Franky's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
Entries on Thursday 26th February 2009

entry 26.02.2009 - 20:46
Forumowiczka Piernikparanoik (pozdrawiam ;*) twierdzi, że wyszła po tym jak błagała, prosiła, szantarzowała itp swoich NP. Przedwczoraj stwierdziłam, że i ja tego spróbuję. Tylko, że grzecznie. Ale żadne łzy mi nie ciekły i usnęłam szybko (inaczej niż Piernikparanoik). Następnego dnia spróbowałam bardziej stanowczo. Efekt? Nie wyszłam. Snów tej i poprzedniej nocy też nie miałam. WTF???

Entries on Monday 23rd February 2009

entry 23.02.2009 - 16:27
To, co tu opiszę wydarzyło się 18 lutego (środa) między 12.15, a 13.00.
Tuż po relaksacji, a może już w transie miałam takie jakby chwilowe wyłączenia świadmości. Widziałam (ale nie przed oczami, a w umyśle) różne sceny z typowego życia codziennego. Każda ze scenek trwała bardzo krótko. Kilka sekund. A trochę ich było. Może z 10. Nie mogłam zapanować, żeby zostać tam dłużej. Kiedy świadomość wracała to rzeczywistego położenia (mój pokój, łóżeczko), czułam jakby coś mnie wpychało w siebie. Wszystkie sceny i wracanie świadomości trwały łącznie ok 20 minut. Chciałam nawiązać jakiś kontakt z moim opiekunem (którego nie znam, bo jeszcze nie wyszłam). Zdarzyło mi się telepatycznie go zapytać czy to już ten czas, żeby wyjść, czy jestem na to gotowa, czy już czas na pierwsze spotkanie. Znów przeżucenie świadomości. I teraz nie widziałam obrazów, a jedynie słyszałam dźwięki. A właściwie jedno słowo: "Nie!". Krókie, spokojne, stanowcze "Nie!". Było tak 2 razy. I znów uczucie wciągania. Zastanawiam się czy to mogła być mentalka. Dodam, że założeniem było osiągnięcie mentalki, a nie OOBE.

Entries on Wednesday 18th February 2009

entry 18.02.2009 - 09:08
Ogólnie postanowiła, że w tym notatniku nie będę pisać o snach. Mam od tego mój dziennik snów- różowy zeszycik. Ale nie o tym...

Dzisiejszej nocy miałam zaskakujący sen. Opiszę go.

A więc byłam z Łukaszem (Łukasz to mój chłopak) w jakimś klubie, dyskotece czy czymś takim (dziwne, bo rzadko wybieram się w takie miejsca, bardzo rzadko). Dalej, za dance floor było takie dziwne miejsce. Ciężko mi to opisać (chciałam narysować, ale jak juz powiedziałam kiedyś mam problemy z komputerem). Więc muszę spróbować xD. To była taka jakby metalowa platforma. Składała się z małej części, któa była po środku. Była na planie kwadratu. Można powiedzieć, że ta mała część była po środku dużej, a między nimi była też przepaść. Było też takie małe przejście między małą, a dużą częścią. Powiedziałam Łukaszowi, że chcę iść na małą część. Więc poszliśmy. Na miejscu Łukasz chciał iść na dużą część, ale nie chciało mu się iść dookoła, więc objął mnie w pasie i chciał przeskoczyć. I to był błąd, gdyż nie wylądowaliśmy na posadzce dużej części, a wpadliśmy w przepaść. I spadaliśmy... Wtedy też zaczęłam sobie uświadamiać co nas czeka. I odkryłam prawdę spadając w dół;] Mogly być dwie opcje;] Po pierwsze na dole czeka nas jezioro męskiego nasienia (i tu ukazuje się, że moje sny są dziwne, nie chodzi o to, że zboczone, bo takich nie mam, a dziwne. Chociaż to jeszcze nic... Kiedyś sniły mi się bardziej dziwne rzeczy) i pierwszym problemem jest, że może mnie to zapłodnić (chociaż fizycznie jest to nie wykonalne w rzeczywistości, a poza tym biorę tabletki, więc nie wiem skąd taka opcja). Po drugie tam na dole nie ma nic i umrzemy na wskutek spadku z dużej wyskości (bardziej realne). W trakcie spadania nie rozmawiałam o tym z Łukaszem, ale on wiedział, jakie są moje rozważania (telepatia???). Nagle (we śnie) powiedziałam do mojej świadomości, że muszę coś wymyśleć, żeby nic nam się nie stało, żeby moja świadomość znalazła sposób na uratowanie nas.

