Nigdy jeszcze nie spotkałem swoich opiekunów, pomimo starań. Od kilku dni jestem bardzo zdeterminowany na kontakt z nimi. Wczoraj kładąc się spać, kiedy czułem, że lada chwila zansę, prosiłem opiekunów o kontakt ze mna i o pomoc w wyjściu. Najbardziej zależy mi na kontakcie, gdyż wychodzić potrafię sam. Po jakimś czasie obudziłem się ze snu. Towarzyszyły mi charakterystyczne odczucia dla ciała astralnego. Wiedziałem, że mogę teraz bez problemu oddzielić się od ciała, lecz postanowiłem wykorzsystać to do kontaktu z opiekunami. Prosiłem usilnie o jakieś ciepłe słówko, o kilka słów skierowanych do mnie, o ujawnienie się, zainteresowanie mną. Po krótkiej chwili coś niewyraźnego przeleciało mi nad oczyma. Rozejrzałem się szybko. Kilkanaście przeźroczystych plam poruszało się niespokojnie nade mną. Miałem wrażenie jakby jakaś osoba próbowała coś zrobić, ale widoczna była tylko miejscami, jakby przez wielkie sitko. Strasznie mnie to denerwowało i w miarę dzikich wyczynów ów plamek, narastał we mnie strach, nie mam pojęcia czym spowodowany (mimowolne odczucie), machałem dziko rękami, jakby chcąc je rozgonić, rozwiać. Cofka. Brak odczuć związanych z pobytem w ciele astralnych. Wiedziałem, że mogę wrócić, więc spróbowałem ponownie, mimo strachu. Znów poczułem jakby szybkie drgania każdej komórki mojego ciała ( tak zawsze się zaczyna), jak drgania się ustabilizują, mogę bezproblemowo dokonać oddzielenia. Znowu "oblatują" mnie te same "plamki", znów narasta panika - skąd ona się bierze! przecież nie jestem aż tak początkujący w tych klimatach. To jakby coś z premedytacją ją wywoływało w jakimś celu. Strasznie wkurwiający niewyraźny kształt widoczny miejscami jako plamki, nasilający za wszelką cenę panikę. Cofka. Otwieram oczy. Przez dłuższą chwilę bałem się je nawet zamknąć. Nie chciałem wracać do tego czegoś. Byłem pewien, że w każdej chwili moge bez problemu wyjść znowu. Nie chciałem już. Uznałem, że na dzisiaj dość. Czyżby wampir eteryczny czy jak to się tam zwie? jedno mnie ciekawi. Skąd taki strach? Miewało się już gorsze rzeczy, ale nigdy nie wywoływały tak wielkiego strachu. Byłem cały zgrzany i lekko spocony po 2 cofce. Dlaczego opiekuni nie pomagają? Dlaczego nie chcą się ze mną skontaktować, a zamiast tego nawiedza mnie coś takiego?
Może po prostu są to hipnogogi ? Też miewam odczucie , że moi opiekunowie nie opiekują się mną. Po prostu jak ci się uda ich spotkac to opieprz ich .:) Pozdrawiam
Hipnagogi bym odrzucił. To już faza kiedy jesteś ciałem astralnym, ale leżysz jeszcze w miejscu ciała fizycznego
Chyba wiem o jaki strach Ci chodzi, bardzo pierwotny, irracjonalny na maksa, tak jakby rzeczywiście ktoś z zewnątrz potrafił coś takiego spowodować i kontrolować. Na początku próbujesz się oprzeć, ale gwałtowna fala emocji jest zbyt wielka i płyniesz, tam gdzie chce "gość". Ilekroć miałem takie spotkanie, zawsze później nie czułem się najlepiej.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services