu nie chce. Podlatuje ponownie. Postać robi się coraz bardziej zła z tego powodu, że zakłócam jej spokój. Odpycha mnie nogą, zwyczajnie kopie. Łapie automatycznie za nogę, chcąc uniknąć zepchnięcia i oldatuję (juz nie widzę przedramienia przed oczyma). Odwracam się. Jest przejście do następnego pomieszczenia, lecz nie ma drzwi. Przelatuje obok, przez miejsce na dzwi. Nie chcę ryzykować przelecenia przez ścianę. Boje się, że zalicze w ten sposób cofkę. widzę telewizor, coś w nim leci. Widzę jakąś kobietę. Podlatuję do ściany, chcąc opuścić pomieszczenie i ... cofka. Za długo to wszystko nie trwało, ale dobre i to, szczególnie, że od dawna nie mogłem wyjść. Jestem zadowolony. Zawsze przy wyjściach słyszę ten dźwięk, mam problem z poruszaniem się, czuję się ( w początkowej fazie) jak za szybko rozpędzone auto, które poytrzebuje kilku metrów, by wyhamować. Zawsze latam, nie czuję ciała, czuje się jak obserwator, wraz z większym wysiłkiem mogę poruszać rękoma, nogi do niczego potrzebne mi nie są. Mam pełną świadomość i pamiętam wszystko dokładnie. W Ld czuje się jak w rzeczywistości, świadomość ograniczona, nie jestem obserwatorem, a mogę tworzyć ludzi, otoczenie (zwykle laseczki xD), przeważnie chodzę. Dlatego twierdzę, że Ld i Oobe to nie to samo. Mam swoje zdanie, proszę o wyrozumiałość i brak komentarzy na ten temat.
;];];];];];];];] będę miał michę przez cały dzień!
ps. Chciałbym poznać swoich opiekunów, mam wrażenie, jakbym był sam. Prośby nic nie dają. Może nie za słabo się staram? nie wiem. No cóż, wszystko z czasem, może uznali, że nie jestem gotowy... a może ich nie mam? Czasem czuje, że jakaś siła chce mi coć pokazać.. no ale nikogo nie widzę, nikt się nie odzywa. Taka pustka. W prawdzie jestem samoukiem, do wszystkiego w życiu dążę sam, na pomoc zwykle nie mam co liczyć, no chyba że chodzi o dobre rady z tego forum, za co serdecznie dziękuję! ale tym razem pomoc opiekunów by się naprawdę przydała