Wtedy się obudziłam.

Dodam jeszcze, że przed spaniem moja afirmacja brzmiała: "Będę śnić, a moja świadomość będzie w stanie włączyć się do tego snu". Czy jakoś tak. Opisuję ten sen, gdyż jest dziwny. Szczególnie ciekawi mnie fakt obudzenia się, po tym jak poprosiłam moją świadomość o "pomoc".
Ludzie, macie jakieś teorie?

Entries on Monday 16th February 2009

entry 16.02.2009 - 11:17
Myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że często udzielam się na forum (proporcjonalie do czasu, od kiedy zarejestrowałam się tu). Co tu zaobserwowałam?? Jest tu masa świetnych, kochanych ludzi, który chętnie przyjdą zagubionej duszy z pomocą. Bezinteresownie. Od tak, po prostu! Tym bardziej cieszę się, że zalogowałam się tu.Od ponad miesiąca zaczęłam coś kombinować w kierunku oobe. Przyszłam tu bez żadnych wiadomości (no może bardzoooo minimalnych). Wszystko, co wiem (choć, to ciągle kropla w morzu) nauczyłam się właśnie od tego grona świetnych ludzi. Każdy ma inne podejście itp. Dużo pokazał mi też ktoś z poza tego forum. Ktoś kto myśli trochę inaczej niż Wy. To wszystko uformowało moje teorie.

Wiem, że jeśli uda mi się wyjść, to będzie to oznaczało, że posiadłam wielki dar. A co z tym zrobię- będzie zależało tylko ode mnie. Teraz wiem, że nawet jako jednostka mam szansę na zrobienie czegoś dobrego. Tak czy owak, są dwie strony medalu. Bo tak samo mogę coś "pięknie spiepszyć". Zapewne każdy to mówi i w tej kwesti nie będę inna i też powiem, że chcę zrobić coś dobrego- jeśli szansa będzie mi dana. Co? jeszcze do końca nie wiem. Mam taki zarys planów, ale żeby wypełniać je szczegółami- to jeszcze za wcześnie.

Mam prawo do podejmowania własnych decyzji. Tym bardziej jeśli obejmuje to moje zachowania, plany itp. Może ktos zauważył, że pisząc na forum, podkreślam, iż wyjście z ciała jest moim celem z kategorii celów długoterminowych. Dla niektórych celem jest po prostu wyjść. Absolutnie nie mówie, że to źle, czy coś. Każdy z nas najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze. I przede wszystkim należy się słuchać własnej intuicji. Uważam, że ta zasada jest najlepsza. Żadko mnie zawodzi. I zostanę przy niej. Oczywiście nie jest tak, że sama wszystko wiem najlepiej (hahaha- nikt nie wie niczego najlepiej). Dlatego słucham rad innych (w każdej dziedzinie), proszę o nie i jestem wdzięczna za każdą. Ale zanim posłucham się kogoś, to muszę przemyśleć czy jest to zgodne z tym co podpowiada mi moja intuicja. Czasem robię co podpowiadają inni, czasem nie. Najczęściej modyfikuję. Więc forumowicz A stawia sobie cel: "Dziś wyjdę. A jak nie dziś to w tym tygodniu". I niech tak sobie robi. Ja stawam sobie cel: "W tym tygodniu poćwiczę sztukę opanowania relaksacji, potem zajmę się wizualizacją w pierwszej osobie, dalej będzie to wibracja i paraliż, może hipnagogi. A potem się zobaczy". Teraz jestem na etapie kombinowania z wibracjami, paraliżem i hipnagogami. Póki co sprawdza mi się zasada "Step by step " ("Krok po kroku). Kiedyś na forum napisałam, że próbuję od miesiąca, ale nie codziennie. Ktoś odpisał mi, że właśnie taka jest różnica między tymi, co wychodzą, a tymi co próbują. A ja? Nie zgadzam się. Bo po pierwsze, czasami po prostu, po ludzku mi się nie chce. Wiem, że mam następnego dnia ciężki dzień, czy, że muszę rano wstać. Kiedy z OBBE zrobiłabym obowiązek, to z czasem znienawidziałabym to. I dupa by mi z tego wyszła. A takto kładę się spać i myślę: "O, dziś mam dobry dzień, jutro na dziewiątą do szkoły, zobaczymy coż z tego wyjdzie". Po drugie: Nie będę nic robić na siłę. Nie powiem sobie nigdy, że dziś mam wyjść, bo jak nie to coś tam. Może i powinnam wierzyć, że przy danej próbie uda mi się. Ale obiecałam sobie, że będę uważna i najpierw nabiorę trochę wiadomości teoretycznych, potem nauczę się praktycznie. Nie chcę, żeby coś mnie w poza zaskoczyło. Nie chcę tego znienawidzić, bo wiem, że to mi dużo da. Tak wiem, ktoś obeznany mógłby teraz napisać, że to tak wspaniałe, że jak wyjdę, to moje lęki i strach się rozwieją. A właśnie, jeśli przy strachu jesteśmy... Kiedys owszem, bałam się, ale już mi to przeszło. Mogę iść dalej. Więc to nie kwestia strachu, a rozwagi.

Ja po prostu chcę wszystko robić krok po kroku. Jeśli podczas jakiejś próby poczuję, że to już, to nie przerwę niczego w żadnej chwili. Po prostu będę się starała wyjść. Wierzę, że kiedyś mi się uda. Może szybciej niż myślę. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że robię postępy. Inni też tak twierdzą. Wiem, że jestem blisko. Wiem, że się uda.

Mój apel: ludzie, każdy myśli po swojemu. Każdy ma do tego prawo. Jedni mogą wyjść na tym dobrze, a inni dostać po dupie. Oczywiście chrońmy innych jeśli możemy, ale pamietajmy, że niektóre rzeczy możemy zrobić jak chcemy.

Piszę to, gdyż niektórzy forumowicze, dają mi do zrozumienia, że powinnam trzymać się zasad ogółu- czyli rwać do przodu, czasem na chama. Moją chęć osiągnięcia tego "krok po kroku" rozumieją jako strach. I niektórzy też uważają, że nie mam czym się podniecać, gdy ogarnie mnie pierwszy raz wibracją (podniecać w sensie, że po fakcie, a nie w trakcie). A ja wiem czym mam się podniecać, a czym nie. Osiągnęłam mój cel- to się cieszę. Proste.

Dzięki wielkie każdemu kto czyta i daje rady. W notatniku, na forum czy w PM. Jesteście wspaniali.
A co myślicie o tym wpisie?

entry 16.02.2009 - 11:13
Myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że często udzielam się na forum (proporcjonalie do czasu, od kiedy zarejestrowałam się tu). Co tu zaobserwowałam?? Jest tu masa świetnych, kochanych ludzi, który chętnie przyjdą zagubionej duszy z pomocą. Bezinteresownie. Od tak, po prostu! Tym bardziej cieszę się, że zalogowałam się tu.Od ponad miesiąca zaczęłam coś kombinować w kierunku oobe. Przyszłam tu bez żadnych wiadomości (no może bardzoooo minimalnych). Wszystko, co wiem (choć, to ciągle kropla w morzu) nauczyłam się właśnie od tego grona świetnych ludzi. Każdy ma inne podejście itp. Dużo pokazał mi też ktoś z poza tego forum. Ktoś kto myśli trochę inaczej niż Wy. To wszystko uformowało moje teorie.

Wiem, że jeśli uda mi się wyjść, to będzie to oznaczało, że posiadłam wielki dar. A co z tym zrobię- będzie zależało tylko ode mnie. Teraz wiem, że nawet jako jednostka mam szansę na zrobienie czegoś dobrego. Tak czy owak, są dwie strony medalu. Bo tak samo mogę coś "pięknie spiepszyć". Zapewne każdy to mówi i w tej kwesti nie będę inna i też powiem, że chcę zrobić coś dobrego- jeśli szansa będzie mi dana. Co? jeszcze do końca nie wiem. Mam taki zarys planów, ale żeby wypełniać je szczegółami- to jeszcze za wcześnie.

Mam prawo do podejmowania własnych decyzji. Tym bardziej jeśli obejmuje to moje zachowania, plany itp. Może ktos zauważył, że pisząc na forum, podkreślam, iż wyjście z ciała jest moim celem z kategorii celów długoterminowych. Dla niektórych celem jest po prostu wyjść. Absolutnie nie mówie, że to źle, czy coś. Każdy z nas najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze. I przede wszystkim należy się słuchać własnej intuicji. Uważam, że ta zasada jest najlepsza. Żadko mnie zawodzi. I zostanę przy niej. Oczywiście nie jest tak, że sama wszystko wiem najlepiej (hahaha- nikt nie wie niczego najlepiej). Dlatego słucham rad innych (w każdej dziedzinie), proszę o nie i jestem wdzięczna za każdą. Ale zanim posłucham się kogoś, to muszę przemyśleć czy jest to zgodne z tym co podpowiada mi moja intuicja. Czasem robię co podpowiadają inni, czasem nie. Najczęściej modyfikuję. Więc forumowicz A stawia sobie cel: "Dziś wyjdę. A jak nie dziś to w tym tygodniu". I niech tak sobie robi. Ja stawam sobie cel: "W tym tygodniu poćwiczę sztukę opanowania relaksacji, potem zajmę się wizualizacją w pierwszej osobie, dalej będzie to wibracja i paraliż, może hipnagogi. A potem się zobaczy". Teraz jestem na etapie kombinowania z wibracjami, paraliżem i hipnagogami. Póki co sprawdza mi się zasada "Step by step " ("Krok po kroku). Kiedyś na forum napisałam, że próbuję od miesiąca, ale nie codziennie. Ktoś odpisał mi, że właśnie taka jest różnica między tymi, co wychodzą, a tymi co próbują. A ja? Nie zgadzam się. Bo po pierwsze, czasami po prostu, po ludzku mi się nie chce. Wiem, że mam następnego dnia ciężki dzień, czy, że muszę rano wstać. Kiedy z OBBE zrobiłabym obowiązek, to z czasem znienawidziałabym to. I dupa by mi z tego wyszła. A takto kładę się spać i myślę: "O, dziś mam dobry dzień, jutro na dziewiątą do szkoły, zobaczymy coż z tego wyjdzie". Po drugie: Nie będę nic robić na siłę. Nie powiem sobie nigdy, że dziś mam wyjść, bo jak nie to coś tam. Może i powinnam wierzyć, że przy danej próbie uda mi się. Ale obiecałam sobie, że będę uważna i najpierw nabiorę trochę wiadomości teoretycznych, potem nauczę się praktycznie. Nie chcę, żeby coś mnie w poza zaskoczyło. Nie chcę tego znienawidzić, bo wiem, że to mi dużo da. Tak wiem, ktoś obeznany mógłby teraz napisać, że to tak wspaniałe, że jak wyjdę, to moje lęki i strach się rozwieją. A właśnie, jeśli przy strachu jesteśmy... Kiedys owszem, bałam się, ale już mi to przeszło. Mogę iść dalej. Więc to nie kwestia strachu, a rozwagi.

Ja po prostu chcę wszystko robić krok po kroku. Jeśli podczas jakiejś próby poczuję, że to już, to nie przerwę niczego w żadnej chwili. Po prostu będę się starała wyjść. Wierzę, że kiedyś mi się uda. Może szybciej niż myślę. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że robię postępy. Inni też tak twierdzą. Wiem, że jestem blisko. Wiem, że się uda.

Mój apel: ludzie, każdy myśli po swojemu. Każdy ma do tego prawo. Jedni mogą wyjść na tym dobrze, a inni dostać po dupie. Oczywiście chrońmy innych jeśli możemy, ale pamietajmy, że niektóre rzeczy możemy zrobić jak chcemy.

Piszę to, gdyż niektórzy forumowicze, dają mi do zrozumienia, że powinnam trzymać się zasad ogółu- czyli rwać do przodu, czasem na chama. Moją chęć osiągnięcia tego "krok po kroku" rozumieją jako strach. I niektórzy też uważają, że nie mam czym się podniecać, gdy ogarnie mnie pierwszy raz wibracją (podniecać w sensie, że po fakcie, a nie w trakcie). A ja wiem czym mam się podniecać, a czym nie. Osiągnęłam mój cel- to się cieszę. Proste.

Dzięki wielkie każdemu kto czyta i daje rady. W notatniku, na forum czy w PM. Jesteście wspaniali.
A co myślicie o tym wpisie?

Entries on Thursday 12th February 2009

entry 12.02.2009 - 23:16
Ojejku, ale fajnie;] Jestem członkiem rodziny:D

Entries on Wednesday 11th February 2009

entry 11.02.2009 - 22:37
W ostatni poniedziałek znów się przełamałam. Nie planowałam. Po prostu chciałam wykorzysać prostą medytację. Bardzo prostą, a nawet jeszcze bardziej przeze mnie uproszczoną. Ale może od początku.

Położyłam się w moim łóżeczku. Skończyłam dośc trudny dzień. Pierwszy raz w szkole po feriach, jakieś nie fajne sprawy. Zawsze kiedy robiłam coś związanego z OOBE, to kładłam się na wznak. Trochę jak do trumny. Heh, ale nie miałam nic złego na myśli ;] Tej nocy połóżyłam się wygodnie na boku. bardzo szybko przyszło mi do głowy, że najpierw trzeba wyeliminować złe myśli. I jeszcze szybciej przyszła mi do głowa pewna metoda (nigdy o niej nie przeczytałam, nikt mi jej nie podpowiedział- to był impuls, samo przyszło). Wyobraziłam sobie swój pokój. W moich myślach był dość brudny i panował bałagan. Wyobraziłam sobie siebie. W myślach sprzątałam pokój. Kiedy brałam się za coś pojawiały się napisy (np. Profesor od historii to prawdziwy kretyn). Sprzątałam to miejsce i napis znikał, razem z takową myślą. I tak ciągle, i ciągle... Aż zostały tylko dobre myśli. W ten sposób zaczęłam się relaksować. I dalej była ta medytacja. Po prostu wyobraziłam sobie, że wdychane przeze mnie powietrze to biała energia, coś dobrego, że napełnia mnie całą radością, szczęściem i miłością. Wydychane powietrze to czarny dym- ból, smutek, żal. Taki standard. Po chwili byłam już bardzo zrelaksowana. Jak nigdy. Pojawiły się też kolorowe plamki. Pierwszy raz mogłam tak dowolnie zmieniać ich barwę! Chciałam to były czerwone, różowe, niebieskie itd. Dowolny kolor. Od tak!! Bardzo mi się to podobało. I w sumie moje plany na ten dzień skończyły się. Ale widziałam, że skoro zaczęłam, to chcę iść dalej. Od razu wyobraziłam sobie linę. Cały czas trzymałam rękę na udzie. A po jakimś czasie odkąd zaczęłam wizualizować linę poczułam, że przestałam czuć cokolwiek na udzie, tak jak i ręką nie wyczuwałam już ciepła uda. Po chwili też zauważyłam, że moje ciało jest coraz cięższe. Kilka sekund później rozpoczęły się drgawki ciała. Nie wiem, może wibracje. Nie wiem czy miałam praliż. Na pewno moje ciało było trochę zdrętwiałe. A drgawki z każdą chwilą stawały się coraz silniejsze. A do tego znów pojawiły się problemy z oddychaniem i to charakterystyczne "rwanie" klatki piersiowej z każdym wdechem. Takie coś już miałam, jednak udało mi się dłużej utrzymać w tym stanie.

Byłam zadowolona z siebie, ale postanowiłam, że starczy, że to i tak dużo. Wyjdę, ale jeszcze nie teraz. Muszę wiedzieć więcej. I staram się tą wiedzę zdobywać.

Dodam jeszcze, że kiedy przerwałam, ułożyłam się do snu i zamknęłam oczy to drgawki wracały. Te same. No może trochę słabsze. Nie raz. A z każdym zamknięciem powiek. Może dlatego nie wyspałam się.

Sny? Tak, są.

Miło by było gdyby ktoś obezany skomentował ten wpis. Każda wzkazówka, rada będzie mile widziana. Bo ja na prawdę chce. Ale najpierw uczyć się.

Entries on Tuesday 3rd February 2009

entry 03.02.2009 - 18:16
Z braku dostępu do komputera (procesor poszedł) i z powodu ferii ( u babci lepiej) nie ma mnie na forum, chacie, w notatniku. OOBE też "zawieszone". Jeszcze tydzień i wracam. A teraz puki co do kina ;)

Entries on Thursday 22nd January 2009

entry 22.01.2009 - 13:39
Miałam ambitny plan, żeby wczoraj pokombinować z eLDkami. Niestety pojawiły się w moim życiu problemy osobiste i nie byłam w stanie. Mimo, że próbowałam. No, ale dziś koniec lenistwa. Coś zrobimy;)

O i jeszcze jeden problem... Snów nie pamiętam. Znowu ;((

Entries on Wednesday 21st January 2009

entry 21.01.2009 - 15:17
Wczoraj wieczorem postanowiłam wejść na chat. Spotkałam tam Karakan'a, Kkz i Foxy'ego. Powiedziałam im, że nie chce mi się dziś (czyli wczoraj) kombinować z OOBE. Ale powiedziałam też, że jestem tak uparta, że na pewno to zrobię. No i tak było.

Położyłam się w "mojej oobe" pozycji. Czyli na wznak. trochę jak w trumnie, ale ręce wzdłuż ciała xD Zaczęłam od relaksu. Wszystkie mięśnie po kolei. Jednakże trochę podrasowałam tą metodę. Najpierw odprężenie dla mięśni, potem wspominam różne miłe chwile i znów mięśnie. Starałam się też kontrolować oddech, żeby był głęboki, powolny i spokojny. Nie chciałam mieć znów problemów z oddechem. Następnie postanowiłam zastosować metodę z forum. Liczenie od 10 w dół. Przy każdej liczbie, tak, żeby jeszcze bardziej się zrelaksować. Następnie wizualizacja drzwi, przez które przechodzę i znajduję się w korytarzu, w którym też jest dziesięcioro drzwi. Omijam każde po kolei. Od 10. Drzwi numer 0 to winda. Zjeżdżam w niej z 10 piętra. Potem postanowiłam wizualizować moją ulubioną huśtawkę. Byłam już bardzo odprężona. Punkciki przed oczami latały, stopy zaczęły drętwieć. Pomyślałam, że pora na moje pierwsze wibracje. Więc postanowiłam wizualizować linę. Podziałało. Myślę, że mogę to opisać tak:
To były drgawki takie jakby moje ciało przebywało na zimnie.

Żeby nie było za różowo, pojawił się kolejny problem. A może trafniej będzie powiedzieć, że jakiś problem powrócił. Przed tym wszystkim rozmawiałam z kolegą, który opisywał swoje obawy (co do OOBE). Ja go pocieszałam (jeśli można tak to nazwać). Niestety wywołało to we mnie strach, który wydawało mi się, że przezwyciężyłam. Kiedyś ktoś na forum opisywał, że gdy wyszedł z siebie i kiedy spojrzał na swoje cf zauważył postać. Była to kobieta ubrana na czarno. Jakby zakonnica. Ów postać wyglądała jakby modliła się nad cf tej osoby. Zapewne był to bot. W sumie nic strasznego. Ale bardzo to zapamiętałam. I nie chciałabym czegoś takiego w moim pokoju.

Dlatego do mojej listy sposobów dających najlepsze efekty muszę dodać poczytanie czegoś pozytywnego o OOBE i nastawić się na to przyjacielsko. Dam radę.

Prośby do NP jakoś mi nie pomagają. Hmmm...

A w weekend pierwsze 4+1.

2 Stron V   1 2 >